Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Zabija mnie rak, czy doczekam ratunku?

Mateusz Kowalczyk
4 992,14 zł ( 8,68% )
Wsparło 246 osób
Cel zbiórki:

Lek i chemioterapia niestandardowa, aby ratować życie Mateusza

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Mateusz Kowalczyk
Wadowice, małopolskie
Nowotwór złośliwy - guz mózgu astocytoma anaplasticum III stopnia
Rozpoczęcie: 27 Kwietnia 2017
Zakończenie: 6 Czerwca 2017

Rezultat zbiórki

Tej wiadomości baliśmy się najbardziej. Walczyliśmy, póki tliła się choć iskierka nadziei. Niestety - Mateusz odszedł. Z chwilą jego śmierci świat stracił wspaniałego chłopaka - zdolnego, żyjącego z pasją, kochającego swoją rodzinę. Wszedł w dorosłość z paskudnym towarzyszem, który zabrał go z tego świata.

Nie można powiedzieć, że Mateusz przegrał. Walczył do końca, dlatego był zwycięzcą. Nie zdążył poczuć, co to znaczy być dorosłym, już nigdy nie spełni tak wielu swoich planów i marzeń. Choroba jest bezlitosna, nie mamy na nią wpływu. Możemy jednak iść dalej przez swoje życie i cieszyć się z każdej chwili, którą ofiarowuje nam los - zróbmy to dla Mateusza.

Kiedy dotarła do nas ta smutna informacja, nie mogliśmy uwierzyć. Gdzieś tam z tyłu głowy każdy z nas miał przecież nadzieję, że młody organizm pokona każdą chorobę, nawet tak straszną, jak nowotór. Dziękujemy, że wierzyliście w Mateusza do końca. Dzisiaj, chociaż nie ma go już z nami, nie cierpi...

Rodzinie i bliskim pragniemy złożyć najszczersze wyrazy współczucia.

Opis zbiórki

O jakim prezencie marzyliście na osiemnaste urodziny? Ja dostałem wiele wspaniałych, z których niestety nie dane mi się było długo cieszyć. Cała radość z osiągnięcia dorosłości skończyła się w momencie “rozpakowania” ostatniego podarunku. Dostałem go od losu… Co to było? Nowotwór złośliwy mózgu astocytoma anaplasticum III stopnia. W skrócie - glejak złośliwy. Nie da się go zwrócić, wymienić, oddać na reklamację… muszę sam go zniszczyć.

Wraz z końcem dzieciństwa stanąłem twarzą w twarz nie tylko z dorosłością, ale także z rakiem. Jak to się stało, że ja, zdrowy, sprawny chłopak nagle mam umierać? Dlaczego muszę toczyć najtrudniejszą z walk właśnie teraz, gdy wkroczyłem w najpiękniejszy okres życia? Zupełnie jakby nowotwór tylko czekał, aż zdmuchnę osiemnaście świeczek, by zaatakować. Nie mam czasu na zastanawianie się, czym sobie na to zasłużyłem. Nie mam czasu na złoszczenie się na los. Właściwie na nic już nie mam czasu, ale muszę walczyć! Kocham życie, bardzo chcę zostać na tym świecie…

Mateusz Kowalczyk

Uwielbiam swoją szkołę, lubię się uczyć. Moją pasją jest jazda na nartach, rolkach. Kocham grać na gitarze, malować - czerpię życie pełnymi garściami, a właściwie czerpałem… Teraz z dawnych pasji nie zostało nic. Każdy mój dzień to walka i zastanawianie się, jak dużo czasu mi jeszcze zostało. Nie chcę tak szybko przekonywać się, czy naprawdę jest coś po śmierci.

Wszystko zaczęło się niewinnie. Właśnie zdałem do klasy maturalnej w tym samym liceum, w którym uczył się Święty Jan Paweł II. Przyszły wymarzone wakacje, zaraz miałem pójść na studia. Zapisałem się na kurs prawa jazdy - jego zdanie było moim marzeniem, jak każdego nastolatka. Niestety, nie mogłem go kontynuować. Podczas jazdy nagle zacząłem widzieć podwójnie. Sądziłem, że to problemy ze wzrokiem, że coś się dzieje z moimi oczami. Nie podejrzewałem nawet, że diagnoza okaże się znacznie gorsza.

Lekarze, szpitale, badania… moje życie zmieniło się w jednej chwili. Najgorsza jednak była diagnoza. Ta najstraszniejsza, najgorsza. Zawsze sądzisz, że przecież Ciebie nigdy nie dotknie, że nieszczęścia przydarzają się innym, ale są odległe i nierealistyczne jak film. To nieprawda. Przekonałem się o tym, gdy usłyszałem najgorsze słowa świata - glejak złośliwy. W mojej głowie zamieszkał potwór i chciał mnie zabić. Nie było czasu do stracenia - szybka reakcja rodziców i lekarzy spowodowała, że już we wrześniu miałem operację wycięcia raka, a kolejne dwa miesiące przechodziłem radioterapię.

Mateusz Kowalczyk

Te kilka miesięcy to istny koszmar, ale też wielka nadzieja. Wtedy myślałem, że się udało i pokonałem wroga. Wszystkie wyniki były świetne, ja byłem sprawny, znowu widziałem normalnie i mogłem wrócić do życia, które tak dobrze znałem i kochałem. Nie przejmowałem się nawet tym, że straciłem włosy, z których byłem taki dumny. Jeszcze bardziej doceniałem każdą chwilę i wykorzystywałem ją do granic możliwości. Wróciłem do szkoły tuż przed maturą, egzaminy poszły świetnie, zdałem je najlepiej w całej szkole, dostałem się na wymarzone studia - automatykę i robotykę. Prawie zapomniałem o tragedii, która mnie spotkała. Byłem szczęśliwy - czego więcej mogłem chcieć? Znowu przyszły wakacje, tym razem miały być lepsze, niż te poprzednie. Miałem na nie tyle planów!

Niestety, zamiast wypoczywać, czekała mnie powtórka koszmaru i znowu w tym samym momencie. Chciałem wrócić na kurs prawa jazdy, jednak podczas pierwszej z jazd znowu zaczęłem widzieć podwójnie. To, o czym chciałem zapomnieć, wróciło jak bumerang. Tak jakby razem z ciepłymi miesiącami przychodził rak, który czekał w ukryciu, by odzyskać siły i uderzyć ze zdwojoną mocą. Gdy znowu czułem drętwienie, straciłem władzę nad prawą stroną ciała i widziałem podwójnie wpadłem w panikę. Wiedziałem już, że wróg wrócił i znowu zaatakował, by zabrać mi życie. Kolejne lato w szpitalu… znów badania i diagnoza, najgorsza z możliwych - wznowa guza, tym razem to glejak złośliwy. Nieoperacyjny.

 Mateusz Kowalczyk

W tamtej chwili cały mój świat, plany i marzenia legły w gruzach. Nie mogłem jedynie tylko leżeć i czekać na śmierć. Miałem w sobie przecież wielką chęć do życia, pragnienie, by wygrać z rakiem! Nie mogę umrzeć. Nie teraz, nie w tym wieku… Nie zrobię tego moim ukochanym rodzicom. Muszę walczyć. W Polsce jedyne leczenie dla mnie to chemioterapia, którą jestem leczony od kilku miesięcy. Niestety, nie przynosi ona efektów, nie uzdrowi mnie. Osłabia jeszcze bardziej mój i tak już słaby organizm, przez nią tracę moc do walki, a rak i tak rośnie w siłę.

Nie mogę patrzeć w lustro. Mój stan neurologiczny bardzo się pogorszył, przez co prawie zupełnie opadły mi obie powieki. Prawie nie widzę, ciężko mi się poruszać, ręce i nogi mam bezwładne... Nie poznaję się, to nie jestem ja! Ale wygląd to nic, póki jeszcze tli się we mnie życie. Nie stracę nadziei do końca...

Mateusz Kowalczyk

Pojawiła się szansa, że będę żył! Uczepiłem się jej jak ostatniej deski ratunku. Innowacyjny lek - to on ma mi pomóc. Kuracja jest bardzo droga - mnie i mojej rodziny na nią nie stać. Ale to naprawdę ostatnia szansa, muszę ją wykorzystać. Koszt jednej aplikacji leku to ok. 30 tysięcy złotych. Ja potrzebuję ich kilkanaście… Obiecałem moim bliskim, że nie odejdę, że wyzdrowieję. Nie mogę już patrzeć, jak moi najukochańsi rodzice cierpią z mojego powodu. Proszę wszystkich, którzy są w stanie mi pomóc o chociaż najdrobniejszą kwotę. Podarujcie mi nadzieję, ja tak bardzo boję się śmierci…

4 992,14 zł ( 8,68% )
Wsparło 246 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki