Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Ukryj

Żeby świat nie runął w wieku 14 lat

  • Miejsce:
    Warszawa, mazowieckie
  • Trwa od:
    24 Października 2014
  • Zakończenie:
    24 Listopada 2014

wsparło 4 446 osób

317 519,65 zł (104.79%)

Cel zakończony

Wiadomość od rodziców z 30 października:

Kochani Ludzie o Wielkich Sercach!

Na początku pragniemy Wam ogromnie podziękować za tak wielkie zaangażowanie i wsparcie. Nie spodziewaliśmy się, że tylu ludzi poruszy choroba naszego Syna. Dzięki Waszej hojności Mateusz ma już zabezpieczone środki na operację w Niemczech. Niektórzy z Was poczuli się nieswojo w związku ze zmianą celu na Siepomaga, ale proszę o zrozumienie dla nas.

29 sierpnia nasze życie rozpadło się na miliony kawałków... Nie zakładaliśmy tego scenariusza. Nasz Syn ma nowotwór w rdzeniu kręgowym, w jednej z najgorszych lokalizacji. Wszystko dzieje się tak szybko, a my nie możemy się z tym pogodzić i cały czas liczymy, że to wszystko to jakiś koszmarny sen.  Dlatego Fundacja i Pani Paulina Szubińska-Gryz w porozumieniu z nami zwiększyły cel na Siepomaga, aby zabezpieczyć Mateuszowi któryś z dwóch dalszych etapów leczenia - choć nie wiemy który, bo dopiero badanie histopatoligiczne zmiany pokaże, z czym mamy do czynienia.

 

Pewnie, że lepiej byłoby od razu założyć większy cel, ale wtedy nie wiedzieliśmy tego, co wiemy teraz. Bylibyśmy najszczęśliwszymi rodzicami na świecie, gdybyśmy w ogóle nie musieli ustalać żadnych celów.  Wierzcie, oddalibyśmy wszystko, aby nie musieć tego pisać, tłumaczyć się, prosić o pomoc. My tylko ratujemy naszego Kochanego Syna.

Dziękujemy za to, że jesteście z nami i pomagacie nam w tych niezwykle trudnych dla całej naszej rodziny chwilach. Cały czas wierzymy, że wszystko dobrze się skończy.

Beata i Marcin - rodzice Mateusza

 

 

 

__________________________

- Mateusz, co ci jest? Słyszysz? Mateusz, nie wygłupiaj się, wstawaj! - wystraszony kolega nie wiedział co robić, gdy Mateusz potknął się i upadł. Wyszli pojeździć na deskorolce, jak każdego dnia. Zdarzały się upadki, ale ten był inny. Mateusz był nieobecny, nic do niego nie docierało. Mógł iść, lecz jakby nie słyszał, co się dzieje wokół niego. Gdy dotarli do domu, rodzice wezwali karetkę.

 

- Prawdopodobnie mamy udar mózgu, bądźcie gotowi. - ratownik dzwonił do szpitala z ambulansu. Udar mózgu u 14-letniego chłopca? - nie tylko rodzice nie mogli uwierzyć. - Nie ma innej opcji, chyba że syn brał narkotyki. Badania wykluczyły wszystkie domysły, pokazując 2,5-centymetrowego intruza, który zlokalizował się w najgorszym możliwym miejscu - w rdzeniu kręgowym. Guz został wykryty zupełnie przypadkiem i gdyby nie wypadek na deskorolce, to Mateusz chodziłby dalej z „tykającą bombą ” w głowie.

 

- Tata, ja nie czuję, że mnie trzymasz - mówił Mateusz, gdy tata trzymał go w ramionach. Guz uciskał. Gdy czucie wróciło, lekarze byli zdziwieni. Według nich Mateusz powinien mieć niedowłady i odrętwienia. - To jest rak. - powiedział lekarz bez ogródek - Dajemy chłopcu pół roku życia. Zrobimy operację, ale i tak ma praktycznie zero szans. Będzie sparaliżowany, nie będzie samodzielnie oddychał. Rodzice pojechali do innego szpitala, nie chcieli wierzyć w to, co usłyszeli. W drugim szpitalu lekarze dawali 25% szans, że po operacji Mateusz nie będzie do końca życia jeździł na wózku. W kolejnym szpitalu lekarze nie byli przekonani co do słuszności decyzji kolegów. Co robić, komu wierzyć? Jedna zła decyzja i cały świat Mateusza mógłby runąć. Nieodwracalnie.

 

 

Od mamy dziewczynki, która też chorowała na to, co Mateusz i też nie dostawała żadnych szans, rodzice chłopca dowiedzieli się o klinice neurochirurgicznej w Niemczech w Tubingen. Jest najlepsza w Europie,  specjalizuje się w guzach rdzeniowych. Lekarze z tej kliniki widzą przyszłość Mateusza zupełnie inaczej. Podjęli się natychmiastowej operacji i dają duże szanse, że Mateusz będzie normalnie oddychał, a po rehabilitacji chodził i wróci do normalnego życia. Termin operacji został wyznaczony na 26 listopada 2014 roku, więc mamy miesiąc, żeby zebrać pieniądze.

 

Mateusz wie, co go czeka, wie, że najbliższy miesiąc to będzie być może najważniejszy czas w jego życiu. Jeden niepoprawny ruch skalpela może przekreślić jego całe życie. Tutaj potrzebne są doświadczone ręce chirurga, które wytną guz tak, żeby nie uszkodzić nerwów. Potrzebne są też ogromne pieniądze, żeby zdążyć zanim guz zacznie mocniej uciskać i powodować niedowłady, których dotychczasowy brak zdziwił lekarzy zajmujących się Mateuszem.

 

29 sierpnia 2014 roku od jednego upadku zaczęła się walka z nowotworem centralnego układu nerwowego. Paradoksalnie w dniu wypadku Mateusz był smutny, że to już koniec wakacji i musi wrócić do szkoły, a teraz oddałby wiele, żeby móc do niej wrócić. Czasu nie cofniemy, nie mamy wpływu na przeszłość. Jednak wciąż mamy wpływ na przyszłość, możemy nadać jej bieg. Możemy sprawić, że 25 listopada Mateusz będzie operowany przez najlepszych chirurgów i pokona chorobę.

 

26 listopada o 10:30 ropoczęła się operacja Mateusza. Po 10 godzinach rodzice otrzymali pierwszą, najważniejszą informację, na którą tak bardzo czekali  - Operacja się kończy, udała się... Lekarze są bardzo zadowoleni.

 

Podczas operacji usunięto 90% guza, wygląda na łagodny, badania histopatologiczne potwierdzą to tydzień po operacji. Po ok. 6 miesiącach rehabilitacji Mati powinien wrócić do sprawności. W kolejnych dniach po operacji Mateusz powolutku zaczął dochodzić do diebie. Opuchlizna rąk i nóg zaczęła powoli się cofać, drugiego dnia po operacji była już pierwsza rehabilitacja, która ma pomóc Matiemu zacząć siadać. Brak czucia i uczucie zimna lewej ręki i nogi zaczęły powoli ustępować.

 

Po badaniu okazało się, że guz był łagodny! To cudowna wiadomość, ponieważ daje możliwość szybszego powrotu do zdrowia. Teraz przed Mateuszem miesiące rehabilitacji, po której, mamy nadzieję, będzie mógł wrócić do szkoły, do której po wakacjach przez chorobę nie poszedł.

Twoj SMS zasili zbiórkę na której właśnie jesteś

numer: 72365

treść: S1864

koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)

Jeśli chcesz wesprzeć większą kwotą kliknij tutaj

Ajax loader ładuję...