Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Bez rehabilitacji Mateusz nie ma szans! Ogromny guz odebrał prawie wszystko

Mateusz Kaczor
Zbiórka zakończona
13 155,94 zł ( 19,15% )
Wsparły 223 osoby
Cel zbiórki:

Roczna terapia metodą NDT-Bobath, logopedyczna, widzenia, psychologiczna i wózek

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Mateusz Kaczor, 13 lat
Zastów, małopolskie
Stan po wycięciu guza mózgu
Rozpoczęcie: 31 Października 2019
Zakończenie: 31 Stycznia 2020

Opis zbiórki

Mój syn ma 11 lat. Za nim 4 operacje. Dwie poważne walki o życie. I wyzwanie, z którym będzie zmagać się jeszcze przez wiele lat. Jeśli choroba nie odbierze mu sił. Jeśli choroba nie odbierze mu życia. Jeśli na pomoc nie będzie za późno… 

Początkowo nic nie wskazywało na nadchodzącą tragedię. Mateusz skarżył się na zawroty głowy i nasilający ból. Czasem przed wyjściem do szkoły czuł się bardzo źle, jednak zdarzało mi się zrzucać to na stres. W końcu postanowiliśmy się tym zająć. Lekarze mówili, że to nic takiego, że nie powinniśmy panikować. Kiedy po upadku z huśtawki, syn trafił do szpitala, z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu, postanowiłam, że nie wyjdę ze szpitala, dopóki nie zostaną przeprowadzone kompletne badania. Szczególnie że samopoczucie syna było coraz bardziej niepokojące… 

Mateusz Kaczor

Rezonans pokazał zmianę w mózgu. Guz miał aż 6 centymetrów! Był ogromny! Pode mną ugięły się nogi… Lekarze zapewniali, że to nic groźnego. Mimo to wezwano karetkę, która miała przewieźć nas do szpitala. Dopiero chwilę później dowiedziałam się przerażającej prawdy. Chorobę wykryto w ostatniej chwili. Wtedy, mój synek, po raz pierwszy znalazł się na granicy życia i śmierci… Lekarze podjęli się operacji. Niestety, podczas zabiegu usunięto zaledwie 1 centymetr guza. Reszta pozostała i wciąż siała potwornie spustoszenie w młodym organizmie.

Najgorsze jest to, że nikt nam nie powiedział, jakie mogą być konsekwencje operacji. Wejście do sali pooperacyjnej zapamiętam na zawsze. Mój syn wyglądał potwornie. A ja bałam się coś powiedzieć. Głos uwiązł mi w gardle… Kiedy usłyszałam od lekarzy, że mogę dzwonić nawet w nocy, by dowiedzieć się w jakim stanie jest Mateusz, w mojej głowie uruchomił się sygnał alarmowy. Szok mieszał się z przerażeniem… On walczył o życie, a ja mogłam tylko powtarzać, że musi być dzielny. W pewnym momencie lekarze zaczęli podpowiadać, żebym się pożegnała, że już nic nas nie czeka. To najgorsze, co może usłyszeć matka. Kiedy inni stawiają na dziecku krzyżyk i nie dają szans na życie. 

Mateusz pokazał swoją siłę. Wybudził się i to w tym momencie było najważniejsze. Jednym ze skutków operacji był niedowład prawostronny. Syn nie mówił, ale małe gesty pozwalały mi zrozumieć pewne rzeczy, dotrzeć do jego emocji. To był tak naprawdę początek naszej trudnej drogi...

Mateusz Kaczor

Rehabilitacja to trudna i wyboista droga, która budzi nadzieje, ale czasem tylko po to, by za chwilę je odebrać. Mateusz w zachowaniu i potrzebach przypomina niemowlaka. Problem w tym, że rozmiarami bardziej przypomina dorosłego człowieka. Nie można go zostawić nawet na chwilę. Syn potrzebuje zajęć ze specjalistami z zakresu ruchu, neurologopedą i stałego wsparcia. Przez jakiś czas radziliśmy sobie z tym samodzielnie, jednak kiedy zachorował też mój drugi synek, musiałam zrezygnować z pracy. Na niezbędne zajęcia zaczyna brakować środków. Potrzebna jest ogromna kwota! Suma niezbędna do tego, by mój syn miał szansę na powrót do sprawności. Bym jeszcze mogła pójść z nim na spacer, porozmawiać. By dla mojego dziecka pojawiła się nadzieja na samodzielność.

Nie śpię, bo pilnuję jego oddechu. Czuwam. Boję się przegapić bezdech, który może odebrać mi go na zawsze. 

Nigdy nie spodziewałabym się, że mój syn, który ma przed sobą całą przyszłość zostanie przykuty do łóżka. Miał mnóstwo pomysłów, marzeń i pragnień. Bardzo chciałabym, by nasza przyszłość znów zaczęła jawić się jako nadzieja. Nie zapadnę się po raz drugi w otchłań rozpaczy, która zachłannie wyciąga po mnie ręce odbierając Mateuszowi siły. Jego ambicja i upór dają nadzieję. Potrzebujemy jednak pomocnej dłoni. Takiej, która będzie dla nas jasnym sygnałem, że nie wszystko stracone, że życie da nam jeszcze szansę. Staniesz się naszym Aniołem Stróżem codziennej walki?

13 155,94 zł ( 19,15% )
Wsparły 223 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki