Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Dogonić szczęście

Bartosz Wiącek
Zbiórka zakończona
1 702,00 zł ( 106,37% )
Wsparło 80 osób
Cel zbiórki:

rower górski z akcesoriami

Organizator zbiórki: Fundacja Dziecięca Fantazja
Bartosz Wiącek
Grębów, podkarpackie
ostra białaczka limfoblastyczna
Rozpoczęcie: 11 Stycznia 2016
Zakończenie: 22 Stycznia 2016

Rezultat zbiórki

5-letni Bartuś mimo choroby nie przestaje się uśmiechać. Ale uśmiech, który zagościł na jego buzi, kiedy dotarł do niego wymarzony rower, był większy i jaśniejszy niż zwykle! Radość przeplatała się ze zdziwieniem i niedowierzaniem. To marzenia naprawdę się spełniają?! Czy ten wspaniały rower jest naprawdę mój?! Bartek od razu na niego wsiadł i wykonał jazdę próbną po domu. Teraz już tylko czeka na wiosnę, żeby wspólnie z rodzicami wyruszyć w nieznane na swoim "prawdziwym rowerze dla dużych dzieci". Czuje się taki dorosły i dumny! W trakcie długich i emocjonujących rowerowych wypraw z pewnością odnajdzie szczęście, które próbowała mu zabrać choroba...

Opis zbiórki

Bartuś to uśmiechnięty od ucha do ucha, pełen energii pięciolatek. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jego życie wypełnione jest beztroską zabawą i pozbawione jakichkolwiek zmartwień. Że za nim pięć lat zdrowego, szczęśliwego dzieciństwa spędzonego w znanym, bezpiecznym otoczeniu, w gronie najbliższych. Nic bardziej mylnego…

Bartosz Wiącek

Chłopczyk od listopada 2013 roku zmaga się z rakiem. Wszystko zaczęło się dosyć niewinnie i niepozornie. Bóle brzuszka i gorączka to nie są objawy, które kojarzą się z nowotworem, ale mimo to rodzice martwili się o synka i szukali pomocy. Lekarz pediatra zignorował pierwsze symptomy groźnej choroby, twierdząc, że winne są pasożyty. Wdrożone leczenie nic jednak nie pomogło. Bartek był coraz słabszy, tracił apetyt, stał się marudny i płaczliwy. Na jego małym ciałku pojawiały się, nie wiadomo skąd, siniaki. Rodzice, coraz bardziej wystraszeni, zabrali dziecko do szpitala. Mieli nadzieję, że tym razem ktoś ich wysłucha, dokładnie zbada chłopczyka, nie zlekceważy ich lęku… Przecież to nie jest normalne, żeby trzylatek z dnia na dzień tracił siły i całą radość życia. To już nie było to samo dziecko. Niestety i tym razem scenariusz się powtórzył. Pobieżne badania,  zbagatelizowanie problemu, wypis z kolką brzuszną, mimo iż wyniki morfologii były niepokojące i wskazywały na bardzo niski poziom hemoglobiny. Rodzice wcale nie poczuli się uspokojeni, bo gdzieś z tyłu głowy ciągle kołatała się myśl, że coś jest bardzo nie tak. Nie podejrzewali jednak najgorszego… A najgorsze nastąpiło dopiero po kilku miesiącach tułania się od lekarza do lekarza.

Takiej diagnozy nie spodziewał się nikt. Wszystko tylko nie to. Rodzicom, którzy usłyszeli, że ich synek cierpi na ostrą białaczkę limfoblastyczną, cały świat runął na głowę. W tamtym momencie nie wiedzieli absolutnie nic na temat choroby i przed oczami przewijały im się najczarniejsze scenariusze. W głowie dudniło tylko jedno słowo – RAK. Po tym strasznym ciosie trzeba było jednak podnieść się z kolan i podjąć walkę. Wkrótce Bartuś dostał pierwszą chemię, potem kolejną i kolejną. Końca nie było widać. Przez prawie rok chłopiec praktycznie nie opuszczał szpitala, który stał się jego drugim domem – domem tak innym od tego ukochanego, bezpiecznego, ciepłego, oddalonego o dziesiątki kilometrów.

Bartosz Wiącek

Ten rok był pełen cierpień i bólu, chwil zwątpienia i bezsilności, łez smutku, złości i tęsknoty. Najcięższy rok w życiu małego chłopczyka i jego rodziny. Rok, którego nie da się wymazać z pamięci, chociaż tak bardzo by się chciało. Dzisiaj Bartuś odzyskuje siły już we własnym domu. Wydaje się, że najgorsze za nim, ale ciągle jeszcze przyjmuje chemię podtrzymującą, zmaga się z różnymi powikłaniami  i czeka na ogłoszenie przez lekarzy ostatecznego zwycięstwa nad chorobą.

W naszym dzielnym pięciolatku tkwi wielka siła i wielka chęć życia. Przeszedł koszmar, ale nadal jest tym samym uroczym chłopczykiem z ujmującym uśmiechem na buzi. Wszędzie go pełno, wszystko go interesuje, każda rzecz cieszy. Najbardziej na świecie lubi jeździć na wszystkim, co ma kółka – na hulajnodze, małym rowerku, zabawkowych pojazdach, z których już powoli wyrasta. Marzy mu się „prawdziwy rower dla dużych dzieci, taki co ma dwa kółka i przerzutki”. Jak tylko odzyska trochę sił, jak tylko zaświeci słoneczko, chciałby wreszcie wyjść poza cztery ściany i z nową energią popedałować przed siebie. Pokazać chorobie, kto jest zwycięzcą w tym pojedynku. Nadrobić stracony czas. Dogonić szczęście, które w pewnym momencie gdzieś mu uciekło…

Mamy nadzieję, że los małego Bartusia wzruszy Wasze serca i pomożecie obdarować go wymarzonym, wyśnionym, upragnionym rowerem!

1 702,00 zł ( 106,37% )
Wsparło 80 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki