Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Zostaliśmy całkiem sami... Proszę, daj szansę mojej córeczce!

Nicole Witczak
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

Wózek inwalidzki Stingray, łózko masujące Ceragem, fotelik i leczenie

Nicole Witczak, 17 lat
Poznań, wielkopolskie
padaczka, encefalopatia niedotleniowo-niedokrwienna, niedowład spastyczny czterokończynowy, opóźnienie rozwoju psychomotorycznego, dziecko niewidome, retinopatia wcześniacza
Rozpoczęcie: 14 Lutego 2018
Zakończenie: 30 Października 2018

Opis zbiórki

“- Odeszły mi wody, przyjeżdża szybko, boję się!” - gdy usłyszałam te słowa, pędziłem do domu jak najszybciej się dało. Zastałem Monikę w fotelu, przerażoną, bez sił… Przyjechała karetka, potem był szpital, w którym zdarzył się horror. Dzisiaj jestem z moją córką sam, jej mama nie żyje. Nicole jest niepełnosprawna… Nie jestem już młody, mam coraz mniej sił, a każdy dzień to walka o zdrowie mojego dziecka. Proszę, pomóż Nicole.

Czekaliśmy na naszą małą córeczkę i nie mogliśmy się doczekać, kiedy pojawi się na świecie. Ale nic nie wskazywało na to, że urodzi się tak wcześnie! To był dopiero 26 tydzień ciąży, gdy Monice nagle odeszły wody. Gdy trafiliśmy do szpitala sądziłem, że już będzie dobrze, że już moje dziewczyny są w dobrych rękach… Niestety - to tam przeżyliśmy największy horror. Lekarz bagatelizował sprawę, a moja ukochana drżała o życie córeczki… Przez 9 dni, mimo braku wód płodowych, nikt nie zdecydował się na wywołanie porodu. Życie Nicole i Moniki było zagrożone!

Nicole Witczak

Gdy badanie EKG pokazało, że serce dziecka nie bije, wręcz wymusiłem na lekarzu poród. Byłem przy tym i ten obraz do dzisiaj powraca w koszmarach… Po prostu ręką wyciągnął moją córkę z łona matki, to było straszne… Nicole nie płakała, była zupełnie sucha - nie tak, jak nowonarodzone dzieci. Pamiętam, że nie było nawet krwi… Moja córka nie oddychała. Zaczęli ją reanimować i cudem, po 1,5 godziny, przywrócili oddech. Czuję ogromną wdzięczność do pani doktor, która potem zajęła się córeczką. Tylko dzięki niej Nicole dzisiaj żyje…

Do domu wyszliśmy po czterech miesiącach, a przyszłość była wielką niewiadomą. Pewnego dnia Monika zauważyła, że nasza córeczka w ogóle nie wodzi wzrokiem… Okazało się, że Nicole jest niewidoma - winę za to ponosiła retinopatia wcześniacza, o której nikt nam nie powiedział! Lekarki, które zajęły się córką, zdecydowały na zabieg amputacji oczek. Według nich bez tej operacji córce pozostały dwa miesiące życia. Nie zgodziłem się na takie okaleczenie dziecka, szukałem ratunku wszędzie. Trafiliśmy do szpitala w Greifswaldzie. Tam oczy Nicole zostały uratowane! Córka przeszła aż 3 operacje przyklejenia siatkówki, dostała także szanse na odzyskanie wzroku - musieliśmy tylko lecieć do USA.

Nicole Witczak

Uzyskałem zgodę od NFZ na dofinansowanie aż 80% do operacji w Stanach, która mogła przywrócić wzrok mojej córce. Brakowało tylko podpisu lekarza… Lekarka - jedna z tych, które chciały amputować oko - nie zgodziła się! Bez jej podpisu wszystko przepadło... Moja córka mogłaby dziś widzieć - to jeszcze bardziej boli... Nicole ma także niedowład spastyczny czterokończynowy, ma też porażenie mózgowe. Nie chodzi sama, nie mówi, a mimo to jest niezwykle radosna. Uśmiecha się najpiękniej i jest dla mnie całym światem. Bo zostaliśmy sami…

Gdy Nicole miała 6 lat, jej mama zachorowała na raka. Potwór w kilka miesięcy zabrał ją do grobu, a ja zostałem z córką sam. Każdego dnia walczymy razem o każdy, najmniejszy postęp. Niezbędna jest rehabilitacja i drogie sprzęty, na które mnie nie stać… Mam już 65 lat, coraz mniej sił i staram się nie myśleć, co będzie z córką, gdy mnie zabraknie. Najbardziej marzę o tym, by Nicole mogła mieć nowy wózek inwalidzki i łóżko do rehabilitacji. Nasz stary wózek już ledwo zipie i lada chwila może się rozpaść… Wstąpiła też we mnie nowa nadzieja, bo niedawno okazało się, że w Szwajcarii wszczepiają implant, który przywraca wzrok w przypadku retinopatii! To jeszcze przed nami, a dzisiaj skupiam się na tym, by zapewnić córce jak najlepsze warunki do rozwoju. Proszę, pomóż mi w tym...

Jerzy, tata Nicole

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki