Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

8 grudnia w życiu Marysi możemy sprawić cud

Marysieńka Zawisza
Zbiórka zakończona
27 891,00 zł ( 100,54% )
Wsparło 1388 osób
Cel zbiórki:

leczenie przy pomocy mezenchymalnych komórek macierzystych z Galarety Whartona

Organizator zbiórki: Fundacja Słoneczko
Marysieńka Zawisza, 9 lat
Krosno, podkarpackie
rozszczep kręgosłupa, wodogłowie
Rozpoczęcie: 29 Listopada 2016
Zakończenie: 2 Marca 2017

Opis zbiórki

Jak zostaliśmy rodzicami tej wspaniałej dziewczynki? W najbardziej tragiczny sposób, jakiego nawet nie można sobie wyobrazić. I gdy teraz po latach szukam w pamięci tamtych dni, uświadamiam sobie, jak mało brakowało do tego, abyśmy się nigdy nie spotkały.

Pierwszy cios zadali lekarze, którzy tym razem nie mieli uśmiechów na twarzy, nie gratulowali, tylko z zatroskanymi minami stali i wymieniali wszystkie wady naszej córeczki. Marysieńka przyszła na świat z rozszczepem kręgosłupa, przepukliną oponowo – rdzeniową i wodogłowiem. Po takich informacjach rodzice powinni dostać czas, na to, by sobie wszystko poukładać, ochłonąć, opracować plan tego, jak najlepiej pomóc dziecku. Ja tego czasu nie dostałam. Po 4 dniach, w cieniu walki o życie Marysi, rozpoczęłam walkę o własne życie. Dosłownie chwila, po której obydwie leżałyśmy na tej samej sali. Obydwie próbowałyśmy przeżyć i obydwie wygrałyśmy.

W domu została dwójka naszych starszych dzieci, nie świadoma tego, co się dzieje. Nie rozumiały, dlaczego rodziców nie ma i dlaczego babcia po każdej rozmowie ze szpitalem płacze. Walczyłam o siebie i o to, by móc walczyć o swoje dziecko. Ta determinacja przekształciła się w sukces. Po 3 tygodniach mąż zawiózł mnie na wózku do mojego dziecka. Była malutka, drobniutka o twarzy zadowolonego aniołka. Tej chwili, tego wzruszenia nie da się zapomnieć. Do szpitala jechaliśmy w dwójkę. Mało brakowało, a do domu mąż wróciłby sam. Ile w tym było szczęścia, a ile wielkiej woli życia, nie wiemy, ale po kolejnym miesiącu wróciliśmy z naszą Marysieńką w trójkę!

Nadal spędzamy wiele czasu w klinikach, szpitalach i instytutach specjalistycznych. Pozostałe dni to badania, konsultacje i rehabilitacja. Mając już skończony trzeci tydzień, na przekór wszystkim opiniom Marysieńka podnosiła główkę, leżąc na brzuszku, uśmiecha się. Miała nie przeżyć, jest po 6 operacjach, w tym trzech ratujących życie. Po powrocie zaczęło się wielkie pielgrzymowanie po gabinetach lekarskich, od jednego do drugiego specjalisty. Poranny uśmiech Mani napawa nas dzisiaj dobrym humorem i daję siłę, tak potrzebną do działania na cały dzień.

Dzięki niej dowiedzieliśmy się o sobie więcej, nauczyliśmy się postrzegać świat jeszcze bardziej kolorowym, doceniać każdy wspólnie spędzony czas. Dzięki niej nasz świat jest bogatszy o wiele doświadczeń. Obyśmy potrafili dać jej tyle, ile ona daje nam. Tak zostaliśmy rodzicami niezwykłej córeczki, dzieciątka chorego, lecz silnego, wymagającego szczególnej i 24 godzinnej troski. Każdego dnia walczymy o zdrowie niezwykłej Marysieńki, a przemęczenie schodzi na dalszy plan. Olbrzymi rozszczep kręgosłupa skazał Marysię na wózek. Od pasa w dół jest sparaliżowana i pozbawiona czucia, ma problemy z oczyszczaniem jelit i nieustannie musi być cewnikowana. Porusza się, pełzając, niesamowicie obciążając rączki. W całym tym swoim trudnym życiu Marysia znajduje w sobie olbrzymie pokłady cierpliwości, uśmiechu, dobrej energii. Jej życie to cud, który przydarzył się na naszych oczach. Paradoksalnie to ona daje nam siły i zawstydza nas swoim pogodnym usposobieniem.


8 grudnia jest szansa na kolejny cud życia dla Marysi w postaci 10 milionów mezenchymalnych komórek macierzystych z Galarety Whartona. Pierwsze z pięciu padań w sześciotygodniowych odstępach czasu. Poprzez iniekcję dożylną. Ich zadaniem będzie czarować dobro i rozsiewać zdrówko w Marysiowym niezwykłym ciałku.


Celem leczenia jest regeneracja zniszczonych komórek nerwowych poprzez transplantację komórek macierzystych. Terapia może pobudzić uśpione nerwy, a te dokonać kolejnych cudów w organizmie Mani. Może naprawić, to co zepsute. Musimy jej tylko stworzyć taką możliwość. Może uda się ulepszyć pracę neurogennego pęcherza, co ułatwi jej funkcjonowanie i podniesie komfort życia. Może pobudzić mięśnie. Może skutkować polepszeniem funkcji motorycznych. Poprawić stabilność tułowia. Ułatwić samodzielne siedzenie i jednoczesne sięganie po przedmioty.

Kto wie, może pewnego dnia dzięki terapii Marysia poczuje swoje nóżki. Czasu mamy bardzo niewiele, ale jeśli nie teraz to kiedy? Idą Święta, czas radości, prezentów i nadziei. W tym pięknym okresie, pewna śliczna, mała dziewczynka, może dostać największy prezent w życiu. Może dostać od nas zdrowie.

27 891,00 zł ( 100,54% )
Wsparło 1388 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki