Błagam o pomoc! Rak jajnika odbiera mi życie!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 4 920 osób
185 046,25 zł (25,6%)
Brakuje jeszcze 537 568,75 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Półroczne nierefundowane leczenie raka jajnika - immunoterapia w Niemczech

Izabela Stymelski, 51 lat

Zawiercie, śląskie

Rak jajnika III stopnia z przerzutami na wątrobę, jelita i trzustkę

Rozpoczęcie: 27 Listopada 2019
Zakończenie: 3 Września 2020

Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne

27 Maja 2020, 11:04
Najnowsze wieści od Izy!

Kochani,

2 czerwca jadę do dr. Thallera na badania krwi, cały status immunologiczny plus marker nowotworowy. Kolejny raz zaczynam immunoterapię, ale póki co bez komórek dendrytycznych, bo mnie nie stać...

Izabela Stymelski 

W połowie czerwca mam zrobić CT i wtedy też się okaże, czy przerzuty się zmniejszyły, a może całkowicie zniknęły. Od tego zależeć będzie moja dalsza terapia. W tej chwili najważniejsze jest doprowadzić mój organizm i system immunologiczny do jak najlepszej formy.

Proszę Was o dalszą pomoc. Każdy grosz jest ważny, te kolejne 3 chemie nie były planowane, a pochłonęły masę pieniędzy. Wciąż walczę, wciąż liczę na Wasze  wsparcie...

Iza

Pokaż wszystkie aktualizacje

07 Maja 2020, 16:56
Iza wciąż walczy!

Kochani,

jestem po drugim cyklu trzymiesięcznych chemii. Drugi cykl był konieczny ze względu na przerzuty do węzłów chłonnych. Po dwóch chemiach drugiego cyklu, badanie CT jak i markera nowotworowego jak zaczarowane stanęło w miejscu, nic się nie zmieniło. Byłam przerażona, przyjeżdżając teraz na tę trzecią...

Izabela Stymelski

Na szczęście lekarz uspokoił mnie, mówiąc, że brak zmian na gorsze to już dobra wiadomość. Obecnie jestem po chemii,  póki co ostatniej, bo mój organizm jest bardzo słaby, hemoglobina bardzo niska i nie mogłabym przyjąć kolejnej. Teraz muszę regenerować organizm przede wszystkim mój system immunologiczny. Mam nadzieję, że ta chemia była już w ogóle moją ostatnią i teraz będzie już tylko lepiej, tak bardzo tego pragnę.

Izabela Stymelski

Pomoc, jaką daje mi zbiórka, jest dla mnie bardzo ważnym elementem w mojej walce i, mimo że nie uda się zrealizować wszystkiego, jak było w planie, to każda podarowana mi złotówka nie poszła i nie pójdzie na marne, za co serdecznie dziękuję i proszę o wsparcie do końca...

Iza
 

04 Marca 2020, 13:20
Najnowsze wieści od Izabeli!

Kochani,

w dalszym ciągu potrzebuję Waszego wsparcia! W lutym miałam wziąć drugi zastrzyk z komórek dendrytycznych. Jednak od listopada, mój tumor marker co miesiąc powoli wzrastał. Po badaniu PET CT 18 lutego i konsultacjach z lekarzami trzeba było zmienić plany. Przerzuty do węzłów chłonnych spowodowały, że priorytetem stał się kolejny zabieg chemii regionalnej. I tak oto przyjechaliśmy w niedzielę do Burghausen do profesora Aignera i właśnie 3 godziny temu wyjechałam z sali operacyjnej.

Teraz będzie miesiąc obserwacji przede wszystkim markera i, obojętnie czy będzie duży postęp leczenia, czy nie, to w kwietniu muszę dla pewności przyjąć kolejną chemię. Trzeba teraz wzmacniać organizm, by był na tyle silny, żeby podjąć walkę i być gotowym na kolejną chemię. Wcześniej wytrzymałam 3 serie co miesiąc, więc mam nadzieję, że teraz też dam radę.

Izabela Stymelski


Walczę, bo wciąż jest nadzieja na pokonanie tego potwora, ale ograniczone fundusze zmuszają mnie, żeby wybierać to, co ewentualnie najlepiej zadziała na komórki rakowe i definitywnie jest to na tę chwilę regionalna chemioterapia.  Profesor Aigner robił w USA badania właśnie na Ovariala czyli raka jajnika, który mnie zaatakował i w 92% ta terapia działa. 

Póki walczę, jestem zwycięzcą,  a przegrana bitwa nie oznacza przegranej wojny. Jestem wojowniczką i żoną wojownika,  tak łatwo się nie poddam. Proszę o Was też o dalsze wsparcie. Tak bardzo chcę żyć!

Iza

Los potrafi być okrutny i przewrotny. Osiem lat temu mój mąż zachorował na glejaka wielopostaciowego. Razem, ramię w ramię przeszliśmy przez piekło choroby. Dzięki immunoterapii, którą leczył się w Niemczech, żyje do dziś i jest ze mną. Kiedy Daniel wyszedł na prostą, mieliśmy nadzieję, że to, co najgorsze już dawno z nami. Niestety, w maju tego roku usłyszałam, że to ja teraz jestem na celowniku śmiertelnej choroby. Moim prześladowcą został rak jajnika III stopnia z przerzutami na wątrobę, jelita i trzustkę. Żebym mogła przeżyć, potrzebuję bardzo kosztownej immunoterapii...

Izabela Stymelski

Zbyt dobrze znam losy osób chorych na nowotwór. Będąc z mężem w szpitalu i później szukając różnych dróg i okazji do podjęcia leczenia, poznałam wiele chwytających za serce historii. Małe dzieci, niemowlęta, ludzie w sile wieku i ci już, którzy swoje najlepsze lata mają już dawno za sobą. Wszyscy chcieli żyć. Wszyscy chwytali się łapczywie nawet najmniejszych promyków nadziei. Nie wszystkim się udało wygrać, bo przeciwnik nie zna litości.

W połowie czerwca lekarze wyciągnęli mnie już niemal z tego drugiego świata. Przeszłam niesamowicie skomplikowaną operację, w której trakcie usunięto mi wiele narządów i założono ileostomię. Nic już nie jest takie jak przedtem. Zamieniliśmy się z mężem miejscami. Tym razem to on czuwał dniami i nocami przy łóżku, kiedy ja nie miałam siły nawet, żeby podnieść głowę. 

Izabela Stymelski

Jestem już po trzech chemiach podawanych bezpośrednio do miejsc, które zaatakował rak. Moje wyniki się wyraźnie poprawiły, ale teraz, by utrzymać ten stan i wzmocnić system immunologiczny, muszę przejść kolejny etap leczenia. Immunoterapia połączona z suplementacją to moja jedyna szansa na życie. Mojemu mężowi ta terapia dała dodatkowe lata życia i wierzę, z całego serca, że ze mną będzie podobnie. Niestety, cena za nią jest niewyobrażalnie wysoka…

Mąż cały czas się suplementuje i wspomaga system immunologiczny i tak naprawdę niedawno spłacił kredyt, który zaciągnął na swoją terapię, a tu kolejny cios. Razem z Danielem włączyłam się w pomoc dla innych i sprawiało mi to ogromną satysfakcję, kiedy ludzie piszą miłe słowa, dziękując za cenne wskazówki. Wielokrotnie kontaktowałam się z Fundacją Siepomaga w sprawach ludzi, którzy potrzebowali pomocy. Dzisiaj proszę o pomoc dla siebie... Jestem po pierwszym zastrzyku z komórek dendrytycznych i mam jeszcze tydzień, żeby za nie zapłacić, a później za kolejne etapy. 

Izabela Stymelski

To moje pierwsze, jedyne i ostatnie życie, dlatego muszę o nie zawalczyć ze wszystkich sił. Kwota, którą widzicie, jest ogromna. Mam tego świadomość. Kosztorys zaledwie półrocznego leczenia opiewa na niewyobrażalną sumę. Bez pomocy ludzi o dobrych sercach nie mam szansy pokonać tego potwora! Pomóż, tak bardzo chcę żyć!

Izabela

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 4 920 osób
185 046,25 zł (25,6%)
Brakuje jeszcze 537 568,75 zł
Wesprzyj Wesprzyj