Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

❗️Drogi lek albo śmierć. Pomóż mi wygrać z białaczką!

Michał Sosnowski
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

leczenie nierefundowanym lekiem, dalsze leczenie, rehabilitacja, koszty dojazdów

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Michał Sosnowski, 36 lat
Górzno, kujawsko-pomorskie
Ostra białaczka szpikowa
Rozpoczęcie: 1 Września 2020
Zakończenie: 26 Lutego 2021

Opis zbiórki

Było sobie życie, moje prawie 34-letnie życie. Dzieciństwo, szkoła, studia, praca - raczej standardowa historia do momentu pojawienia się śmiertelnie niebezpiecznej choroby. Ostra białaczka szpikowa wywróciła wszystko do góry nogami. Zabrała mnie z mojej bezpiecznej codzienności na pole bitwy, gdzie to życie (pierwsze i jedyne) mogę stracić niemal każdego dnia. Jeśli nawet nie zabije mnie sama choroba, to wystarczy niewielkie przeziębienie, żebym stanął na krawędzi. Jedyną szansę na przetrwanie daje mi obecnie 3-miesięczne leczenie drogim i nierefundowanym lekiem.

Przed świętami Bożego Narodzenia 2018 trafiłem do szpitala. Wcześniej pojawiły się bardzo nietypowe objawy - zaczęło mi się robić zimno, co wcześniej nigdy nie miało miejsca. Później wahania temperatury, osłabienie. Ciągle jednak myślałem, że to przejdzie samo i normalnie wrócę do formy. Nie wróciłem...

Michał Sosnowski


Po dwóch tygodniach diagnozowania usłyszałem wyrok - ostra białaczka szpikowa FLT3+ i konieczny przeszczep. Zaczęło się poszukiwanie dawcy i chemioterapia. Trucizna sącząca się do żył, brak sił, całe mnóstwo skutków ubocznych. Kto nigdy nie był na oddziale onkologii, ten nie wie, jak wygląda rozpaczliwa walka o kolejny dzień. Z jednej strony ludzie, którzy dopiero zaczynają swoją batalię, nie do końca wiedząc, co ich czeka. Z drugiej strony weterani, często bez włosów. Część z nich zapomniała, jak to jest być zdrowym. Niektórzy wychodzą z oddziału, żeby po chwili na niego wrócić. Są też tacy, z którymi jeszcze kilka dni temu rozmawiałeś, a dzisiaj musisz się pożegnać na zawsze...

Przy białaczce szpikowej konieczny jest przeszczep. W połowie czerwca 2019 otrzymałem informację o znalezieniu dawcy, a termin przeszczepu zaplanowano na koniec sierpnia. Niestety, nie udało się - mimo pięciu chemii białaczka zaatakowała ponownie, co spowodowało opóźnienie przeszczepu i konieczność podania kolejnej chemioterapii. W końcu trafiłem jednak na transplantologię, wyczerpany po chemii, ale pełen nadziei, że to, co dobre, jeszcze przede mną. Dochodziłem do siebie po przeszczepie powoli i w końcu nastąpił ten szczęśliwy dzień - powrót do domu.

Michał Sosnowski

Comiesięczne kontrole w klinice dawały nadzieję. Niestety w styczniu 2020 wyniki szpiku znów się pogorszyły - 80% zajętości szpiku przez komórki rakowe. Lekarze znów musieli wdrożyć ostrą chemię. Po chemii wypis do domu i niepewność, co dalej. Zabezpieczony lekami czekałem na poprawę zdrowia oraz na nowy lek z USA na moją wersję białaczki, który miał mi pomóc. Miałem go otrzymać w postaci darowizny na zasadzie współpracy szpitala z firmą farmaceutyczną.

Niestety znów poczułem się bardzo źle. Okazało się, że zaatakowała mnie bakteria, która doprowadziła do wyniszczenia organizmu. Po dwóch miesiącach leżenia w szpitalu w Brodnicy, wyczerpany, trafiłem na hematologię do Torunia, gdzie po dwóch dniach okazało się, że mój oddział został zakażony koronawirusem. Z zagrożeniem utraty życia przewieziono mnie do szpitala zakaźnego w Grudziądzu, gdzie zostałem poddany kwarantannie.

Michał Sosnowski

Po dwóch tygodniach okazało się, że wynik jest negatywny, przetransportowano mnie do Gdańska, gdzie czekał na mnie wspomniany lek, dający nadzieję. Tam też rozpoczęła się rehabilitacja, ponieważ po 3 miesiącach leżenia i karmienia pozajelitowego, nie byłem w stanie podnieść nawet głowy (co widać na zdjęciu). Powolutku wracałem do sił, gdy okazało się, że mam COVID-19. Przewieziono mnie do Gdyni - kolejne 5 tygodni leżenia bez rehabilitacji. Nie mogłem się z tym pogodzić. Mimo słabego ciała, silna wola pozwoliła mi na krótkie treningi i wzmacnianie kondycji. Siły wracają powoli. 

Dzień po dniu jest coraz lepiej. Obecnie sam spaceruję i wchodzę po schodach, co jest naprawdę dużym postępem. Pierwsze kontrole w Gdańsku po zastosowaniu nowego leku z USA z grupy inhibitorów FLT3+, znów dały mi nadzieję. Wyniki badań co miesiąc idą w górę. To dobre wiadomości w moim przypadku, ale też jest i zła. Lek, który otrzymywałem jako darowiznę, teraz muszę kupić sam. Koszt to leczenia to ok. 100 tys. miesięcznie, a na razie potrzebuję go na 3 miesiące. O kondycję mogę walczyć samodzielnie, ale tej kwoty nie przeskoczę. Dlatego proszę pomoc! To moja jedyna szansa na ocalenie życia...

Michał

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki