Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nie mogę stracić kolejnego dziecka! Podaruj szansę Mikołajkowi...

Mikołaj Łyczewski
Zbiórka zakończona
48 455,00 zł ( 100,1% )
Wsparło 488 osób
Cel zbiórki:

przeszczep komórek macierzystych, by odbudować uszkodzony mózg

Mikołaj Łyczewski, 9 lat
Janów Podlaski, lubelskie
Autyzm
Rozpoczęcie: 27 Czerwca 2019
Zakończenie: 27 Marca 2020

Opis zbiórki

Proszę, przeczytaj ten apel, bo jestem pod ścianą i nie wiem, co robić! Od kilku lat bezskutecznie staram się pomóc mojemu dziecku… Mikołaj jest ze mną, ale tylko ciałem. Nie ma z nim kontaktu. Jest obok, ale jakby go nie było… Po 7 latach dostałam w końcu szansę, by to zmienić, by mój synek się do mnie odezwał! Błagam o Twoją pomoc…

Wchodzę do sklepu, ściskając mocno dłoń Mikołaja. Wystarczy chwila nieuwagi - to, że spojrzę na coś na sklepowej półce lub sięgnę do torebki, by zapłacić za zakupy. Synek wyrywa rękę z mojej dłoni. Rzuca się do ucieczki. Krzyczy. Wybiega na ulicę, nie zważa na ludzi, na pędzące samochody. Biegnę za nim, wołając jego imię. Umieram ze strachu, bo Mikołaj nie wie, co to zagrożenie, że może zrobić sobie krzywdę. Przechodnie zatrzymują się, patrzą. Tłum gapiów. Mikołaj nie patrzy na mnie, zachowuje się, jakby nie mnie nie znał… Nie mówi. Wciąż tylko krzyczy…

Tak właśnie wygląda codzienność z autystycznym dzieckiem. Przestałam już zwracać uwagi na spojrzenia, przejmować się uwagami nieznajomych. Przez 7 lat – a tyle Mikołaj jest z nami - człowiek zdąży się przyzwyczaić. Pogodzić – tego nie zrobię nigdy.

Mikołaj Łyczewski

Urodził się jako zdrowy chłopczyk. Radość z narodzin synka była przeogromna… Każdy dzień z nim w ramionach – wspaniały. Tak było przez 2 lata. A potem w ciągu jednego dnia wszystko się zmieniło. Gdy kładłam go spać, był jeszcze rozgadanym, rezolutnym chłopczykiem… Dużo mówił, wszystkich zaczepiał. Gdy obudził się następnego dnia, nie mówił już ani słowa. Gdy czegoś chciał, pokazywał palcem. Wszystko, co do tej pory, potrafił, zniknęło.

Odwiedziliśmy kilku lekarzy. Pocieszali mnie, że to bunt dwulatka. Bardzo chciałam w to wierzyć… Niestety, z synkiem było coraz gorzej. Nie patrzył na mnie, błądził gdzieś wzrokiem. Zaczęły się zachowania agresywne, które są naszą zmorą do dziś. Synek krzyczał, rzucał przedmiotami, uciekał… Nie było z nim żadnego kontaktu.

Najgorsze podejrzenia okazały się prawdą. Mikołaj ma autyzm. To bardzo poważne zaburzenie. Mózg synka nie działa prawidłowo… Przez to Mikołaj ma ogromne problemy z odnalezieniem się w świecie, kontaktem z innymi, byciem zrozumianym. Synek pokaże, co chce jeść, pić, że musi do łazienki… Ale nic więcej. Potrafi godzinami huśtać się na huśtawce, od świtu do nocy, niby obok, a jednak nieobecny… Czasami wpada w szał, krzyczy, rzuca zabawkami, ucieka.

Los nas nie rozpieszcza. Najpierw zabrał nam Mikołaja. Odciął go od nas jakąś grubą szybą, której nie możemy przebić. Później Mikołaj stracił troje swojego rodzeństwa, a ja trójkę dzieci. Dwie ciąże poroniłam… Córeczka, urodzona zbyt wcześnie, zmarła po 2 godzinach. Tamtych dzieci, choćbym chciała tego nad życie, nie mogę odzyskać… Ale mogę odzyskać Mikołaja. Straciłam już zbyt wiele, nie mogę jeszcze go stracić!

Mikołaj Łyczewski

Terapeuci uważają, że ataki agresji Mikołaja i jego ucieczki wynikają z frustracji. Synek chce się porozumieć z innymi, ale nie potrafi… Denerwuje się, bo go nie rozumiemy. Nauczył się, że tylko złość powoduje reakcję… Jeśli Mikołaj zrobi postępy w mowie, odblokuje się i nauczy się komunikować, to jego zachowanie też się zmieni. Stanie się spokojniejszy, bo będzie rozumiany… Znikną też ucieczki i rzucanie przedmiotami, co jest dla nas największą katorgą.

Po latach pojawiła się w końcu szansa na to, by tak się stało! Mikołaj zakwalifikował się do leczenia przy użyciu komórek macierzystych! Choremu przeszczepia się takie komórki, które mają odbudować to, co uszkodzone w mózgu… To dla Mikołaja ogromna szansa, w przypadku innych dzieci daje rezultaty. Musimy spróbować, nie ma na co czekać! Pierwsze podanie zaplanowane jest już na wrzesień. Niestety – to wciąż nowe leczenie, eksperymentalne, a przez to odpłatne i bardzo, bardzo drogie…

Proszę o pomoc, bo czasami jest nam tak ciężko… Chciałabym choć raz w życiu usłyszeć słowo „mamo”, wypowiedziane przez Mikołaja. Chciałabym iść z nim na zwykły spacer bez ciągłego szarpania się i słuchania jego krzyków. Nie chcę już więcej zastanawiać się, stojąc odwrócona plecami do synka, czy za moment nie dostanę jakąś zabawką w głowę… Chcę w końcu mieć kontakt z moim synkiem.

Proszę – pomóż nam.

48 455,00 zł ( 100,1% )
Wsparło 488 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki