Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Synek Mukolinek

Zdjęcie zbiórki
Zbiórka zakończona

Synek Mukolinek

19 150,00 zł ( 100,52% )
Wsparło 400 osób
Września, wielkopolskie
Rozpoczęcie: 7 Czerwca 2014
Zakończenie: 7 Sierpnia 2014

Rezultat zbiórki

Szanowni Państwo!

 

Pragnę gorąco podziękować wszystkim Darczyńcom, którzy wsparli zbiórkę na kamizelkę dla Jasia- znajomym, nieznajomym, rodzinie i przyjaciołom, oraz tym osobom które pomagały w każdy możliwy sposób, udostępniając informację na profilach i rozsyłając dalej. Dziękuję kochane Anioły za ciepłe słowa wsparcia płynące z każdej strony- dzięki Wam wiemy, że nie jesteśmy sami... Nie jestem w stanie podziękować każdemu z osobna, choć tak bardzo bym chciała, ale wiedzcie, że nigdy nie zapomnimy tego co zrobiliście dla Jasia, zawsze będziemy Wam wdzięczni.

 

Mama Jasia.

 

 

Opis zbiórki

Gdy po narodzinach Jasiu zakwalifikował się do wykonania badań przesiewowych, nie spodziewałam się, że one tak odmienią nasze dotychczasowe życie. Największe szczęście, jakie mogło mnie spotkać, to mój synek. Narodziny jednak zamieniły radość i szczęście na łzy, bezradność i niepewność. Diagnoza zabrzmiała jak wyrok. Wyrok, z którym tata Jasia nie potrafił się pogodzić, z którym nie miał siły walczyć… W najtrudniejszym momencie, zostałam tylko ja i podstępna choroba Jasia…


Przez długi czas nie potrafiłam się z tym pogodzić. Bez wsparcia, środków finansowych i z chorym dzieckiem zostałam sama. Nie miałam jednak czasu na rozpacz… Chociaż w duszy serce pękało na pół, łzy zbierały się pod powiekami, patrzyłam na mojego synka i widziałam, że dam radę. Dam radę dla Jasia. Będę walczyć o jego życie.



 

O mukowiscydozie nie wiedziałam zbyt wiele. Jedynie to, że ludzie zmagający się z tą podstępną chorobą, umierają. Nie mogłam uwierzyć, że mój synek, który ledwo przyszedł na świat, jeszcze nie zdążył się nim nacieszyć, poznać, a już od pierwszych dni musi walczyć o życie…
 

Z mukowiscydozą się nie pogodziliśmy. Każdego dnia staramy się robić wszystko, aby podstępna choroba nie odebrała zdrowia Jaśka. Wiem, że nigdy nie będę mogła być spokojna o sprawność mojego synka. Na oddziale wielu chorych przegrywa tę nierówną walkę. Straciliśmy mukoprzyjaciół, którym w ciągu krótkiego czasu podstępna choroba doszczętnie wyniszczyła płuca. Strach o życie moje dziecka nigdy mnie nie opuści…


Najtrudniej jest kiedy pojawia się paskudny ból brzucha… Jasiu płacze, krzyczy, błaga o pomoc. Łzy same cisną się do oczu, a ja, nie chcąc pokazać strachu mojemu dziecku, przytulam go najmocniej jak potrafię… Do uszka szepczę, że bardzo go kocham i, że wszystko będzie dobrze, a w myślach pośpiesznie odmawiam modlitwę, prosząc Boga, aby cierpienie mojego synka minęło jak najszybciej...


Z mukowiscydozą nigdy nie ma pewności. Nigdy nie jest dostatecznie dobrze… Dzieciństwo Jasia jest trudne. Codzienne wizyty w przedszkolu dla Jasia stały się śmiertelnie niebezpieczne. Nieustanne infekcje, zapalenia płuc… Musieliśmy zrezygnować. Jak tylko potrafię, staram się to wynagrodzić Jasiowi… Robię wszystko, aby jego dzieciństwo było zwykłe… Jak każdego sześciolatka. Aby w przyszłości, pomimo choroby, miał więcej tych dobrych wspomnień…



Mam nadzieję, że Jasiu będzie tym szczęśliwcem, który doczeka się leku na mukowiscydozę… Doczeka starości, radości i wnuków… że choroba go nie odbierze…

 

Aby ułatwić codzienny rytuał oklepywania małego Jasia i utrzymania jego stanu zdrowia w jak najlepszej kondycji, potrzebna jest kamizelka drenażowo–oscylacyjna, na której zakup nie stać kochającej mamy.

Jaś Alankiewicz


Aby życie małego Jasia mogło trwać nadal i aby dorosły Jan mógł z niego korzystać pełnymi garściami, potrzebne są nasze dobre serca i pomoc w walce z chorobą. Bez naszego wsparcia może to być niemożliwe...

19 150,00 zł ( 100,52% )
Wsparło 400 osób

Obserwuj ważne zbiórki