Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nowotwór w oczku Mikołaja – mamy coraz mniej czasu na ratunek!

Mikołaj Smol
Zbiórka zakończona
1 072 314,34 zł ( 103,52% )
Wsparło 21096 osób
Cel zbiórki:

Leczenie siatkówczaka u dr Abramsona w USA

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Mikołaj Smol, 5 lat
Strzebiń, śląskie
Nowotwór oka - retinoblastoma (siatkówczak)
Rozpoczęcie: 16 Stycznia 2019
Zakończenie: 31 Stycznia 2019

Rezultat zbiórki

Z początkiem lutego Mikołaj rozpoczął leczenie u doktora Abramsona w nowojorskiej klinice! To, co działo się na zbiórce, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Dzięki wielkim sercom Pomagaczy Mikołaj mógł pojechać tam, gdzie lekarze uratują jego oczko i życie! Informacje, które napływają do nas od mamy Mikołaja, są bardzo dobre! Sami zobaczcie:

Luty, 2019:

Mikołaj Smol

Marzec, 2019:

Po miesiącu leczenia informacje są jeszcze lepsze. 99% rozsiewu guza jest martwe. Szanse na uratowanie oczka są coraz większe!

Mikołaj Smol

Mikołaj Smol

Aktualizacje

Rozpoczęcie leczenia!

Mikołaj Smol

Mikołaj Smol

Dziękujemy!

Kochani,

nie wierzymy własnym oczom! To, co działo się na zbiórce przez ostatnie dni, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Dzięki wielkim sercom Pomagaczy Mikołaj może rozpocząć leczenie! Już w niedzielę wylatujemy do Stanów Zjednoczoczonych. Na wtorek zaplanowano pierwsze konsultacje lekarskie. Zbiórka pozostaje otwarta do 31 stycznia, a cała nadwyżka zostanie przeznaczona na dalcze leczenie i rehabilitację Mikusia. 

Dziękujemy za to wszystko, co dla nas zrobiliście! Na bieżąco będziemy Was informować o postępach leczenia. Prosimy o modlitwę! 

–Agnieszka, mama Mikołaja

Mikołaj Smol

Opis zbiórki

“Mamo, chroń mnie” – Mikołaj czasem wtula się we mnie tak, jakby chciał uciec przed całym światem i mówi słowa, których nie powinien znać żaden trzylatek. Wie, że jest chory, boi się tego. W grudniu w jego oczku wykryto guza! To nowotwór – retinoblastoma, inaczej siatkówczak. Walczymy z czasem, bo jeśli rak da przerzuty, może być już za późno na cokolwiek.

Dr Abramson z kliniki w Nowym Jorku zgodził się nas przyjąć. Leczenie jest skomplikowane, ale najnowocześniejsze metody dają szansę na pokonanie nowotworu i uratowanie oczka Mikołaja! Przeszkodami są czas i pieniądze. Ja nie mam ani jednego, ani drugiego. Jako matka, która dla swojego dziecka zapuka w każde drzwi, proszę Cię o pomoc. Tylko z Tobą mamy szansę zdążyć!

Mikołaj Smol

Od połowy grudnia rak mieszka w naszym życiu! Rozpanoszył się, zaatakował naszego najmłodszego synka! W czasie, kiedy inni szykowali się do świąt, my pakowaliśmy nasze rzeczy i jechaliśmy do szpitala ze słowem "nowotwór" na skierowaniu! Nowy rok rozpoczynaliśmy już tutaj, na onkologii. Zaczęło się od czarnej plamy, którą zauważyłam w oczku Mikołaja. W głowie od razu zaświtał mi artykuł, który kiedyś czytałam – artykuł o chłopcu z nowotworem oka. Sparaliżowana ze strachu zabrałam Mikołaja do okulisty. Z gabinetu lekarza wychodziliśmy już z podejrzeniem nowotworu i pilnym skierowaniem na szczegółowe badania.

USG potwierdziło najczarniejszy scenariusz – siatkówczak, nowotwór złośliwy oka. Nie mogłam uwierzyć. Jak to? Mój mały synek dopiero co zaczyna życie, a już musi mierzyć się z tak potężnym wrogiem?

Trzymałam Mikołaja za rączkę i odwracałam głowę w drugą stronę, aby nie widział, że płaczę. Z przerażeniem przekraczałam próg naszego domu. Musiałam powiedzieć rodzinie, że Mikołaj jest chory, że musimy jechać do szpitala. Któregoś dnia starszy brat Mikołajka zadał mi pytanie – “Mamo, powiedz, czy Mikołaj umrze?”. 

Mikołaj Smol

Jeszcze w grudniu rozpoczęliśmy chemioterapię! Im częściej jeździmy do szpitala, tym Mikołaj jest coraz bardziej przerażony. W drodze na oddział cały czas powtarza, żebyśmy go tam nie zostawiali. Kiedy już jesteśmy w szpitalu, nie odstępuje mnie na krok, chowa się za moimi pleacami i z całej swojej dziecięcej siły ściska moją rękę. Płacze, prosi mnie, żebym go stamtąd zabrała, a mi pęka serce, bo wiem, że nie mogę tego zrobić. 

Jesteśmy w trakcie drugiego cyklu chemioterapii, a ja po raz kolejny słyszę od lekarzy, że Mikołaj “najwyżej straci oczko”. Jak mogę na to pozwolić? Co zrobię, kiedy za kilkanaście lat zapyta, dlaczego nie walczyłam? Leczenie w Polsce może zakończyć się utratą oka. Utrzymuję kontakt z rodzicami dzieci chorych na siatkówczaka, którym udało się wyjechać na leczenia do USA! Niektórym z nich w Polsce wyznaczono już termin operacji usunięcia oka. W Stanach nikt nawet o tym nie mówi. Nam również obiecano uratowanie oczka Mikołaja. W Polsce nikt nie jest w stanie tego obiecać.

Amerykańscy lekarze mają znacznie większe doświadczenie i znacznie lepsze wyniki w leczeniu siatkówczaka. Dr Abramson od wielu lat robi rzeczy niemożliwe i ratuje nawet najbardziej zaawansowane przypadki. Leczenie polega na podawaniu chemii bezpośrednio do guza, nie wyniszcza całego organizmu. W Polsce zaproponowano nam chemię tradycyjną, dożylną. Niestety – mniej skuteczną i zdecydowanie bardziej wyniszczającą. 

Odchodzę od zmysłów, tracę grunt pod nogami. Wieczorami tulę moje dziecko do snu i słyszę słowa, które wciąż brzmią w mojej głowie – “Mamo, chroń mnie…”.

Razem z kwalifikacją do leczenia w nowojorskiej klinice dostaliśmy kosztorys, który zwala z nóg. Ratowanie wzroku i życia naszego Mikołajka wyceniono na milion złotych!

Mikołaj Smol

Nowotwór nie idzie na kompromisy! Nie będzie czekał na dzień, w którym będziemy gotowi zapłacić za zdrowie i życie naszego dziecka. Jeśli da przerzuty, możemy przegrać tę walkę.

Płaczę nocami, żeby Mikołaj nie widział moich łez. Wtedy powtarzam sobie słowa: "Synku, będę Cię chronić i zrobię wszystko, co mogę, żebyś tylko był zdrowy". Ta obietnica sprawia, że jestem tutaj, że proszę Cię o pomoc. Tylko z Tobą będziemy mogli znaleźć się w miejscu, w którym czeka ratunek.

–Agnieszka, mama Mikołaja

1 072 314,34 zł ( 103,52% )
Wsparło 21096 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki