Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

By dzień narodzin nie był tym ostatnim

Mikołaj Chmiel
Zbiórka zakończona
365 101,90 zł ( 101,56% )
Wsparło 17215 osób
Cel zbiórki:

Operacja serca w Niemczech (I etap leczenia), by uratować życie Mikołaja!

Mikołaj Chmiel
Katowice, śląskie
Wrodzona wada serca: atrezja zastawki trójdzielne, TGA, HRHS
Rozpoczęcie: 10 Sierpnia 2017
Zakończenie: 30 Listopada 2017

Rezultat zbiórki

12.12.2017

Mikołaj Chmiel

Mikołaj Chmiel

_______________

08.12.2017

"Dzisiaj, tj 8.12.2017, przyszedł na świat Mikołaj – z wagą 3900 i wzrostem 54 cm (duży chłopak!). Jest stabilny, odpoczywa po porodzie. Poród niestety odbył sie z komplikacjami dla mnie. Na szczęście nie było konieczności przetaczania krwi. Wszystko powoli wraca już do normy! 

W nabliższych dniach Mikołaj przejdzie pierwszą w swoim życiu operację serduszka. Dzięki Wam będzie w rękach najlepszych specjalistów. Trzymajcie za nas kciuki!"

–Bernadetta i Mikołaj

Mikołaj Chmiel

Mikołaj Chmiel

Aktualizacje

Mikołaj jest już na świecie!

"Kochani, serdecznie przepraszam że dopiero teraz piszę, ale lekarze kazali mi się przespać. Informuję, że dzisiaj, tj 8.12.2017, przyszedł na świat Mikołaj – z wagą 3900 i wzrostem 54 cm (duży chłopak!). Jest stabilny, odpoczywa po porodzie. Poród niestety odbył sie z komplikacjami dla mnie. Na szczęście nie było konieczności przetaczania krwi. Wszystko powoli wraca już do normy! 

W nabliższych dniach Mikołaj przejdzie pierwszą w swoim życiu operację serduszka. Dzięki Wam będzie w rękach najlepszych specjalistów. Trzymajcie za nas kciuki!"

–Bernadetta i Mikołaj

Podziękowania

Munster

Kochani,

jesteśmy już w Munster! Przyszedł czas, by na trochę zostawić, tych których kocham…córeczkę, męża i najbliższych. I choć jeszcze nie mogę w to uwierzyć - od wczoraj jestem w szpitalu, by tam najpóźniej za 3 tygodnie najlepsi lekarze od dziecięcych serduszek mogli zawalczyć o życie Mikołajka. Wiele osób w podobnej podróży miało u boku kogoś bliskiego, kto wspiera i trzyma za rękę podczas pierwszego w życiu lotu samolotem. Ja leciałam sama, ale z każdym z Was w sercu, bo to właśnie Wy dodajecie mi sił i odwagi w tej niezwykle trudnej drodze.

Meta, jaką będzie poród Mikołaja, jest ruchoma i tak naprawdę nie wiem, kiedy się na niej znajdziemy. Mikołaj może przyjść na świat w każdej chwili. Proszę, nie przestawajcie nas wspierać, trzymajcie kciuki, ślijcie modlitwy do nieba.

Aktualizacja

"Z powodu makabrycznej pomyłki internautów otrzymuję kondolencje dla synka, który jeszcze się nie narodził. Jestem załamana, ponieważ boję się, że przez to nie zdołamy uzbierać pieniędzy. Owszem, była druga zbiórka dla chłopca z wadą serca o imieniu Mikołaj, ale w zupełnie innej części kraju. Ludzie połączyli fakty i ten błąd może nas bardzo wiele kosztować...

Mikołaj nadal jest bezpieczny w moim brzuchu i czeka na swój wielki dzień. I choć życie pokazuje, że pieniądze to nie wszystko, to ja mocno wierzę, że naszemu Mikołajowi się uda, jeśli tylko damy mu szansę! Błagam, nie przestawajcie nam pomagać, bo Mikołaj żyje..."

–Bernadetta Chmiel, Mama Mikołaja

Opis zbiórki

Dziecko, które noszę w brzuchu z dniem narodzin zacznie umierać. Bez operacji, która musi odbyć się zaraz po porodzie, jego chore serce się zatrzyma. Na zdjęciu USG widzę jego rączki, nóżki i małą twarzyczkę. Czasem łapię się na tym, że wyobrażam sobie, jak je całuję, jak przytulam. Widzę jego pierwsze kroki, słyszę śmiech i płacz. Boję się tych myśli. Boję się, że wszystko to pozostanie wyobrażeniem, że nie będzie mi dane tego doświadczyć. Błagam o pomoc, bo bez niej mój synek odejdzie w pierwszych dniach swojego życia! Bez niej stracę dziecko, którego jeszcze nie zdążyłam poznać, a które zdążyłam już bezgranicznie pokochać.

Mikołaj Chmiel
Dzień narodzin będzie dniem, w którym rozpoczniemy walkę o serduszko Mikołaja!  Nie potrafię o tym myśleć bez łez w oczach, bez rozrywającego serce strachu. Najczarniejsze myśli pojawiają się czasem mimowolnie. Zwłaszcza w nocy, kiedy sprzyja im cisza. Wiem, że teraz Mikołaj jest bezpieczny, ale moment przecięcia pępowiny rozpocznie naszą dramatyczną walkę o jego życie. Na każde pytanie o moją ciążę łzy same napływają mi do oczu. Nie wiem, co powiedzieć i czy w ogóle coś mówić. Jak opowiedzieć o tym, że dziecko, które noszę w brzuchu może umrzeć?

Pamiętam, jak z badań, które miały mnie uspokoić, wychodziłam zalana łzami. Pamiętam, jak w jednej chwili cała radość z ciąży zamieniła się w przerażenie. Kilka minut i kilka krótkich zdań w białym gabinecie lekarza – tyle wystarczyło, bym zaczęła bać się, jak nigdy wcześniej. Rozpoznanie choroby nastąpiło bardzo wcześnie. Tak wcześnie, że można było mieć nadzieję, że to błąd, że niedługo przyjdzie lekarz i wszystko wyjaśni, że zabierze ten przeszywający strach i da spokój. Maleństwo, które miałam w brzuchu miało przecież 7 cm, miało 13 tygodni. Jak małe musiało być wtedy jego serduszko?

Mikołaj Chmiel

Błędu nie było. Najgorsze stało się rzeczywistością. Mikołaj urodzi się z krytyczną wadą serca. Brakuje mu prawej komory, tej, która wraz z pierwszym krzykiem rodzącego się chłopca powinna zacząć tłoczyć krew do jego płuc. Zastawka trójdzielna – ta która znajduje się między prawą komorą, a prawym przedsionkiem – jest zarośnięta. Lekarze podejrzewają też zbyt małą aortę. Jeśli w dniu narodzin mój synek nie znajdzie się na stole operacyjnym, zacznie umierać. Jego chore serce nie wytrzyma kolejnych dni. Mikołaj musi przyjść na świat w miejscu, w którym lekarze będą w stanie uratować jego serduszko. Inaczej go stracę… Inaczej będziemy mieli tylko kilka chwil, by przywitać się i pożegnać jednocześnie…

Kiedy dowiedziałam się, że urodzę chłopca, od razu z mężem wybraliśmy imię. Mikołaj – nasz najpiękniejszy grudniowy prezent. Myślałam, że na dzień narodzin będę czekać z radością, jak większość przyszłych matek. Dzisiaj całą radość przysłania strach. Boję się każdego dnia, który przybliża mnie do chwili narodzin, bo to oznacza, że coraz bliżej do rozpoczęcia walki o życie Mikołaja. 

Mikołaj Chmiel

Od dnia, w którym zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym, czekam na mojego synka. Przytulam małe bluzeczki i dobieram kolejne pary spodenek. Patrzę na małe buciki i wiem, że nie zniosę widoku, gdy na zawsze pozostaną puste. Moje serce pęknie, kiedy nie będę mogła położyć mojego synka w łóżeczku, które od dawna na niego czeka.

Odkąd wiem, że Mikołaj urodzi się chory, przygotowania pokoiku i wyprawki zeszły na drugi plan. Dziś życie mojego dziecka zależy od pieniędzy, od olbrzymiej sumy, dzięki której możliwa będzie operacja. Tak bardzo pragnę, by mój synek żył. On, jego śliczne oczka, małe stópki i połowa serduszka. Kiedy codziennie głaszczę swój brzuch, powtarzam Mikołajowi, że będe walczyła o bicie jego małego serduszka, że się nie poddam, że zrobię wszystko, by przeżył! Wiem, że mnie słyszy. Moim obowiązkiem jest go uratować, dlatego proszę o pomoc. Nie mogę bezczynnie czekać, kiedy chodzi o życie, które noszę pod swoim sercem!

Mikołaj Chmiel

Mikołaj musi urodzić się w niemieckiej klinice – to dla niego najbezpieczniejsze, bo operacji będzie wymagał już w pierwszym swoim dniu. Na początku grudnia muszę być w Munster, pod opieką profesora Malca, który uratuje serce Mikołaja! Koszt porodu i pierwszego etapu leczenia to ponad 330 tys. zł., a pieniądze do kliniki muszę przelać z końcem listopada. Mam tylko dwa miesiące, by zapłacić cenę za jedyną szansę na życie dla mojego synka.

Boję się, że nie zdążę. Strach o życie Mikołaja przeplata się ze strachem o to, czy uda mi się zebrać pieniądze na czas. Nie pamiętam już, jak to jest spać spokojnie. Co będzie, jeśli nie zdołam zapłacić najważniejszej w życiu ceny? Każdy dzień i każda godzina przybliża mnie do dnia narodzin Mikołaja, dnia, w którym musi odbyć się operacja. Dwa miesiące to mało czasu, by zebrać tak olbrzymią sumę. Jeśli nie zdążę, następnej szansy już nie będzie...

Błagam o pomoc, bo tylko z nią zdołam uratować moje dziecko!

365 101,90 zł ( 101,56% )
Wsparło 17215 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki