Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Moja córka Milenka

Milena Zimnowoda
Zbiórka zakończona
5 230,00 zł ( 30,76% )
Wsparło 190 osób
Cel zbiórki:

zabieg fibrotomii, zakup ortez

Organizator zbiórki: Fundacja Złotowianka
Milena Zimnowoda
Stargard Szczeciński, zachodniopomorskie
porażenie, epilepsja
Rozpoczęcie: 30 Listopada 2015
Zakończenie: 10 Marca 2016

Rezultat zbiórki

Milenka jest ponad miesiąc po zabiegu i już widać pierwsze pozytywne zmiany – przede wszystkim napięcia ustępują (jak na razie powoli ponieważ nie ma jeszcze rehabilitacji), ale jest jeden duży postęp – Milenka je kawałki ryżu, a marchewka w zupie już nie doprowadza jej do krztuszenia (przed zabiegiem miała jedzenie miksowane na miał).

Milena Zimnowoda

Teraz Milenka zajada zupy niemiksowane (to pierwszy zmiana, którą zauważyliśmy jeszcze będąc w Krakowie). Niestety, na resztę musimy poczekać do sierpnia. Wtedy mogą być zauważalne zmiany w rączkach i nóżkach. 19 maja wybieramy się na turnus do Zabajki 2 w Złotowie. Wszystkim Darczyńcom dziękujemy za pomoc!

Opis zbiórki

Milenka przyszła na świat kilka dni przed Walentynkami, dokładnie 8 lutego. Była śliczna i wszystko wskazywało na to, że zdrowa. Idealnie wpisywała się w klimat słodkich serduszek zdobiących sklepowe witryny. Cała rodzina czekała na nią z niecierpliwością. Po dwóch dobach wróciła do domu gdzie czekała na nią cała rodzina oraz starszy brat. Każdy z sercem pełnym miłości do tej małej kruszynki.

Milena Zimnowoda



Z dnia na dzień Milenka rosła. Stawała się silniejsza, mądrzejsza i bardziej ruchliwa. Jako jedyna, ukochana  wnusia była rozpieszczaną księżniczką dziadków. Kiedy Milenka miała kilka tygodni zaobserwowałam u niej dziwne "wzdrygnięcia" więc zgłosiłam to pediatrze. Pani doktor zaklasyfikowała to jako odruchy moro. Z czystym sumieniem wróciłam do domu ciesząc się piękna, zwykłą codziennością z moją córeczką.


Na koniec marca Milenka została zaszczepiona szczepionką skojarzoną 5 w 1. Wszystko wydawało się być dobrze, ale córeczka z dnia na dzień gasła w oczach. Stawała się apatyczna, dziwnie się prężyła. To już nie była ta sama dziewczynka. Niby nie miała gorączki a jednak mój instynkt podpowiadał, że dzieje się coś dziwnego. Lekarz nie stwierdził nieprawidłowości i odesłał nas z kwitkiem. Nie dałam za wygraną. Zresztą już następnego dnia wystąpił stan podgorączkowy. Przez kilka kolejnych jeździłam z córką od lekarza do lekarza. Usłyszałam, że wymyślam dziecku choroby i na odczepnego Pani doktor przepisała dziecku „syropek”.


Milenka zaczęła robić się senna, apatyczna, przestała jeść. Jej twarzyczka zrobiła się szara. Wtedy w najbliższej przychodni otrzymaliśmy skierowanie do szpitala. Przyszło nam odsiedzieć swoje w korytarzowej poczekalni. Kiedy nadeszła nasza kolej usłyszałam, że Milenka jest odwodniona i oddycha przez przeponę. Na oddział pediatryczny przyjęto nas ok. 22. Nastała cisza nocna i nikt więcej do nas nie zajrzał. Siedząc na krześle oparta o łóżeczko, przysnęłam. Obudziłam się nad ranem, zapaliłam światło i zobaczyłam, że córka nie oddycha. Zaczęłam krzyczeć z przerażenia. Pobiegłam po lekarza. W naszej sali zrobił się tłum. Zabrali malutką do zabiegowego, a ja przez uchylone drzwi tylko widziała jak jest intubowana i zabierają ją nie wiadomo dokąd.


Intensywna terapia, to na ten oddział zabrano moja córeczkę. Spędziłyśmy tam razem 17 dni, każdego kolejnego żegnając się ze sobą. Lekarze nie dawali Milence żadnych szans. Miała nie przeżyć ze względu na niedotlenienie. Podobno też wysokie skoki cukru zrobiły bardzo duże spustoszenie w jej malutkiej główce.

Milena Zimnowoda


Jednak ta kruszynka miała siłę do walki, a ja prosiłam Boga, żeby mi jej nie zabierał. Nie ważne jaka będzie, ważne aby żyła. Udało się. W końcu nadszedł upragniony dzień. Gdy opuszczaliśmy szpital całą mnie przepełniała radość. Miałam nadzieję, że to koniec, a tak naprawę okazało się, że to jest dopiero początek.


Ostateczna diagnoza powaliła mnie na kolana -  nie widzi, nie słyszy. Roślinka karmiona przez sondę z setką napadów padaczki. Nie wiedziałam co robić, jak się nią zajmować, jak żyć, lecz dziękowałam Bogu że jest z nami.


Długo trwało zanim pogodziliśmy się z losem i nauczyliśmy się siebie na nowo. Codzienna rehabilitacja, masaże, doprowadziły nas bardzo daleko. Dziś Milenka jako 5 latka jest radosną i cudowną dziewczynką. Uczęszcza do przedszkola mimo, że nie siedzi, nie chodzi i nie mówi. My oraz bliskie otoczenie rozumiemy ją doskonale. Niestety przez ciągłe napięcia u Milenki powstały różne zmiany w nóżkach oraz rączkach. Mięśnie przykurczają się, dlatego tak bardzo potrzebny jest jej zabieg fibrotomi zaplanowany na 15 marca 2016 roku. Mamy nadzieję, że dzięki niemu będziemy mogli pionizować MiIenkę a stan nóżek nie będzie się pogłębiał. Do tego potrzebne są tez dwie ortezki. Być może nawet uda jej się w końcu usiąść. Milenka już niejednokrotnie uciekła grabarzowi spod łopaty. Przez to, że nie siedzi i nie chodzi często łapie infekcje płuc. OIOM, to nasz „drugi dom”. Ale jest szansa, że to się zmieni.


Niestety koszty, które ponosimy na codzienne leczenie oraz rehabilitację uniemożliwiają nam uzbierania kwoty potrzebnej na przeprowadzenie zabiegu. Mamy nadzieję, że dzięki Państwu uda nam się uzbierać na pomoc dla naszej córeczki.

5 230,00 zł ( 30,76% )
Wsparło 190 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki