Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Serduszko, które nie ma siły bić

Nadia Filipczak
18 492,00 zł ( 100,16% )
Wsparło 1879 osób
Cel zbiórki:

Ratująca życie operacja serca w Niemczech (I i II etap leczenia)

Nadia Filipczak, 3 latka
Kielce, świętokrzyskie
Wrodzona wada serca: HLHS
Rozpoczęcie: 10 Sierpnia 2017
Zakończenie: 4 Września 2017

Rezultat zbiórki

Nadia jest już po operacji!

Takie wiadomości sprawiają, że dzień staje się lepszy:

"Wczoraj rano (18.10.2017) odbyła się zaplanowana operacja, którą przeprowadził prof. Malec ze swoim zespołem. Wszystko przebiegło zgodnie z planem. Nadia wróciła na intensywną terapię bez respiratora, samodzielnie oddycha, saturacje są wyższe i ma się dobrze. Teraz zbieramy siły!

Z całego serca dziękujemy za okazaną nam pomoc!

Aleksandra, mama Nadii"


Nadia Filipczak

4 września 2017:

Kochani, takie sytuacja sprawiają, że łzy wzruszenia same napływają do oczu. Decyzją rodziny Kamili Ślązak, naszej Podopiecznej, która dzielnie walczyła z chorobą (https://www.siepomaga.pl/kamila-slazak) oraz Zarządu Fundacji Siepomaga pozostałe środki, które udało się zgromadzić dzięki Wam, zostały przekazane dla Nadii. W sumie mamy blisko 150 tysięcy złotych - cenę, za którą kupimy szansę na życie dla tej małej dziewczynki!

Ogromna suma darowizny pozwoliła zakończyć zbiórkę przed czasem. Dzięki Waszemu wsparciu oraz pomocy od rodziny Kamili możemy zakończyć zbiórkę na 100%! 

Mama Nadii nie kryje wzruszenia. Jej córeczka będzie uratowana! Teraz już czekamy tylko na wieści Munster, gdzie odbędzie się operacja naprawy skomplikowanej wady serca (połączenie I i II etapu). Wierzymy, że wszystko pójdzie zgodnie z planem, a serduszko zostanie naprawione, by mogło bić z całych sił długie lata!

Dziękujemy raz jeszcze, z całego serca!

Aktualizacje

Dzięki Wielkim Sercom Nadia będzie mogła żyć!

Kochani, takie sytuacja sprawiają, że łzy wzruszenia same napływają do oczu. Decyzją rodziny Kamili Ślązak, naszej Podopiecznej, która dzielnie walczyła z chorobą (https://www.siepomaga.pl/kamila-slazak) oraz Zarządu Fundacji Siepomaga pozostałe środki, które udało się zgromadzić dzięki Wam, zostały przekazane dla Nadii. W sumie mamy blisko 150 tysięcy złotych - cenę, za którą kupimy szansę na życie dla tej małej dziewczynki!

Ogromna suma darowizny pozwoliła zakończyć zbiórkę przed czasem. Dzięki Waszemu wsparciu oraz pomocy od rodziny Kamili możemy zakończyć zbiórkę na 100%! 

Mama Nadii nie kryje wzruszenia. Jej córeczka będzie uratowana! Teraz już czekamy tylko na wieści Munster, gdzie odbędzie się operacja naprawy skomplikowanej wady serca (połączenie I i II etapu). Wierzymy, że wszystko pójdzie zgodnie z planem, a serduszko zostanie naprawione, by mogło bić z całych sił długie lata!

Dziękujemy raz jeszcze, z całego serca!

Opis zbiórki

Sine usta, powieki i paluszki to u mojej małej córeczki codzienność. Gdy się na coś zdenerwuje, staje się wręcz fioletowa. To znak, że jej serduszko już nie daje rady, ale przecież ona o tym nie wie. Oddycha z trudem, walcząc o każdy haust powietrza. Nadia ma dopiero 4 miesiące. Umiera. Jej serce jest coraz słabsze i jeśli jak najszybciej nie przejdzie dwuetapowej operacji, stracę córeczkę, która jest sensem mojego życia. Błagam, pomóżcie ocalić Nadię.

Nadia Filipczak

Gdybym tylko wiedziała wcześniej, może gdybym bardziej się uparła, moja córeczka byłaby już dzisiaj po pierwszym, najważniejszym etapie operacji. Jej serduszko mogło dzisiaj mocno bić, mieć więcej siły by rozwijać się, bawić, żyć… Tymczasem ślepo zaufałam lekarzom, przez co omal nie straciłam Nadusi. Teraz muszę się spieszyć, by trafiła w ręce najlepszego specjalisty od dziecięcych serduszek. To jedyna szansa dla mojego dziecka. Operacja będzie niezwykle skomplikowana, obejmie 2 etapy w jednym czasie – operację Glenna z elementami operacji Norwooda. Musi się odbyć jak najszybciej. Mamy termin na październik tego roku. Nie możemy się spóźnić, już nie można zwlekać. Proszę, pomóżcie ocalić moje dziecko…

Gdy dowiedzieliśmy się, że znów zostaniemy rodzicami, a nasz 5-letni synek starszym bratem, skakaliśmy z radości. Euforia trwała do 20 tygodnia ciąży. Poszłam na rutynowe badanie. Zastanawiałam się, czy może zobaczę twarzyczkę albo poznam płeć mojego dzieciątka. Zamiast tego usłyszałam coś, czego nie życzę nikomu. Lekarz powiedział, że moja córeczka ma wadę serca, której on jeszcze nigdy nie widział. Gdybym akurat wtedy nie leżała, pewnie osunęłabym się na ziemię. Świat zaczął wirować, a ja czułam kaskady strachu, które zalewały moje serce. Nie docierały do mnie żadne słowa pocieszenia, że może to pomyłka, że może wada wcale nie jest taka poważna… Ja jednak czułam, że jest źle. Badania w Warszawie to potwierdziły - bardzo ciężka wada serca pod postacią zespołu niedorozwoju lewego serca (HLHS). Tłumaczyli nam, że serduszko nie będzie działać prawidłowo, że konieczne będą operacje, bo życie Nadii od chwili narodzin będzie w śmiertelnym niebezpieczeństwie…

Nadia Filipczak

Po tej informacji długo nie mogłam dojść do siebie. Jedyne, na co miałam siłę, to płacz, ale w końcu zbrakło łez. Musiałam dowiedzieć się jak najwięcej o wadzie, z którą urodzi się moja córeczka. Tak trafiłam na klinikę w Munster i doktora Malca. Widziałam zdjęcia uśmiechniętych, zdrowych dzieci, które zostały tam uratowane. Odzyskałam nadzieję, wróciły siły do walki! Pytałam polskich lekarzy o prof. Malca. Za każdym razem mówili mi, że to tylko fanaberia rodziców, że przecież można operować w Polsce. Uwierzyłam. Sądziłam, że przecież lekarze wiedzą, co mówią! Dopiero potem przekonałam się, że byłam w błędzie, ale było już za późno…

Gdy urodziła się moja córeczka, wyglądała jak zdrowe dziecko. Sądziłam nawet, że wcześniejsza diagnoza to pomyłka, że wszystko jest dobrze, a tamto było jedynie koszmarem, z którego właśnie się obudziłam. Jednak po dwóch dniach zabrali Nadię do innego szpitala, ochrzcili - tak na wszelki wypadek… Miała już zaplanowany termin operacji, ale stwierdzili, że stan córeczki jest dobry i można jeszcze poczekać z pierwszą operacją. Niestety, z dnia na dzień stan Nadii się pogorszył. Moja córka umierała, jej serce nie wytrzymało… W trybie pilnym zabrali ją na stół operacyjny, by ratować życie. Lekarze wykonali zabieg hybrydowy polegający na opaskowaniu tętnic płucnych z implantacją stentu. To nie było planowane, nie zaliczało się do etapu leczenia, ale przecież musieli ratować moje dziecko. Najgorsze jest to, że gdyby I etap operacji odbył się w planowanym terminie, nic takiego nie miałoby prawa mieć miejsca! Tymczasem moja córeczka otarła się o śmierć, a ja tonęłam w strachu, jakiego nigdy wcześniej nie przeżyłam…

Nadia Filipczak

W maju mogliśmy wrócić do domu, ale strach został. Dzisiaj Nadia ma już 4 miesiące i w dalszym ciągu czeka na jeden z podstawowych etapów leczenia, czyli operację Norwooda, którą powinna mieć wykonaną maksymalnie w 14 dobie życia! To znaczy, że ciągle balansuje na cienkiej granicy życia i śmierci. Chociaż trzymam ją w ramionach wiem, że jej nie obronię. Nie mam takiej mocy, choć oddałabym własne życie, byle tylko córeczka mogła być zdrowa. Tymczasem traci siły, sinieje, ledwo oddycha, a ja nie mogę zrobić nic, by jej pomóc!

Nadia musi jak najszybciej przejść operację, która uratuje jej serduszko. Podejmie się jej profesor Malec. Przez nieplanowany zabieg hybrydowy będzie musiała mieć wykonane 2 etapy w jednym czasie - operację Glenna z elementami metody Norwooda. To niezwykle skomplikowana i niebezpieczna procedura, ale jednocześnie jedyna, ostatnia szansa dla mojej ukochanej córeczki. To ogromne ryzyko i wyzwanie, zarówno dla Nadii, jak i lekarza, który przeprowadzi operację. Profesor Malec ma ogromne doświadczenie, uratował już tak wiele dzieci dlatego mam pewność, że tylko on jest w stanie uratować moją córeczkę.

Nadia Filipczak

Mamy już termin operacji, która odbędzie się w klinice uniwersyteckiej w Munster. W październiku zespół profesora Malca uratuje życie mojego dziecka. Żeby tak się stało, musimy zebrać 150 tysięcy złotych… Cena za życie mojej córeczki jest wysoka, nie jesteśmy w stanie zapłacić jej sami. Dlatego prosimy o pomoc. Każda, nawet najmniejsza kwota przybliży nas do uratowania Nadii. Jej serduszko już dzisiaj ledwo bije, tak cichutko, że boję się, czy wytrzyma. Malutkie ustka nie są różowe, ale sinofioletowe. Nie ma rumieńców, tylko sine wybroczyny… Nie myślę o tym co będzie, jeśli nam się nie uda. Nie wyobrażam sobie życia bez mojej córeczki, ale muszę być silna. Póki mamy nadzieję, będziemy walczyć ile sił. Dla Ciebie, Nadusiu...

18 492,00 zł ( 100,16% )
Wsparło 1879 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki