Pragnę tylko odzyskać dawne życie...

Zbiórka na cel: Specjalistyczna rehabilitacja, umożliwiająca powrót do pełnej sprawności
Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 1 232 osoby
30 936 zł (100,96%)

Angelika Matwiej, 26 lat

Kraśnik, lubelskie

Pęknięcie tętniaka w 2 dobie po operacji serca

Rozpoczęcie: 27 Lutego 2017
Zakończenie: 1 Marca 2018

Pełna życia, piękna, szczęśliwa - taka była kiedyś. Po dawnej Angelice został tylko cień i ten błysk w oku, który przypomina nam każdego dnia, że musimy walczyć, by do nas wróciła. Tak trudno pogodzić się z tym, że radość zmieniła się w cierpienie, a codzienność wypełnił ból. Nasza córka nie zasłużyła na to, jednak los bywa okrutny. Teraz z całych sił walczymy, by cofnąć skutki pęknięcia tętniaka.

Do dzisiaj pamiętam moment, w którym dowiedziałam się, że będziemy mieli córkę - radość była nie do opisania! Daliśmy jej na imię Angelika. Angel - to po angielsku anioł i rzeczywiście stała się naszym aniołkiem, oczkiem w głowie całej rodziny. Okazało się, że mała urodziła się z wadą serca. W 22 miesiącu życia miała aortę 6-miesięcznego dziecka. W ostatniej chwili znaleźliśmy się w szpitalu, a córka na stole operacyjnym - wtedy przeszła pierwszą operację serca, która się udała, a Angela zyskała szansę na normalne życie.

Chore serce i genetyczna zakrzepica na szczęście nie były to dla niej przeszkodą, by żyć pełnią życia - zdała maturę, poszła na studium kosmetyczne i dostała pracę w wymarzonym zawodzie. Miała chłopaka, przyjaciół i, jak każda młoda dziewczyna, plany na przyszłość. Wszystko skończyło się w jednej chwili...

To miała być rutynowa operacja. Lekarze wymienili zastawkę w chorym sercu Angeli, zabieg się udał i wszystko poszło znakomicie. Odetchnęliśmy z ulgą - chociaż zagrożenie było niewielkie, matka zawsze drży o zdrowie swojego dziecka. Mimo udanej operacji nie opuszczał mnie niepokój. Chciałam po prostu, żeby córka szybko wyszła ze szpitala i żebyśmy wrócili do codzienności. Jednak nikt nie spodziewał się tego, co dopiero miało nastąpić…

Pęknięty tętniak był jak wybuch bomby w centrum miasta - stało się to nagle i niespodziewanie, dokładnie 1 listopada 2014 roku, w drugiej dobie po operacji. Lekarze byli w szoku, a nam ziemia usunęła się pod nogami. Tętniak? Skąd? Nie było jednak czasu szukać odpowiedzi, trzeba było ratować życie Angeliki. Tylko rodzice, których dziecko jest na skraju życia i śmierci mogą wiedzieć, co wtedy czuliśmy - modlitwy tłumione przez szloch, wielki stres i jeszcze większa nadzieja, że przecież nasza ukochana córka i wnuczka nie może tak po prostu zniknąć z tego świata.

Operacja trwała kilka godzin, a nam wydawało się, że czas stanął w miejscu. Lekarze musieli wyciąć Angeli fragment czaszki, by opuchnięty mózg miał więcej miejsca. Kość została wyrzucona, bo lekarze sądzili, że Angelika już z tego nie wyjdzie. Mimo że córka przeżyła operację, nie dostała dobrych rokowań. Jednak my na przekór lekarzom i całemu światu postanowiliśmy o nią walczyć. Nasza codzienność, której wcześniej nie docenialiśmy, zmieniła się o 180 stopni. Prawie zamieszkaliśmy w szpitalach, w których Angelika przebywała kilka następnych miesięcy. Codziennie powtarzałam jej do ucha, że ma się nie poddawać, że jeszcze wszystko będzie dobrze, że mama ją kocha i zrobi wszystko, by do nas wróciła.

Gdy największe emocje opadły zaczęliśmy szukać odpowiedzi. Czy tej tragedii można było uniknąć? Czy tętniak był możliwy do wykrycia? Specjaliści uspokoili nasze sumienia. Okazało się, że choroba serca Angeli mogła dawać identyczne objawy, jak tętniak. To dlatego nikomu nie przyszło do głowy, że w jej ciele może tykać taka bomba z opóźnionym zapłonem. Córka wcześniej skarżyła się na zawroty głowy, wymiotowała, miewała omdlenia. Sądziliśmy jednak, że po zabiegu wszystko wróci do normy. Chociaż operacja serca szczęśliwie się udała, tętniak sprawił, że już po raz drugi w swoim krótkim życiu Angelika znalazła się na granicy życia i śmierci. I znów miała szczęście - tętniak pękł w szpitalu, gdzie była pod świetną opieką. Gdyby to się stało gdzie indziej, naszego anioła mogłoby już z nami nie być...

Angelika żyje - to prawdziwy cud. Jednak na skutek pęknięcia tętniaka nie mówi i ma niedowład wszystkich kończyn. Czeka na nią jeszcze operacja wstawienia brakującej kości czaszki, bo teraz nieosłonięty mózg stwarza realne zagrożenie życia. Niestety, rehabilitacja Angeli nie zaczęła się od razu, dlatego nastąpił przykurcz. Przez to musiała dodatkowo cierpieć - przeszła już dwie operacje przedłużenia ścięgien Achillesa. Chociaż to dopiero początek naszej walki o normalność, nie poddajemy się i wierzymy, że jeszcze będzie tak, jak kiedyś.

Dzięki miłości najbliższych, uporowi i intensywnej rehabilitacji możemy się komunikować z córką za pomocą planszy z literkami - umie wskazać odpowiedzi TAK lub NIE. Prawdziwe łzy szczęścia płynęły mi z oczu wtedy, gdy Angela pierwszy raz sama usiadła. Teraz - chociaż z pomocą bliskich - stawia już pierwsze kroki. Widzimy, że tak dzielnie walczy - to nas dodatkowo motywuje do działania. Postępy udowodniły nam, że w tej skorupce nadal jest nasza Angela, która tak bardzo chce wrócić do swojego dawnego życia. Musimy jej w tym pomóc!

Ratunkiem i szansą na powrót do normalności jest specjalistyczna rehabilitacja oraz specjalny program do komunikacji, który jest jej częścią. Jak często w takich sytuacjach bywa, NFZ ma ograniczone możliwości, przez co nasza córka skazana jest na wegetację. Nie możemy się na to zgodzić, gdy jest nadzieja na powrót do normalności! Nasze możliwości finansowe są bardzo ograniczone, a miesięczny koszt rehabilitacji to prawie 2,5 tysiąca złotych. Wiemy jednak, że to jedyna szansa na odzyskanie dawnego życia, dawnej Angeliki, dlatego bardzo prosimy o pomoc.

Angela jest jeszcze taka młoda, całe życie przed nią. Czeka na nią rodzina i jej ukochany. Wszyscy wierzymy, że dzięki rehabilitacji sama pójdzie na spacer, wyprowadzi swojego ukochanego psa, zatańczy na własnym weselu… Dla niektórych to codzienność, dla nas największe marzenie. Proszę, pomóżcie nam je spełnić!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 1 232 osoby
30 936 zł (100,96%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość