Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Szczęście, które przyszło na świat za wcześnie

Oliwia Stobba
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

fotelik i pełzak do aktywizacji i rehabilitacji

Oliwia Stobba, 9 lat
Pruszcz Gdański, pomorskie
skrajne wcześniactwo, mózgowe porażenie dziecięce
Rozpoczęcie: 31 Stycznia 2017
Zakończenie: 30 Grudnia 2017

Opis zbiórki

Dzieci. Jeszcze zanim zostaliśmy małżeństwem, marzyliśmy o tym, by mieć ich całą gromadkę. Najpierw na świat przyszedł Michał, a potem długo nie mogłam zajść w ciążę. Mijały lata, a my byliśmy coraz bardziej pogodzeni z tym, że nie będzie nam dane ponownie zostać rodzicami.

Było nam ciężko. U przyjaciół, znajomych pojawiali się nowi członkowie rodziny, a u nas nic. Zadawaliśmy sobie pytanie, dlaczego nie my?

Przyszły wakacje 2012 roku. Po powrocie z wczasów czułam się kiepsko. Zawroty głowy, wymioty. Zrobiłam test ciążowy i z niedowierzaniem patrzyłam na dwie kreski. Nie mogłam w to uwierzyć! Tyle lat na to czekałam! Na radość nie miałam jednak zbyt wiele czasu. Już po pierwszej wizycie u lekarza okazało się, że ciąża jest zagrożona. Byłam zmuszona rzucić pracę. Mogłam tylko leżeć, odpoczywać i modlić się o szczęśliwe rozwiązanie.

Oliwia Stobba

To była leniwa niedziela, 3 marca 2013 roku. Od samego rana miałam dziwne przeczucie, że coś jest nie tak. Czułam się dziwnie. Poprosiłam najbliższych o zawiezienie do szpitala. Tam, po zbadaniu przez lekarza dyżurującego, usłyszałam, że nic niepokojącego się nie dzieje, że mam wracać do domu. Moja intuicja szeptała mi jednak “Musisz zostać w szpitalu, musisz…” Uparłam się, że chcę być przyjęta na oddział. Na oddziale patologii ciąży nie było już miejsc, zostałam zatem oddelegowana na ginekologię.

Przeczucie mnie nie myliło… W nocy odeszły mi wody. To był ogromny strach i lęk. Co teraz będzie? Przecież to dopiero 23 tydzień ciąży, 5 miesiąc. Co dalej z naszym małym groszkiem?

Oliwia Stobba

Nie mogłam słuchać pani doktor mówiącej, że dziecko nie przeżyje. Że pielęgniarka poda mi Oksytocynę, abym jak najszybciej urodziła, że nie mam się czym przejmować, że przecież jestem młoda i wkrótce znowu będę w ciąży… Przecież ja na tę ciążę czekałam 10 lat!

Odmówiłam podania leku, mimo to z samego rana pojawiły się skurcze. Późnym wieczorem urodziła się nasza wyczekana, wytęskniona Oliwka. Ważyła zaledwie 550 gramów. Była bardzo maleńka — miała zaledwie 31 cm, mieściła się w moich dłoniach. Lekarze po raz kolejny nie dawali jej najmniejszych szans na przeżycie, tak bardzo niedojrzały był jej organizm. Jednak nasza mała wojowniczka od samego początku dzielnie walczyła o każdy oddech, każdą minutę, każdy dzień…

Spędziliśmy w szpitalu pierwsze pół roku jej życia. To był trudny czas. Oliwka urodziła się z wieloma problemami: niewydolnością oddechową, zakażeniem, niedokrwistością, nadciśnieniem płucnym, martwiczym zapaleniem jelit. W pierwszych 6 miesiącach życia nasza mała wojowniczka przeszła 5 operacji, dwukrotne zapalenie sepsą i ciężki wylew dokomorowy IV stopnia.

Oliwia Stobba

Od początku Oliwia nie potrafiła sama jeść, nie miała odruchu ssania. Przez pierwsze miesiące pokarm był jej podawany za pomocą sondy, dopiero później zaczęliśmy karmienie łyżeczką. Mimo to córeczka bardzo mało przybierała na wadze. Potrzebna była kolejna operacja, polegająca na założeniu sondy bezpośrednio do żołądka. Takich operacji Oliwia ma przed sobą jeszcze wiele...

Nasza córeczka ma już prawie 4 lata. Jeszcze samodzielnie nie siedzi i nie chodzi. Jest opóźniona w rozwoju psychomotorycznym, ale co jakiś czas pojawiają się u niej nowe umiejętności. Potrafi się już przekręcać z brzuszka na plecy, a ostatnio, ku naszej ogromnej radości, zaczęła pełzać. Gdy tylko jej waga przekroczy magiczne 10 kg, będzie musiała mieć zoperowane biodro, które jest zwichnięte.

Wierzymy, że dzięki korekcji biodra, rehabilitacji oraz odpowiednio dobranym sprzętom Oliwka będzie biegać tak, jak inne dzieci. Czekam na to, aż będzie broić, wyrzucać naczynia z szafek i obrywać mi listki z kwiatów... Oliwka ma niesamowitą wolę walki o życie. Pokonała już tak wiele przeszkód! Bardzo byśmy chcieli, aby miała szansę na rozwój, ale jednocześnie boimy się, że nie udźwigniemy związanych z tym kosztów.

Do stymulacji rozwoju Oliwka potrzebuję drogich urządzeń. Dziecko rośnie, więc sprzęt szybko staję się bezużyteczny, a o dofinansowanie, i to niepełne, ubiegać się możemy jedynie co trzy lata.

Oliwia Stobba

Bardzo zależy nam na profesjonalnym foteliku do aktywizacji i rehabilitacji. Takie urządzenie uczy dziecko utrzymania prawidłowej postawy, wymuszając aktywne prostowanie kręgosłupa i prawidłowe trzymanie miednicy oraz bioder, co jest dla Oliwki niesamowicie istotne. Drugim urządzeniem, którego wymaga Oliwia, jest specjalny pełzak, który uczy czworakowania, aktywizując pracę miednicy. Łagodzi napięcia mięśni, umożliwia lepszą pracę kończyn, poprawia krążenie i zapobiega powstawaniu przykurczy. Dla kogoś z takimi ograniczeniami jak Oliwia, tego rodzaju pełzak jest bezcenny.

Koszty turnusów rehabilitacyjnych pokrywamy sami, ale dodatkowego wydatku na niezbędny Oliwce sprzęt, nie jesteśmy w stanie pokryć. Z nas dwojga pracuje tylko mąż. Ja, ze względu na Oliwkę, nie mogłam wrócić do pracy. Obydwa urządzenia są dla naszego małego groszka konieczne. Fantastycznie korygują jej podstawę i dają nadzieję na to, że w przyszłości będzie mogła w miarę samodzielnie funkcjonować. Proszę, pomóżcie Oliwce w wędrówce na szczyt, pomóżcie zdobyć naszej małej wojowniczce jej własny Mount Everest, gdzie na samej górze czeka samodzielność.

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki