Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Mam bardzo chore nóżki... Proszę, uratuj je!

Amelia Błaszczyk
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

roczna rehabilitacja, turnus rehabilitacyjny - szansa, by Amelka zaczęła chodzić

Amelia Błaszczyk, 6 lat
Rąbień, łódzkie
Rozszczep kręgosłupa z współistniejącym wodogłowiem, Zespół Arnolda Chiariego, pęcherz neurogenny, niedowład kończyn dolnych
Rozpoczęcie: 4 Kwietnia 2019
Zakończenie: 8 Sierpnia 2021

Opis zbiórki

Każde badanie w ciąży to przeżycie. Ogromna radość, ale zawsze też nutka niepokoju — czy wszystko jest dobrze? Jedna rączka, druga, paluszki, wszystkie kosteczki — lekarz sprawdza po kolei. Wydaje się, że nasza córeczka jest zdrowa! I nagle zapada ta cisza… Okropna cisza trwająca wieczność. Strach nagle paraliżuje, milion myśli przelatuje przez głowę. Wtedy lekarz przerywa badanie, patrzy na nas i wypowiada słowa, które na zawsze zmieniły nasze życie...

Amelia Błaszczyk

Słyszymy, że Amelka ma rozszczep kręgosłupa, chore serduszko, wady letalne. Nawet jeśli przeżyje, to będzie roślinką. Proponują nam przerwanie ciąży i to jak najszybciej. To już 22 tydzień i ostatni moment, by zrobić legalnie. Płacz? Wtedy byliśmy zbyt zszokowani. Wszystko puściło, gdy wyszłam z gabinetu, przez łzy nic nie widziałam… Wieczorem telefon, abym rano zgłosiła się na oddział. Wtedy wszystko miało się skończyć. Coś w nas pękło… Nie mogliśmy, przecież już tak bardzo kochaliśmy Amelkę…

Zaczęliśmy wszędzie szukać pomocy. Już po kilku dniach trafiłam do Bytomia, gdzie wykonuje się operację wewnątrzmaciczne, do której mnie nie zakwalifikowano. Wytrwałyśmy z córeczką do dnia porodu. Gdy Melusia przyszła na świat, od razu nas rozdzielili. Córeczka karetką została przetransportowana do Katowic. Jeszcze tego samego dnia przeszła operację zamknięcia przepukliny w rdzeniu kręgosłupa. Kolejne dni były jak w Matrixie... Ze szpitala wypisałam się na własne żądanie, by jak najszybciej zobaczyć dziecko. Na żywo, a nie ze zdjęć, które wysyłał mąż. Nie było kangurowania, zdjęć do internetu, zachwytów, karmienia piersią… Nie było tego wszystkiego, co przeżywają młode mamy. Radość zamieniła się w strach, którego może doświadczyć tylko rodzic bojący się o życie dziecka. Moje dziecko walczyło o życie pod respiratorem na OIOM-ie. Mogliśmy z mężem do niej wejść tylko na chwilę i to na zmianę… 


Niedługo później była kolejna operacja. Wróciliśmy do domu dopiero po dwóch miesiącach, ale nie cieszyliśmy się długo. Minął kolejny miesiąc, zepsuła się zastawka. Malutka Melka kolejny raz stanęła do walki ze śmiercią. W stanie zagrożenia życia kolejny raz trafiła na stół operacyjny. W wieku 10 miesięcy powtórka... Nie mając nawet roku, Amelia czwarty już raz musiała walczyć o życie pod chirurgicznym nożem. To było piekło… Każda kolejna operacja cofała postępy tego, co udało nam się osiągnąć. Za każdym razem walka zaczynała się od początku…

We wrześniu ubiegłego roku Amelia była operowana po raz 5, tym razem wyraziliśmy na to zgodę i operacja była w pełni zaplanowana. Odkotwiczenie przyrośniętego rdzenia kręgowego okazało się dla nas zbawienne. Po operacji Melusia zaczęła czworakować, mówić pełnymi zdaniami i przede wszystkim pojawiło się delikatne czucie w stopach! Podjęliśmy walkę, tym razem już nie o życie, ale o sprawność naszego dziecka. Zwiększyliśmy częstotliwość rehabilitacji do codziennej, zrezygnowaliśmy z metod, które nie przynosiły efektu, dokupiliśmy więcej sprzętu i walczymy… Tak jak od samego początku. 

Amelia Błaszczyk


Córeczka jest dla nas całym światem i robimy co w naszej rodzicielskiej mocy, by była szczęśliwa i sprawna. Nie ma co ukrywać - to pochłania gigantyczne pieniądze. Tych coraz częściej zaczyna brakować… Umysłowo Amelka rozwija się doskonale, jest mądrą, wesołą dziewczynką. Nasza batalia toczy się o to, by Amelka mogła chodzić, być jak najbardziej sprawna ruchowo. Wiemy, że jest na to ogromna szansa!


Na razie Amelka porusza się na wózku, jednak specjaliści są zdania, że by utrzymaniu intensywnej rehabilitacji, w ciągu roku, dwóch córeczka będzie chodzić samodzielnie! Niestety, koszty są dla nas nie do udźwignięcia… Właśnie dlatego z całego serca prosimy o pomoc dla Melki. Gdy wiemy, że jest nadzieja, nie możemy jej zaprzepaścić! 

Amelia Błaszczyk

Oprócz prywatnej rehabilitacji córeczka wymaga wielu wizyt u specjalistów i kosztownych badań, leków, środków do cewnikowania, a także specjalistycznych ortez, chodzików czy pionizatora. Staramy się ze wszystkim sobie radzić, ale teraz wiemy, że nie damy rady. Prosimy, pomóż naszej Melce. Wierzymy, że Amelia i tym razem wygra walkę, walkę o sprawność, musimy tylko połączyć siły! Za każdą darowiznę, każde dobre słowo z całego serca dziękujemy.

Rodzice

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki