Ratujemy nóżki Kubusia

Asia Wasiluk
organizator skarbonki

 Kilka slow od mamy Kubusia❤

Gdy jedyne dziecko jest ciężko chore, matka zrobi wszystko, by choć trochę ulżyć w cierpieniu. Szukałam ratunku dla mojego synka wszędzie, szansę dali w Aschau, w Niemczech. Dopiero tam okazało się, że biodra Kubusia są zwichnięte i jeśli nie przejdzie operacji, już na zawsze będzie skazany na wózek inwalidzki! Mój synek może chodzić i mimo swojej niepełnosprawności - być szczęśliwy. Ma tylko to jedno jedyne życie, dlatego robię wszystko, by nie było w nim bólu i cierpienia. Proszę, pomóżcie ocalić Kubusia przed wózkiem inwalidzkim…

Pierwsza ciąża, wymarzony synek - byliśmy najszczęśliwsi na świecie! Własnie dlatego, gdy szłam na kolejne rutynowe badanie, nawet nie spodziewałam się, że za chwilę usłyszę wyrok… W pewnym momencie lekarz zamilkł, a jego skupiony na monitorze wzrok zmroził mi krew w żyłach. Potem bez słowa wstępu oznajmił: “Pani dziecko urodzi się z rozszczepem kręgosłupa, nie wiadomo, czy przeżyje”. Te słowa do mnie nie docierały. Nie wierzyłam, ale kolejne badania potwierdzały diagnozę. Odtąd każdy kolejny dzień był prawdziwym koszmarem. Budziłam się i zasypiałam z jedną tylko myślą - czy mój synek, który teraz bezpiecznie śpi pod moim sercem, przeżyje?

Zaraz po porodzie, zamiast w moje ramiona, trafił na stół operacyjny. Lekarze zamknęli Kubusiowi przepuklinę. Dwa miesiące później wszczepienie zastawki komorowo-otrzewnej, w wyniku której u synka wystąpiło wodogłowie. Właściwie zamieszkaliśmy w szpitalu. Gdy Kuba zaczął dochodzić do siebie po operacji, zaczęły się straszne wymioty… Nie mógł jeść, dławił się, bardzo cierpiał… Lekarze podjęli decyzję o kolejnym pilnym zabiegu. Znowu sala operacyjna, znowu godziny spędzone pod jej drzwiami i modlitwy, by mój synek to przetrwał.

Udało się, ale każdy nasz dzień, już od ponad 6 lat, to walka z chorobą. W swoim krótkim życiu Kubuś przeszedł aż sześć operacji. Robimy wszystko, by niepełnosprawność synka i związane z nią wszystkie dolegliwości nie zabrały z jego twarzy tego pięknego uśmiechu, ale nie jest to łatwe. Konieczna, wielogodzinna rehabilitacja boli, ale Kubuś znosi ją dzielnie, tak samo jak wszystkie operacje. Swoją radością i wolą życia mógłby obdzielić tuzin osób! Dlatego my, rodzice, robimy co w naszej mocy, by Kuba mógł żyć bez bólu i cierpienia.

Właściwie od urodzenia Kuby szukam informacji, jak mu pomóc. Na jednym z forów, gdzie rodzice niepełnosprawnych dzieci starają się pomagać sobie wzajemnie, dowiedziałam się o klinice w Aschau. Mój synek ma ogromne problemy z chodzeniem. Lekarze w Polsce nie widzieli problemu w biodrach, dlatego postanowiliśmy zabrać synka do niemieckiej kliniki. Udało nam się to pod koniec listopada. Na konsultacji dowiedzieliśmy się, że oa biodra Kuby są zwichnięte!

Nie mieściło mi się to w głowie, dlaczego nikt wcześniej tego nie zauważył? Dodatkowo lekarze powiedzieli, że jeśli w ciągu roku, maksymalnie dwóch lat synek nie zostanie zoperowany, czeka go już tylko wózek inwalidzki. Do końca życia… Kubuś i tak potrzebuje opieki. Jeśli choroba posadzi go na wózek, nie będzie odwrotu… Spędzi na nim całe życie, powoli gasnąc, tak jak zgaśnie radość w jego oczkach…

Lekarze z Aschau dali nam jednak nadzieję! Mogą zoperować oba biodra Kuby, tym samym ratując jego przyszłość! Mój synek może chodzić, może być w miarę samodzielny, jeśli tylko zdążymy na czas z operacją. Boję się, że tak się nie stanie - cena dwóch operacji bioder i hospitalizacji przeraża, przerasta nasze możliwości… Jednak musimy zrobić wszystko, by choć spróbować wykorzystać szansę na sprawność dla naszego synka. Kubuś może chodzić i tym bardziej boli świadomość, że wszystko zależy od pieniędzy… Dlatego bardzo Was prosimy - pomóżcie Kubusiowi. Bez Was na pewno nam się nie uda...

English version:

When the only child is sick, the mother will do anything to relieve a bit of suffering. I was looking for help for my son everywhere, the chance they gave in Aschau, Germany. There it turned out that the hips of Winnie are dislocated, and if it does not pass operation, forever will be condemned to a wheelchair! My son can walk and even though his disability-to be happy. Has only one life, so I'm doing everything that was not in pain and suffering. Please help save Winnie before wheelchair ...

First pregnancy, Dream boy-we were the happiest in the world! Just because when I was walking on another routine examination, do not even expect that soon I will hear the judgment ... At one point the doctor went silent, and his focused vision on the screen has frozen all my blood in the veins. Then without a word of introduction said: "child will be born with spina bifida, it is not known whether he survives." These words to me do not get through. I didn't believe, but subsequent tests confirmed the diagnosis. From now on, each day was a real nightmare. I was waking up and I fell asleep that night with only one thought-if my son, who has now safely asleep under my heart, survive?
Immediately after birth, instead of in my arms, he was on the operating table. Doctors have closed Kubusiowi herniated. Two months later, the implantation of a shunt Cell-peritoneum, which resulted in her son had Hydrocephalus. Actually we stayed in the hospital. When Cuba began to recover after the operation, began a terrible vomiting. He couldn't eat, was suffocating, really suffered. Doctors decided the next urgent surgery. Again, operating room, again, hours spent under her door and pray that my son is survived.
Succeeded, but our every day for over 6 years, this fight with the disease. In his short life Winnie underwent six operations. We do everything to her son disability and related all ailments not took with his face that beautiful smile, but it is not easy. You'll need to, go for reha

Wsparli

10 zł

Wpłata anonimowa

20 zł

Filip

50 zł

KickB London

?❤
20 zł

Mike

brave boy ???
50 zł

Phil

We fight with you ?❤Asia, you are irreplaceable❤?
50 zł

Wojtas

❤?

Pokaż więcej

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
56%
280 zł Wsparło 12 osób CEL: 500 ZŁ