Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Oddech na sznurku

Matthew Smith
Zbiórka zakończona
27 981,00 zł ( 102,49% )
Wsparło 1156 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0018879 Matthew
Cel zbiórki:

Koncentrator tlenu, ssak, pulsoksymetr

Matthew Smith, 8 lat
Rzeszów , podkarpackie
Wcześniactwo, mózgowe porażenie dziecięce, niedowład spastyczny czterokończynowy, retinopatia, dysplazja oskrzelowo-płucna, padaczka
Rozpoczęcie: 10 Września 2015
Zakończenie: 31 Grudnia 2015

Rezultat zbiórki

Dziękuje wszystkim osobom, które przyczyniły się do tego, ze udało nam się uzbierać potrzebną kwotę na zakup koncentratora tlenu, ssaka medycznego oraz pulsoksymetru.

Dzięki Wam nie musimy za każdym razem, gdy syn ma ataki padaczki, wzywać karetki i prosić o przywiezienie butli z tlenem. Nie musimy również martwić się czasowymi spadkami saturacji (czyli nasycenia krwi tlenem). Jesteśmy w stanie w każdych warunkach sprawdzić poziom saturacji dzięki pulsometrowi. Syn po każdej infekcji wymagał tlenoterapii przez kolejne tygodnie.

Matthew Smith

Tygodnie spędzone w domu to tygodnie bez rehabilitacji. Przenośny koncentrator daje nam swobodę podróżowania. Uratował życie synowi już kilka razy. Ssak medyczny jest również niezastąpiony. Podczas napadów padaczki, które trwają nawet do kilku godzin, Matti wymaga odsysania nadmiaru śluzu, dusi się.

Gdziekolwiek wyjeżdżamy zawsze mamy ze sobą powyższy zestaw.

Dziekuje raz jeszcze,

Mama i Matti

Opis zbiórki

Najmniejszy ruch maluszka w brzuchu, zamiast budzić radość, budził strach, bo mógł w każdej chwili wywołać krwotok i tym samym doprowadzić do najgorszego… Do szpitala trafiłam w 20 tygodniu z łożyskiem przodującym, nisko schodzącym. Groźba wykrwawienia się i zagrożenia mojego życia była niczym przy świadomości, że maleństwo jest zbyt małe, by przeżyć przedwczesny poród. Lekarzom udało się opóźnić poród o całe 26 dni i tym samym uratować maleńkie życie. Matthew - moje 650 gram szczęścia.



Mateusz, czyli dar Boga
Pojawił się na świecie zbyt wcześnie. W 23 tygodniu ciąży, maleńki, bo mogłabym go schować w dłoniach. Z 6 punktami rozpoczął walkę o życie. A walka nie była prosta. Już w pierwszych minutach swojego życia miał ogromne problemy z oddychaniem. Zespół zaburzeń oddechowych uszkodził płuca Matiego. Delikatne i maleńkie płucka wcześniaka nie są w stanie wytrzymać dużego ciśnienia produkowanego przez respirator, który wpompowuje powietrze do płuc. Mateusz po niemalże 4 miesiącach na OIOM-ie, zamiast spokojnie rosnąć w brzuszku mamy, wyrywał się z objęć śmierci... W prezencie od życia otrzymał wylew IV stopnia krwi do mózgu, niedrożne jelita i niewydolną wątrobę oraz dysplazję oskrzelowo-płucną, która przy każdym najmniejszym katarze, niegroźnej infekcji zamienia się w zagrażającą jego życiu walkę o oddech.

Matthew Smith


Nadzieja umiera ostatnia
Zamiast czułego objęcia mamy, za szklaną szybą inkubatora, otoczony kabelkami walczył o życie, które w każdej chwili, choć dopiero się rozpoczęło, mogło się zakończyć. Nie słychać było jego płaczu ani radosnego uśmiechu – nie pozwalała na to rurka, która za niego oddychała. Jedyny sygnał dający znak życia - to rytmiczny dźwięk aparatury podłączonej do jego bezbronnego ciała. Po raz pierwszy Mateusz wtulił się w bezpieczne ramiona mamy 13 maja, czyli prawie 4 miesiące po porodzie. Dwa dni później stał się cud, Mateuszek oddychał sam! Wtedy też mama po raz pierwszy usłyszała jego płacz. "To dla mnie tak, jakby urodził się po raz drugi, termin miałam na 19 maja…" - wyznaje wzruszona mama.

 

Po opuszczeniu szpitala trafiliśmy pod opiekę domowego hospicjum. Dzięki wypożyczonym sprzętom (koncentrator tlenu, ssak oraz pulsoksymetr) Mateuszek nieustannie podłączony do tlenu, kolejne miesiące mógł spędzić w domowym zaciszu, zamiast na szpitalnym łóżeczku. Przez kolejny rok Mateusz, choć był troszkę osłabiony, może bardziej milczący, rósł zdrowo, przybierał na wadze, potrafił więcej, uśmiechał się wyraźniej.

Matthew Smith


Alarm życia

Wszystko odmieniło się w sierpniu 2014 roku, kiedy Mateusz zaczął bardzo mocno gorączkować. Oddech stał się płytszy, usta i paluszki zaczęły sinieć, a Mateusz na ramionach mamy oczekującej w kolejce do lekarza, stracił przytomność i przestał oddychać. Panika i strach, kiedy podczas prób wybudzenia maluszka, mama dostrzegła opadające bezwładnie maleńkie rączki. W głowie wirowały myśli „to koniec"... Reanimacja, głębokie wdechy prosto w usta uchroniły maluszka przed najgorszym…


Od tego czasu bezdechy towarzyszą małego Matiemu przy każdej infekcji, podczas gorączki, a także w bardzo upalne dni. Saturacja spada do 70%, oddech staje się płytszy, tętno szaleńczo przyśpiesza, a dwutlenek węgla podtruwa jego ciało. Bez koncentratora tlenu, który dostarcza na sznurku z wąsami tlen do osłabionych płuc, ssaka ułatwiających usuwanie zalegającej wydzieliny oraz pulsoksymetru mierzący saturację krwi Mateuszek nie potrafi żyć.



Wypożyczony sprzęt wymaga stałego dostępu do prądu i jest bardzo ciężki. Koncentrator waży 20 kilogramów. Dlatego nawet zwykłe wyjście z domu na spacer jest problemem. Na zakup przenośnego sprzętu, przy nieustających wydatkach na leki, nie stać rodziców.


Wyciągnijmy pomocną dłoń dla Mateuszka i jego mamy. Ona z całych sił pragnie przywrócić normalność w nadszarpnięty spokój w ich domu. Wyjść na spacer, wyjechać na rehabilitację i do lekarza... Nie pozwólmy, żeby ilość nieszczęścia, jaka ich spotkała, zwiększała się wraz z upływającym czasem. Pomóżmy przerwać ich dramat i zakupić niezbędny do życia sprzęt dla Mateusza.

 

27 981,00 zł ( 102,49% )
Wsparło 1156 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0018879 Matthew
Czytasz archiwalną treść zamkniętej zbiórki.

Możesz wesprzeć aktualną zbiórkę.

Obserwuj ważne zbiórki