"Mam raka i bardzo się boję" – walka o życie Gabrysi trwa!

Zbiórka na cel: Leczenie komórkami dendrytycznymi – kontynuacja leczenia Gabi
Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 828 osób
67 339,27 zł (46,51%)
Brakuje jeszcze 77 453,73 zł
Wesprzyj

Gabrysia Hovhannisyan, 13 lat

Nowotwór złośliwy kości z przerzutami do płuc – mięsak kościopochodny (osteosarcoma)

Zobacz poprzednie zbiórki

Bydgoszcz, kujawsko-pomorskie

Rozpoczęcie: 20 Lipca 2018
Zakończenie: 06 Września 2018

Nowotwór złośliwy kości z przerzutami do płuc – tak brzmi wyrok, który został wydany na moje dziecko rok temu. Za nami długie miesiące bólu, przeszywającego strachu, odbieranej i powracającej nadziei. Dzięki Waszej pomocy kilka miesięcy temu Gabrysia rozpoczęła leczenie w klinice w Niemczech! Wyniki są dobre! Masa guza praktycznie uległa zwapnieniu, co za oznacza, że niemal wszystkie komórki nowotworowe zostały zniszczone. Leczenie działa! By jednak rak nie powrócił, trzeba je kontynuować! U Gabi wdrożono zastrzyki z komórek dendrytycznych. Są to szczepionki przeciwnowotworowe zrobione z krwi Gabrysi, które mają zniszczyć komórki nowotworowe, a zarazem nauczyć organizm, by sam się bronił, gdy pojawi się jakiekolwiek nowe ognisko nowotworowe. Pierwsze podanie zaplanowano już na 6 sierpnia! Jesteśmy na dobrej drodze po życie Gabi – nie możemy z niej zawrócić...

Gabrysia Hovhannisyan

Najgorsze dla matki są chyba pytania własnego dziecka o śmierć; pytania, na które tak ciężko jest znaleźć odpowiedź Nie wyobrażam sobie, że mogłabym się żegnać z Gabrysią. Ona ma dopiero 13 lat. Jest jeszcze dzieckiem, chociaż choroba zdążyła już sprawić, że szybciej wydoroślała, bo onkologiczne dzieci to “mali dorośli” – ci, którym przyszło zmierzyć się ze śmiercią zdecydowanie za wcześnie.

W Polsce zaproponowano nam jedno rozwiązanie – amputację ręki i ogólną, bardzo drastyczną chemię, która daje 50% szans na przeżycie. Jako matka nie mogę ryzykować życia własnego dziecka. Ratunek znalazłyśmy w Niemczech. Tam nikt nie mówi od razu o amputacji, a szanse na to, że Gabrysia wygra z rakiem są zdecydowanie większe. Chemia skierowana będzie przez tętnicę bezpośrednio do guza...

Październik chyba już zawsze będzie nam się kojarzył z koszmarem, który razem przeżyłyśmy. Chwilę wcześniej Gabrysia wyjechała na kolonię. Któregoś dnia dostałam telefon, że upadła i mocno stłukła sobie rękę. Nie było złamania, ale ból nie ustępował. Ręka mocno spuchła, w końcu ciężko było nią poruszać. Nie miałam pojęcia, co się dzieje, ale ani razu nie przeszło mi przez myśl, że to może być rak, że tak właśnie zaczyna się wyścig o życie...

Gabrysia Hovhannisyan


Pojechałam z Gabrysią na badanie rentgenowskie. Co wtedy myślałam? Że włożą jej rękę w gips i na tym się skończy. W momencie, kiedy zobaczyłam minę lekarza, wiedziałam już, że powie mi coś o wiele gorszego.

U Gabrysi zdiagnozowano nowotwór złośliwy kości (osteosarcoma) z przerzutami do płuc – najczęściej spotykany nowotwór złośliwy u dzieci, rozwijający się z komórek  tworzących rosnącą kość. Onkolog potwierdził IV stopień złośliwości.

W szpitalu w Warszawie usłyszałam, że jedynym wyjściem jest amputacja i późniejsza agresywna chemioterapia, które daje Gabrysi tylko 50% szans na przeżycie. Zaczęłam szukać innego rozwiązania. Szczęściem w całym tym nieszczęściu było to, że na naszej drodze spotkałyśmy lekarza – doktora Majdyło z Centrum św. Łukasza w Gdańsku – który wyniki Gabrysi postanowił skonsultować z niemieckim lekarzem specjalizującym  się w leczeniu tego rodzaju nowotworów. Pojawiło się światełko w tunelu! W Niemczech rokowania są o wiele lepsze, niż w Polsce...

Dr Arno Thaller kazał nam od razu przyjeżdżać do jego kliniki. Zaproponował  chemioterapię regionalną (celowaną) – kierowaną przez tętnicę bezpośrednio do guza, a nie do całego organizmu. Celem regionalnej chemioterapii było zmniejszenie wielkości guza!  Dodatkowo wdrożono leczenie wzmacniające, zakładające wszczepienie wirusa, który zniszczy guza oraz kroplówki, które rozbijają komórki nowotworowe. Dzięki ludziom o wielkich sercach Gabrysia mogła pojechać do niemieckiej kliniki! Za nami już ponad pół roku leczenia, które działa.

Gabrysia Hovhannisyan

W Gabrysi organizmie nie ma już prawie komórek nowotworowych, ale to wcale nie oznacza końca leczenia. Lekarze planują jeszcze podanie komórek dendrytycznych, które mają zniszczyć resztę komórek nowotworowych i nauczyć organizm Gabi, jak walczyć z nowotworem. Niestety – poprzedni kosztorys nie uwzględnił szczepionek, a my sami nie zdążymy za nie zapłacić w tak krótkim czasie.

Odkąd Gabrysia zachorowała, codziennie dowiaduję się, jak bardzo boli bezsilność wobec cierpienia własnego dziecka.

Do 6 sierpnia muszę zapłacić za szczepionki dla Gabi. Nowotwór nie da nam czasu. Dla nas każdy dzień jest na wagę życia. Proszę Cię, pomóż


–Marta, mama Gabrysi

Ładuję...

Thumb logo medicot2 3
10 zł

medicot

Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 828 osób
67 339,27 zł (46,51%)
Brakuje jeszcze 77 453,73 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość