Mamusiu, dlaczego nie mogę utrzymać się na nóżkach?

Zbiórka na cel: Intensywna rehabilitacja pooperacyjna, by Oliwia mogła zawalczyć o sprawność
Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 200 osób
3 867,21 zł (8,74%)

Oliwia Sokołowska, 5 lat

Lublin, lubelskie

Zespół Dandy-Walkera, wada serca, stopa końsko-szpotawa

Rozpoczęcie: 6 Grudnia 2017
Zakończenie: 6 Marca 2018

“Jeśli Pani dziecko przeżyje dwie godziny, to będzie sukces. Może urodzić się z wieloma wadami” - powtarzali lekarze, kiedy pod sercem nosiłam Oliwkę. Ciąża była zagrożona. Moja córeczka nie przybierała na wadze, była mała, nierozwinięta. Częste pobyty w szpitalu, badania, “słabe wzrastanie płodu” - taka była diagnoza. Miałam nie donosić ciąży, a jeśli Oliwce cudem udałoby się przyjść na świat, jej szanse na życie były znikome!

Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, byłam szczęśliwa. Po dwunastu latach znów miałam zostać mamą, po tak długiej przerwie, życie postawiło przede mną piękne zadanie - miałam znów przypomnieć sobie, jak to jest opiekować się tak małym skarbem. A później miałam to wszystko stracić. Pesymiczne prognozy lekarzy tuż obok ruchów mojej dzielnej córeczki - to koszmar, którego nie powinna przeżywać żadna matka!

Oliwka przyszła na świat przez cesarskie cięcie. Sztab lekarzy bał się o życie mojego maleństwa i walczyli o to, by żyła. Oliwcia urodziła się ze stópką końsko-szpotawą i wrodzoną wadą serca pod postacią ubytku przegrody międzyprzedsionkowej, drożnego przewodu tętniczego, prawostronnego łuku aorty. Z hipotrofią wewnątrzmaciczną została przewieziona na intensywną terapię. Nie mogłam jej przytulić ani dotknąć. Zaczęła się walka o życie i zdrowie, wielka rozpacz.

To, że Oliwka żyje, że jest ze mną - to najwspanialszy dar. Moje serce zamiera na samą myśl o tym, że wszystko mogło potoczyć się inaczej...

4 godziny po cięciu czułam, że nie wytrzymam, że muszę iść zobaczyć moje maleństwo. Strach i tęsknota za nią nie dawały mi spokoju. Była malutka, taka bezbronna, spełniał się najgorszy, przerażający scenariusz - Oliwka walczyła o przetrwanie, o każdy oddech i każde uderzenie serca. To, co działo się później, pamiętam jak przez mgłę, choć jednocześnie tamten ból jest tak bardzo wyraźny. Oddział kardiologii i operacja na otwartym sercu. Powikłania, płacz i wyrok wydany na moje dziecko, który ponownie doprowadził mnie na skraj rozpaczy.

Kiedy stan mojej córki się poprawił, dziękowałam Bogu, choć wiedziałam, że przed nami jeszcze ogrom pracy - z chorym sercem można żyć, jednak już zawsze pozostanie tykającą bombą. Musieliśmy zawalczyć też o sprawność Oliwki, o to, by nie została kaleką - kolejna operacja, jaką przeszła, to była operacja nóżki - miała skorygować szpotawość stopy. Oliwci założono gips, jednak, jak się okazało, przeprowadzone leczenie nie przyniosło efektów. Stopa córki nadal się zniekształcała...

Nastąpiło skrócenie nóżki o 4 cm, co powoduje ból, a próby chodzenia kończą się upadkiem. Oliwia patrzyła na mnie z wielkim grymasem bólu, ale usiłowała chodzić. Nie mogła mi nic powiedzieć, jednak w jej oczkach widziałam pytanie: „Mamusiu, dlaczego nie mogę utrzymać się na nóżkach?”. W takich chwilach łzy same płyną, smutek i gorycz ściskają serce, pojawia się niezrozumienie - dlaczego moje dziecko tak cierpi, a ja nie mogę jej ulżyć w tym cierpieniu?

Czerwiec 2016 - Oliwka przeszła kolejną operację nóżki - miała przenoszone ścięgna. Kolejne nerwy, stres i to najważniejsze pytanie - czy wszystko będzie dobrze? Lekarze nie dawali wielkiej nadziei i mieli rację... Przez 4 miesiące Oliwia nosiła gipsy. Upał 30 stopni, odparzenia, zaczerwienienia i wielki płacz. A ja znowu byłam bezradna, nie mogłam jej pomóc. Z nóżką nie było lepiej... W międzyczasie lekarze skierowali Oliwię na szczegółową diagnostykę.

We wrześniu 2016 roku trafiliśmy do szpitala. Potwierdziły się wcześniejsze podejrzenie - stwierdzono malformację Dandy’ego-Walkera - zespół wad mózgu. Znowu zawalił się mój świat. Nie rozumiałam, dlaczego los zesłał tak wiele nieszczęść na moje dziecko. Do tego dołączyły ataki padaczkowe, które szarpały ciałkiem mojej córki, niszczyły jej mały organizm!

“Ból i cierpienie sprawiają, że człowiek wpada w przepaść, z której ciężko się wydostać, ale nie poddaję się, bo mam dla kogo żyć, walczyć z całych sił i wierzę w to, że Bóg nad nami czuwa i wie, co robi. Mam wspaniałe dzieci i kocham je z całych sił, dziękuję za to, że są i zrobię wszystko, żeby były szczęśliwe” - mówi tata Oliwki.

19 października Oliwka przeszła kolejną, bardzo skomplikowaną operację - osteotomię klinową. Z całych sił wierzymy, że to już koniec, że chora nóżka nie będzie sprawiała naszej córce bólu. Wierzymy, że kalectwo nie będzie się pogłębiać…

Aby Oliwka mogła zawalczyć o życie bez piętna niepełnosprawności, potrzebna jest intensywna rehabilitacja pooperacyjna. Lekarze mówią, że to nasz jedyny lek, nasza jedyna nadzieja. Szansa, którą musimy wykorzystać, w przeciwnym razie wszystko, co nasze dziecko wycierpiało podczas operacji, pójdzie na marne! Prosimy o pomoc - z Waszymi dobrymi sercami musi się udać!

Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 200 osób
3 867,21 zł (8,74%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość