Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Operacja to jedyna szansa na życie! Mamy tylko kilka dni, by pomóc Monice!

Monika Mierzejewska
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

Pilna operacja i embolizacja naczyń krwionośnych w klinice w Essen

Zgłaszający zbiórkę: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Monika Mierzejewska, 28 lat
Gdańsk, pomorskie
Malformacja tętniczo-żylna
Rozpoczęcie: 1 Lipca 2019
Zakończenie: 4 Lipca 2019

Rezultat zbiórki

Z radością informuję, że Monika jest już w domu i czuje się dobrze po embolizacji wykonanej w Essen. Krwawienia ustały i Monika znów zaczęła się uśmiechać!

Jeszcze raz dziękujemy z całego serca tym wszystkim wspaniałym darczyńcom z Siepomaga, którzy nas wsparli w tych dramatycznych momentach, gdy zaplanowana operacja nagle stanęła pod znakiem zapytania. Dzięki wam Monika zdążyła do Kliniki na 4 lipca, a wpłacone pieniądze dały gwarancję wykonania zabiegu. Gdyby nie wy, nie wiadomo czy dotrwałaby do kolejnego terminu... Wasze wsparcie uratowało Monice operację i dało szansę na lepsze życie!

Mamy jeszcze kilka najnowszych informacji. W trakcie pobytu Moniki w Klinice dostaliśmy wstępną informację od NFZ, że jednak zgadzają się sfinansować jej leczenie. Już po embolizacji dostaliśmy od NFZ dokumenty i przesłaliśmy je do Kliniki. Klinika obiecała, że jak przeprowadzi skutecznie procedurę rozliczenia z NFZ, to zwróci wpłacone pieniądze do fundacji, a do tego czasu potraktuje je jako kaucję zabezpieczającą. Jeżeli tak się stanie, Monika będzie miała zapewnione środki na dalsze leczenie i kolejne zaplanowane embolizacje, bo to na pewno nie koniec leczenia. Dziękujemy NFZ za tę decyzję, choć otrzymaliśmy ją za późno i gdyby nie zaangażowanie wspaniałych Pomagaczy, operacja 4 lipca byłaby niemożliwa, a kolejnej Monia mogłaby nie doczekać...

Uratowaliście ją, dziękuję z całego serca!

Ania, siostra Moniki

Monika Mierzejewska

Najnowsza aktualizacja

Już dzisiaj Monika jedzie do Essen. Operacja jutro. Dziękujemy!

Udało się! Środki już przelane na konto kliniki, a jeszcze dziś po południu Monika z mamą wyruszą z Gdańska w podróż do Essen! 

Tam Monia przejdzie niezbędne badania, a już jutro zespół specjalistów zoperuje Monikę. To jest możliwe tylko dzięki Wam!

Mieliśmy niezwykle mało czasu. Był lęk, czy zdążymy. Nie traciliśmy jednak nadziei... I kolejny raz pokazaliście, że na Siepomaga dzieją się prawdziwe cuda! Wystarczyła doba, by pasek na zbiórce Moniki zazielenił się dobrocią!

Monika i jej rodzina są w szoku, wprost nie dowierzają, że udało się, i to tak szybko! Radość i wdzięczność jest ogromna.

Teraz już wszystko w rękach lekarzy... trzymajcie kciuki!

Monika Mierzejewska

*Zbiórka pozostanie otwarta do 4 lipca do końca dnia, a cała nadwyżka zostanie przeznaczona na pozostałe wydatki związane z leczeniem i rekonwalescencją Moniki. 

Opis zbiórki

BARDZO PILNE! 4 lipca Monika musi przejść operację. Jej życie jest zagrożone. Pełna mobilizacja, musi się udać!

Od kilku dni nie ustępują krwawienia z ust, martwica języka rozrasta się, a ból jest nie do wytrzymania. Operacja w niemieckim Essen, na którą specjalnie przyjeżdża dr Isabel Wanke – jedyny radiolog, który podejmie się mojego leczenia, nie może zostać przełożona. W ostatniej chwili okazało się, że NFZ nie zrefunduje operacji, muszę złożyć nowy wniosek, czekać kolejne tygodnie. A prawda jest taka, że nie mam już czasu… Proszę z całego serca, pomóżcie mi. Mam tylko 3 dni. Jesteście moją jedyną nadzieją… 


Monika

Ania, siostra Moniki:

Monika nie może już za bardzo mówić, to jest w obecnym stanie zbyt męczące dla niej… Choroba jest bardzo ciężka, jesteśmy w trudnej sytuacji. W Polsce Moni nie umieją leczyć, dlatego byłyśmy już na dwóch operacjach w Niemczech. Wtedy NFZ opłacił je bez problemu, więc sądziliśmy, że i tym razem tak będzie - przecież to kontynuacja leczenia. Niestety, nie mogliśmy się z nimi skontaktować, mieli przeprowadzkę, a później przyszła wiadomość, że potrzebują nowego podania! A jeszcze rok temu mówili, że niepotrzebnie pisaliśmy kolejne, bo to przecież ciągłość… Jesteśmy w dramatycznej sytuacji, bo operacji nie da się przełożyć, nawet o dwa tygodnie. Monika jest w bardzo złym stanie. Cały czas na lekach przeciwbólowych i powstrzymujących krwotoki. Mamy 3 dni na zebranie środków, w tak krótkim czasie nie jesteśmy nawet w stanie wziąć jakiegoś kredytu… Koszt zaplanowanej operacji i embolizacji to ponad 22 tysiące euro. Jesteśmy tu w najtrudniejszej sytuacji naszego życia i błagamy o pomoc…

Monika Mierzejewska

Historia walki Moniki z chorobą trwa już kilka lat. Wszystko zaczęło się, gdy chodziła do 6 klasy podstawówki. Była wtedy żywiołową, radosną dziewczyną, zdolną uczennicą i ambitną lekkoatletką z klasy sportowej. Głodna życia i rywalizacji potrafiła wygrać bieg z najlepszymi, a błyskotliwością zbijała z tropu największego mądralę! Jednak pewnego kwietniowego dnia 2007 roku zdarzyło się to, czego nikt się nie spodziewał... Gdy rankiem Monika wzięła tabletkę na ból gardła, poczuła w buzi krew. Nie było to zwykłe krwawienie. Z języka trysnęła gwałtowna czerwona fontanna, której długo nie można było zatamować!

W najbliższym szpitalu lekarze uznali, że przyczyną krwawienia był wyczuwalny guzek w języku i postanowili usunąć. Jednak, gdy tylko wbili igłę ze znieczuleniem w sam środek języka, z tego miejsca natychmiast trysnęła krew! Wtedy lekarze bezradnie rozłożyli ręce i skierowali Monikę do szpitala w Gdańsku. Tam postanowiono usunąć guzek laserowo pod narkozą. Gdy tylko zaczęli operację, okazało się, że guzek to tylko wierzchołek góry lodowej. Zgrubienie błony na języku przykrywało nienaturalnie rozbudowaną sieć naczyń tętniczych i żylnych. Dopiero szczegółowe badania pokazały, jak dramatyczny jest rozrost naczyń w obrębie języka i dolnej części twarzy. 

Monika Mierzejewska


Diagnoza brzmiała: malformacja tętniczo-żylna. To bardzo rzadkie schorzenie naczyniowe. W języku Moniki tętnice i żyły są nadmiernie rozrośnięte i poplątane, mają dużo większe średnice i są wadliwie połączone w tzw. przetoki, przez co krew płynie w nich dużo szybciej i pod dużo wyższym ciśnieniem. To choroba wrodzona, nieuleczalna. W Polsce nie ma standardów leczenia malformacji w obrębie języka, bo jest to lokalizacja ekstremalnie rzadka. Gdy choroba się ujawniła, lekarze wiedzieli o niej jeszcze mniej. Eksperymentowali, próbowali — niestety, bez efektów. Ostatecznie stwierdzili, że lepiej, na razie nic nie robić i czekać, póki nie ma bezpośredniego zagrożenia życia: krwotoków czy niedotlenienia mózgu. 

Wtedy po raz pierwszy Monika musiała wyrzec się swoich marzeń i zrezygnować ze szkoły sportowej. To było zbyt duże zagrożenie… Już wtedy lekarze wspominali o zabiegu embolizacji, który polega na zamykaniu wadliwych naczyń od środka specjalnym klejem poprzez wprowadzenie cewnika przez tętnicę udową. Niesie on ogromne ryzyko okaleczenia Moniki na całe życie – niewłaściwe zamknięcie naczyń prowadzi do martwicy języka i utraty jego funkcji. Dlatego, gdy w 2009 roku Monika znów trafiła do szpitala w Gdańsku, a potem do Lublina, lekarze zrezygnowali z przeprowadzenia ryzykownej embolizacji. Jedynym zaleceniem było prowadzenie oszczędzającego trybu życia. 

Tak minęło kolejnych 8 lat. Gorycz po zaprzepaszczonej karierze sportowca Monika ukoiła muzyką – zaczęła grać na gitarze i śpiewać. Skończyła liceum i dostała się na studia medyczne w Gdańsku. Ale było to życie na tykającej bombie, o czym przypominały pojawiające się od czasu do czasu bóle głowy i niewielkie krwawienia z języka. Na studiach krwawienia z języka zaczęły pojawiać się częściej. Z początku niepozorne, z czasem występowały już kilka razy w miesiącu. Towarzyszył im paraliżujący ból… Naczynia w języku pękały, a Monika starała się maskować kolejne krwawienia między zajęciami. Aż przyszła sobota, 3 grudnia 2016 r...

Monika Mierzejewska


Monika obudziła się z buzią wypełnioną krwią. Krwotok był ogromny, przez godzinę nie dało się go zatamować. Kolejne dni, kolejne krwotoki i stawało się jasne, że tym razem samoistnie nie ustąpią... Trzy dni później Monia zaczęła krwawić tak mocno, że krwi nie dało się zatamować. Znów trafiła do szpitala uniwersyteckiego w Gdańsku – tego samego szpitala, w którym na co dzień miała zajęcia. Teraz leżała tu jako niezwykle trudny przypadek i pacjent, któremu grozi wykrwawienie! 


Aby powstrzymać krwotoki, lekarze w Gdańsku podjęli decyzję o podwiązaniu lewej tętnicy szyjnej zewnętrznej. Jak się okazało, dla samego leczenia malformacji to nie była dobra decyzja, ale wtedy bez tego Monika po prostu by się wykrwawiła. Niestety, krwotoki wróciły, mózg zaczął być niedotleniony! Rozpoczęła się dramatyczna walka i szukanie ratunku. Po wielu tygodniach przypadkiem udało się dotrzeć do jedynego w Polsce radiologa, który mimo niewielkiego doświadczenia w leczeniu tak rzadkich przypadków zgodził się pomóc. To była jedyna nadzieja. Niestety, zabieg w Polsce nie pomógł, lekarz miał zbyt małe doświadczenie… Na początku wydawało się, że zabieg embolizacji poszedł zgodnie z planem, ale wrócił ból. Okazało się, że uszkodzone są nerwy, obrzęk był ogromny, Monia nie mogła mówić, jeść, nawet zamykać ust! Była osłabiona, wyniszczona, okropnie schudła.

Gdy umierała nadzieja, udało nam się znaleźć zespół specjalistów, którzy leczą dokładnie takie przypadki! Operują w Niemczech, w Essen. Byliśmy tam już dwa razy, w 2017 i 2018 roku. Niestety, zniszczenia są tak duże, że ich naprawianie operacyjne musi być stopniowe i systematyczne. Każdy błąd grozi tragicznymi konsekwencjami… 

Monika Mierzejewska

4 lipca kolejna operacja, niezwykle ryzykowna i bolesna, ale niezbędna. Niestety, okazuje się, że tym razem musimy zapłacić za nią sami! Decyzję z NFZ dostaniemy najpewniej za kilka tygodni, ale nie mamy czasu do stracenia! Ból, cierpienie, strach przed okaleczeniem, brutalnie zabrane marzenia, czarna wizja przyszłości, której w ogóle może nie być…  - Monika zna to aż za dobrze. Właśnie dlatego chce zostać dobrym lekarzem, pomagać ludziom… Przez chorobę nie ukończy studiów w terminie, ale na pewno na nie wróci! Jeśli tylko będzie mogła… Dlatego z całego serca proszę, pomóżcie Monice!

Siostra Ania i przyjaciele Moniki ze studiów

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki