"Mam raka i bardzo się boję" – walka o życie Gabrysi trwa!

Zbiórka na cel: Leczenie komórkami dendrytycznymi – kontynuacja leczenia Gabi
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 3 513 osób
87 226,01 zł (60,24%)
Brakuje jeszcze 57 566,99 zł
Wesprzyj

Gabrysia Hovhannisyan, 13 lat

Bydgoszcz, kujawsko-pomorskie

Nowotwór złośliwy kości z przerzutami do płuc – mięsak kościopochodny (osteosarcoma)

Rozpoczęcie: 20 Lipca 2018
Zakończenie: 6 Listopada 2018

Zobacz poprzednie zbiórki

Nowotwór złośliwy kości z przerzutami do płuc – tak brzmi wyrok, który został wydany na moje dziecko rok temu. Za nami długie miesiące bólu, przeszywającego strachu, odbieranej i powracającej nadziei. Dzięki Waszej pomocy kilka miesięcy temu Gabrysia rozpoczęła leczenie w klinice w Niemczech! Wyniki są dobre! Masa guza praktycznie uległa zwapnieniu, co za oznacza, że niemal wszystkie komórki nowotworowe zostały zniszczone. Leczenie działa! By jednak rak nie powrócił, trzeba je kontynuować! U Gabi wdrożono zastrzyki z komórek dendrytycznych. Są to szczepionki przeciwnowotworowe zrobione z krwi Gabrysi, które mają zniszczyć komórki nowotworowe, a zarazem nauczyć organizm, by sam się bronił, gdy pojawi się jakiekolwiek nowe ognisko nowotworowe. Pierwsze podanie zaplanowano już na 6 sierpnia! Jesteśmy na dobrej drodze po życie Gabi – nie możemy z niej zawrócić...

Gabrysia Hovhannisyan

Najgorsze dla matki są chyba pytania własnego dziecka o śmierć; pytania, na które tak ciężko jest znaleźć odpowiedź Nie wyobrażam sobie, że mogłabym się żegnać z Gabrysią. Ona ma dopiero 13 lat. Jest jeszcze dzieckiem, chociaż choroba zdążyła już sprawić, że szybciej wydoroślała, bo onkologiczne dzieci to “mali dorośli” – ci, którym przyszło zmierzyć się ze śmiercią zdecydowanie za wcześnie.

W Polsce zaproponowano nam jedno rozwiązanie – amputację ręki i ogólną, bardzo drastyczną chemię, która daje 50% szans na przeżycie. Jako matka nie mogę ryzykować życia własnego dziecka. Ratunek znalazłyśmy w Niemczech. Tam nikt nie mówi od razu o amputacji, a szanse na to, że Gabrysia wygra z rakiem są zdecydowanie większe. Chemia skierowana będzie przez tętnicę bezpośrednio do guza...

Październik chyba już zawsze będzie nam się kojarzył z koszmarem, który razem przeżyłyśmy. Chwilę wcześniej Gabrysia wyjechała na kolonię. Któregoś dnia dostałam telefon, że upadła i mocno stłukła sobie rękę. Nie było złamania, ale ból nie ustępował. Ręka mocno spuchła, w końcu ciężko było nią poruszać. Nie miałam pojęcia, co się dzieje, ale ani razu nie przeszło mi przez myśl, że to może być rak, że tak właśnie zaczyna się wyścig o życie...

Gabrysia Hovhannisyan


Pojechałam z Gabrysią na badanie rentgenowskie. Co wtedy myślałam? Że włożą jej rękę w gips i na tym się skończy. W momencie, kiedy zobaczyłam minę lekarza, wiedziałam już, że powie mi coś o wiele gorszego.

U Gabrysi zdiagnozowano nowotwór złośliwy kości (osteosarcoma) z przerzutami do płuc – najczęściej spotykany nowotwór złośliwy u dzieci, rozwijający się z komórek  tworzących rosnącą kość. Onkolog potwierdził IV stopień złośliwości.

W szpitalu w Warszawie usłyszałam, że jedynym wyjściem jest amputacja i późniejsza agresywna chemioterapia, które daje Gabrysi tylko 50% szans na przeżycie. Zaczęłam szukać innego rozwiązania. Szczęściem w całym tym nieszczęściu było to, że na naszej drodze spotkałyśmy lekarza – doktora Majdyło z Centrum św. Łukasza w Gdańsku – który wyniki Gabrysi postanowił skonsultować z niemieckim lekarzem specjalizującym  się w leczeniu tego rodzaju nowotworów. Pojawiło się światełko w tunelu! W Niemczech rokowania są o wiele lepsze, niż w Polsce...

Dr Arno Thaller kazał nam od razu przyjeżdżać do jego kliniki. Zaproponował  chemioterapię regionalną (celowaną) – kierowaną przez tętnicę bezpośrednio do guza, a nie do całego organizmu. Celem regionalnej chemioterapii było zmniejszenie wielkości guza!  Dodatkowo wdrożono leczenie wzmacniające, zakładające wszczepienie wirusa, który zniszczy guza oraz kroplówki, które rozbijają komórki nowotworowe. Dzięki ludziom o wielkich sercach Gabrysia mogła pojechać do niemieckiej kliniki! Za nami już ponad pół roku leczenia, które działa.

Gabrysia Hovhannisyan

W Gabrysi organizmie nie ma już prawie komórek nowotworowych, ale to wcale nie oznacza końca leczenia. Lekarze planują jeszcze podanie komórek dendrytycznych, które mają zniszczyć resztę komórek nowotworowych i nauczyć organizm Gabi, jak walczyć z nowotworem. Niestety – poprzedni kosztorys nie uwzględnił szczepionek, a my sami nie zdążymy za nie zapłacić w tak krótkim czasie.

Odkąd Gabrysia zachorowała, codziennie dowiaduję się, jak bardzo boli bezsilność wobec cierpienia własnego dziecka.

Do 6 sierpnia muszę zapłacić za szczepionki dla Gabi. Nowotwór nie da nam czasu. Dla nas każdy dzień jest na wagę życia. Proszę Cię, pomóż


–Marta, mama Gabrysi

Ładuję...

10 zł

medicot

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 3 513 osób
87 226,01 zł (60,24%)
Brakuje jeszcze 57 566,99 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość