Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Chłopiec, który nie ma już sił walczyć

Natan Dąbek
Zbiórka zakończona
253 864,12 zł ( 135,63% )
Wsparły 12134 osoby

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0026245 Natan
Cel zbiórki:

przygotowanie do usunięcia ogniska padaczkowego w Niemczech

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Natan Dąbek, 7 lat
Częstochowa, śląskie
Dysplazja korowa, padaczka lekooporna, zagrożenie niedowładem prawostronnym
Rozpoczęcie: 6 Grudnia 2016
Zakończenie: 13 Grudnia 2016

Rezultat zbiórki

23.02.2017.

Jesteśmy już po badaniach i rozmowie z lekarzami z Kliniki Vogtereuth. Pobyt nasz pokazał jak nieprzewidywalną chorobą jest padaczka. Mianowicie 8 dniowe badanie eeg miało ujawnić skąd wychodzą napady i na tej podstawie miała zostać przeprowadzona operacja. Stało się jednak tak, że napady odpuściły z niewiadomych przyczyn i zostały tylko wyładowania ( lekarze mówią, że nastąpiło wyciszenie w napadach) i nie dało się do końca określić dokładnie skąd wychodzą . Lekarze mają 70% pewności co do miejsca, ale żeby podjąć decyzję o operacji muszą mieć 100% pewność. Po rezonansie wiemy, że zmiany są tylko w jednej półkuli. Obraz rezonansu jest stały, więc wiemy, że to nie jest choroba postępujaca. Dalszy plan jest taki, że jeśli będę widziała, że napady powracają mam zaraz skontaktować się z kliniką i umówić termin już tylko 3 dniowego, a nie jak w tym przypadku 8 dniowego eeg i sądzą, że wtedy będą już mieli 100% pewność co do ogniska padaczkowego i jednocześnie operacji. Lekarze podejrzewają, że to niestety tylko chwilowe wyciszenie, ale w tej chorobie nie można niczego być pewnym i wierzymy, że w tym przypadku będzie inaczej. My teraz musimy wykorzystac tą chwilę spokoju i cieszyć się czasem, który został nam dany. Natanek bez napadów jest innym dzieckiem. Ciągle się uśmiecha, przytula, chce bawic, wariować, zaczepia wszystkich wokoło. Będziemy próbować nadrobić jak najwiecej a jednoczesnie poznawać naszego synka na nowo takiego jakim jest na prawde, bez tych wyniszczających napadów. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że pojawiły sie lepsze dni, ale pozostajemy czujni, bo wiemy, że padaczka to straszna choroba, która jednego dnia potrafi zabrać Ci wszystko. Dobrze, że mamy gdzie wrócić w razie, gdyby jednak pojawiły się "jakieś komplikacje". Dziękujemy Wam za wsparcie, dobre serca i każdy przejaw zainteresowania historią naszego małego bohatera. Będziemy Was informować o dalszych losach Natanka – czytamy na stronie rodziców chłopca

Trymamy kciuki Natanku!

Natan Dąbek

–––––––––––––––––––––––––––

Natanek jest jeszcze za malutki na to by opisać swoją wdzięczność.

Ale od czego ma kochającą mamę.

Poniżej kilka słów w imieniu naszego dzielnego przyjaciela:

Witajcie kochani przyjaciele!!! Mamusia opowiedziała mi o Was wszystkich, o wspaniałych ludziach, którzy dokonali niemożliwego. Zrobiliście to wszystko dla mnie. Czułem się bardzo wyjątkowo...Tyle Aniołów robiło wszystko, żebm był zdrowy, żeby w końcu w mojej glówce zagościł spokój, żeby już nie bolało... Dziękuję Wam z całego serca za to, co wydawało się nie do osiągnięcia a Wy jednak tego dokonaliście. Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa, które mamusia mi czytała i bardzo, bardzo mi się to podobało, za modlitwy, za każdy gest, który pokazał jaki jestem dla Was ważny. Jestem jeszcze malutki a mam już tylu wspaniałych przyjaciół, na których zawsze mogę polegać, którzy mają tak wielkie serca. Jak będę już zdrowy, moje nóżki w końcu zaczną chodzić i będę mógł mówić, to chciałbym przybiec do każdego z Was, dać buziaka i powiedzieć jak bardzo Wam dziękuję. Mamusia mówi, że teraz czekamy na termin badań przedoperacyjnych i jak się dowiem kiedy to będzie, to od razu Wam o tym napiszę. Wiem, tylko tyle, że badania mają trwać dwa tygodnie. Mamusia i tatuś będą za mną, więc nie mam się czego bać. Tylko jak ja wytrzymam to 7 dniowe eeg, które ma pokazać ognisko padaczkowe w mojej główce? Chyba będę musiał zabrać ze sobą bardzo dużo zabawek, żebym się nie nudził. Trzymajcie moi przyjaciele kciuki, żeby badanie się udało i żeby lekarze szybko wyznaczyli mi termin operacji. Mamusia mówiła mi, że te badania są bardzo drogie i że gdyby nie Wy, nie mógłbym na nie pojechać. Tak bardzo chciałbym, żeby te pioruny w mojej główce w końcu się skończyły i dały mi w końcu zasnąć. Idę się chwilkę położyć, bo dzisiaj niestety dały o sobie znać i jestem bardzo zmęczony. Niedługo znów coś do Was napiszę, to znaczy mamusia, bo ja jestem jeszcze malutki i nie umiem, ale ona najlepiej wie co czuję... Kocham Was przyjaciele Natan Dąbek<3

Opis zbiórki

Mój synek prawie nie śpi, traci przytomność kilka razy na dobę, nie może jeść, mówić, rozwijać się. Ja jestem czujna do granic moich możliwości, nieustannie wpatruję się w moje dziecko, słucham jego oddechu, boję się, że któregoś razu nie zdążę, nie dobiegnę do szpitala, przeoczę któryś moment, a wtedy mój synek umrze.


Każda matka cierpi, gdy widzi krzywdę swojego dziecka. Każdej matce krwawi serce, gdy istota, którą nosiła pod sercem przez 9 miesięcy, czuje ból. Moje dziecko cierpi nieustannie, jego stan nie pozwala złapać oddechu, zatrzymać się, choć na chwilę. Natan cierpi na silną padaczkę lekooporną, która nieustannie zagraża jego życiu. Każdy, kto słyszy diagnozę padaczka, ma na myśli pojawiające się ataki, które po czasie przewijają. Atak Natanka trwa nieustannie, wycisza się i wzmaga, ale gołym okiem widać, że nie ustępuje i powoli zabiera mu życie.

Natan Dąbek

24 tydzień ciąży, zakończyliśmy badaniem USG. Tamten dzień zburzył spokój, którego nie udało nam się odbudować do dzisiaj. Powiększona jedna komora mózgu! Wtedy były to suche słowa, ale kiedy jest się w ciąży, taka diagnoza może wytrącić z równowagi, do której już nigdy się nie powróci. 5 dni – tyle czekaliśmy na prywatne USG. Chcieliśmy już mieć to za sobą. Były chwile grozy, teraz był strach, ale też nadzieja, że lekarz powie coś, co nas uspokoi. Powiedział dokładnie to samo, co porzedni, ale innych wad nie znalazł. Tylko ta tajemniczo powiększona komora mózgu. 

Natan był naszym pierwszym dzieckiem, a czekając na niego, zdołaliśmy uzbroić się jedynie w miłość i tęsknotę. Nie pomyśleliśmy o tym, że trzeba będzie walczyć o jego życie. Jako młoda matka pierwszego dziecka, nie powinnam wyczuwać zagrożeń, ale ja czułam, że z moim synkiem dzieje się coś złego, że coś jest nie tak, jak powinno być. Od pierwszych chwil czuć było to charakterystyczne napięcie, które burzyło wszelki spokój. Jeden lekarze, później następny i kolejny. Tak minęły nam pierwsze tygodnie. Refluks żołądkowy to diagnoza, która zaczęła się pojawiać coraz częściej, ale to dlatego moje dziecko prawie nie spało i płakało praktycznie nieustannie?. Dzisiaj z perspektywy czasu, wiele bym dała, żeby to był refluks. W drugim miesiącu życia kolejne USG główki i już jakby poważniejsze miny lekarzy. Dostaliśmy skierowanie do neurologa. Wtedy było już naprawdę źle. Natan nie mógł spać, płakał praktycznie bez przerwy, kręcił nienaturalnie głową. Bałam się niesamowicie.

Natan Dąbek


12 maja 2015 roku, ten dzień zapamiętam do końca życia. Tego dnia wydawało mi się pierwszy raz, że stracę moje dziecko. To był koszmar. Szliśmy na spacer, w pewnej chwili Natanek się zakrztusił, zwymiotował, jego ciało momentalnie zgięło się w nienaturalny łuk, cały drżał, bez świadomości. Przyjechało pogotowie, trafiliśmy do szpitala i dzięki temu chyba wciąż jesteśmy razem. Żadna matka nie powinna widzieć swojego dziecka przekazywanego na oddział, podłączonego do tlenu, bez świadomości. Serce waliło mi jak młot, łzy ściekały po policzkach, to był koszmar, który teraz miał się stać naszą codziennością. Przekierowano nas do Częstochowy, Natan bez świadomości był wtedy aż 1,5 godziny. Zabrali go na OIOM, bo atak trwał zdecydowanie za długo. Zamknęły się drzwi i kazali nam iść do domu. Tylko po co? Nie poszliśmy. Noc pod szpitalem i to straszne czekanie. Wtedy właśnie była ta pierwsza noc, której nie spędziłam z Natankiem. Najgorsza noc w życiu.


Kolejny atak przyszedł w dniu wypisu, w drodze powrotnej do domu. Niosłam Natanka w chuście, a mój organizm zaczął wyczuwać, że dzieje się coś złego. Scenariusz taki sam jak poprzednio. Bezdech, momentalnie skręcone w łuk ciało, przekręcona głowa, zasinienie i utrata świadomości. Jak mięliśmy dalej żyć ze świadomością, że nasze dziecko w każdej chwili może umrzeć, że kolejny atak może być już nie do opanowania. Natanek znów wylądował na OIOMIE. Nie tak miały się kończyć nasze wszystkie spacery.

Natan Dąbek


W Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka zbadano główkę Natanka podczas EEG. Tego dnia dowiedzieliśmy się od Pani doktor, że za wszystko, co się dzieje, odpowiedzialna jest padaczka! Silna padaczka odporna na leczenie, której ogniska nie można wyciszyć. W tamtym czasie stało się coś jeszcze, co nie ma znaczenia dla lekarzy, a z perspektywy matki jest chyba najgorszym, co mogło się stać. Po wdrożeniu leczenia, mój synek przestał się uśmiechać. Choć to banalne stwierdzenie, to nasze życie zatrzymało się. Natan stał się nieobecny, jego wzrok był mętny, a otoczenie przestało go obchodzić. Choroba odebrała mu dzieciństwo, a chce jeszcze odebrać znacznie więcej.

Napady zaczęły pojawiać się coraz częściej, a właściwie trwają nieprzerwanie. Na początku bałam się szpitala, teraz boimy się wyjść do domu. Wyładowania w głowie Natana zepchnęły nas do ciągłego czuwania. Setki tych dużych i tysiące małych wyładowań w jego głowie. Badanie EEG w Instytucie Matki i Dziecka potwierdziły, że niekontrolowane impulsy praktycznie nie cichną.


Natan śpi jedynie 4 godziny w ciągu doby, nie może się normalnie rozwijać, uczyć, dojrzewać. Choroba tak podła i tak bardzo wyniszczająca doprowadziła nas do kresu sił i wytrzymałości. Marzymy o dniu, kiedy się to wszystko skończy. Teraz wiemy, że taki dzień może wreszcie się pojawić. Ognisko padaczki w głowie synka, można zlokalizować i usunąć, aby jednak tego dokonać, potrzebne są duże pieniądze wyjazd do Niemieckiej kliniki i odrobina szczęścia. Szczegółowa diagnostyka, która w Niemczech trwa kilka tygodni, może wyłonić obszar odpowiedzialny za ataki, a wtedy można będzie można go usunąc. O niczym wiecej nie marzę, jak o tym, żeby Natan zaczął normalnie funkcjonować, żyć jak inne dzieci. Żeby w jego oczkach pojawiła się radość, a nie to błaganie o pomoc, które widzę od narodzin.

Błagam o pomoc dla naszego dziecka, bo wkrótce może się okazać, że wyczerpaliśmy limit szczęścia, że nasza czujność zawiedzie, a wtedy Natan nie będzie miał żadnych szans. Pomóżcie nam wygasić ten pożar w głowie naszego dziecka, który w każdej chwili może je zabić.

253 864,12 zł ( 135,63% )
Wsparły 12134 osoby

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0026245 Natan
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki