Guz zagraża życiu i zdrowiu Wiktorii - wyślijmy ją na operację!

Wiktoria Kaczyk
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

operacja usunięcia guza na kręgosłupie w niemieckiej klinice w Tubingen

Zgłaszający zbiórkę: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Wiktoria Kaczyk, 15 lat
Łęg Tarnowski, małopolskie
guz śródrdzeniowy (intradural tumor)
Rozpoczęcie: 27 Czerwca 2018
Zakończenie: 13 Lipca 2018

Rezultat zbiórki

Wiki jest już po operacji! Dzięki Wam mogła trafić w ręce najlepszych specjalistów, którzy podjęli się usunięcia guza w jej kręgosłupie. Dni przed operacją i zaraz po były bardzo ciężkie - strach i niepewność, czy się uda? Ale musieliśmy wierzyć, że tak - to była jedyna szansa dla naszej córeczki.

Wiktoria trafiła na stół operacyjny w piątek, 20 lipca. Dziś wiemy, że wszystko poszło zgodnie z planem, operacja się udała! Wiki rusza nóżkami, co jest najważniejsze, bo o to najbardziej się baliśmy. Czuje się już bardzo dobrze. Kilka dni temu wypisano nas ze szpitala, teraz córeczka dochodzi do siebie i odpoczywa w domu Ronalda McDolanda. W najbliższy poniedziałek (6 sierpnia)  mamy ostatnia kontrolę u profesora Schuhmanna, wtedy też dowiemy sie, kiedy możemy wracać  do domu.

Jeszcze raz bardzo dziękujemy za pomoc! Każdego dnia podziwiamy efekty operacji. Do tej pory ciężko nam uwierzyć,  że w tak krotkim czasie od operacji Wiktoria jest w tak dobrym stanie. Dziękujemy, że dzięki  Panstwu mogliśmy oddać ją w najlepsze ręce!

Życzymy Wam, by dobro, które okazaliście naszej córeczce, wróciło do Was ze zdwojoną mocą. Dziękujemy!

Rodzice Wikusi 

Wiktoria Kaczyk

Opis zbiórki

Dzisiaj wiem, że gdy lekarz mówi: “przesadza pani, jest pani nadgorliwa, dziecku nic nie jest”, nie należy mu bezkrytycznie wierzyć. Przecież widzę, że z moją córką coś jest nie tak, że nagle zaczęła kuleć, ciągnąć za sobą nóżkę, a przecież wcześniej nic jej nie dolegało! Gdybym wtedy uwierzyła, nie umiałabym sobie tego wybaczyć. Moja córka ma w kręgosłupie guz… Musimy zostać jak najszybciej usunięty, ale w taki sposób, by nie uszkodził nerwów. Bardzo prosimy o pomoc, by Wikusię mógł operować jeden z najlepszych specjalistów na świecie - to jest jej największa szansa…

Nasza ośmioletnia córeczka od zawsze była zdrowa, wesoła i uśmiechnięta. Cieszyliśmy się, bo przecież tyle słyszy się o nieszczęściach, które dotykają dzieci… Nigdy nie przypuszczaliśmy, że i nam przyjdzie zmierzyć się z ciężką chorobą. Wszystko zaczęło się we wrześniu zeszłego roku - Wiki zaczęła krzywo chodzić, zarzucała prawe bioderko. Od razu umówiliśmy się na prywatną wizytę u ortopedy. I tam pierwszy raz zderzyliśmy się ze ścianą…

Wiktoria Kaczyk

Usłyszałam, że dziecko jest zdrowe, a ja jestem nadgorliwą matką, szukającą dziury w całym. Zaczęłam się zastanawiać, czy faktycznie przesadzam, czy może jestem nadopiekuńcza… Ale przecież widziałam, że mojemu dziecku coś jest! Wiki chodziła coraz gorzej, nie było żadnej poprawy. Mąż podzielał moje zdanie, dlatego dalej szukaliśmy przyczyny. Udaliśmy się do kolejnych lekarzy specjalistów z zakresu ortopedii, neurologii oraz rehabilitacji. Łącznie do tej pory było ich już jedenastu. Część z nich mówiła, że wymyślamy, pozostali zaś szukali przyczyny w przykurczach mięśniowych, skoliozie i innych wadach postawy. Zlecono nam badania RTG kręgosłupa, ale to nic nie wykazało.

Zostaliśmy skierowani na rehabilitację, którą rozpoczęliśmy w lutym. Niestety także i ona nie przynosiła żadnej poprawy. Byliśmy bliscy załamania, bo walczyliśmy z nieznanym wrogiem. Ale pojawiło się szczęście w nieszczęściu - ostatni fizjoterapeuta Wiktorii polecił nam zgłosić się do reumatologa. Ten z kolei zlecił wykonanie rezonansu magnetycznego i szeregu badań, m.in. na boreliozę i choroby reumatyczne. Wiedzieliśmy, że musimy działać szybko, baliśmy się o zdrowie córeczki, dlatego zamiast czekać, wykonaliśmy rezonans prywatnie. Dzisiaj dziękujemy Bogu, że podjęliśmy taką decyzję…

8 czerwca, niecały miesiąc temu, odebraliśmy wynik rezonansu. Gdy go przeczytaliśmy, zachwiał nam się świat: w kręgosłupie córeczki jest ogromny guz! Zmianę guzowata wypełnia światło kanału kręgowego i ma wymiary 86x15x15 mm. To wyjaśnia, skąd u Wiktorii wzięły się dotychczasowe objawy! Na diagnozę musieliśmy czekać wiele miesięcy, a i tak poznaliśmy ją tylko dzięki własnej determinacji. Gdybyśmy posłuchali lekarzy, nie chcemy wiedzieć, jakby to mogło się skończyć… Nie wykryty guz mógłby nadal rosnąć, zagrażając zdrowiu i życiu naszej córki! Pojawił się szok, niedowierzanie i okropne uczucie bezradności. Wiedzieliśmy jednak, że nie możemy się poddać!

Wiktoria Kaczyk

Na szczęście na naszej drodze pojawili się wspaniali ludzie, dzięki pomocy których udało nam się skontaktować z wybitnym neurochirurgiem, profesorem Martinem Schumannem z niemieckiej kliniki w Tubingen. Poznaliśmy rodziców dzieci, których profesor ratował po nieudanych operacjach w Polsce… Nie chcemy narażać naszej córki, dlatego pragniemy, by od razu trafiła pod nóż specjalisty, by miała jak największe szanse...

Profesor Schumann zgodził się podjąć próbę całkowitego usunięcia guza przy jednoczesnym zminimalizowaniu ryzyka uszkodzenia korzeni nerwowych! Wierzymy, że nasza dotychczasowa walka o zdrowie Wiktorii nie pójdzie na marne i będziemy mogli oddać ją w ręce najlepszych specjalistów, którzy dali nam nadzieję, że będzie dobrze, którzy zechcieli pomóc, a nie tylko mówili, że przesadzamy, że nam się wydaje...

Dlatego też zwracamy się do Państwa z prośbą o modlitwę i pomoc finansową. Za każde wsparcie z góry z całego serca dziękujemy. Wierzymy, że guz zostanie usunięty w całości i przestanie zagrażać zdrowiu i życiu naszej córeczki…

Rodzice Wiktorii, Paulina i Arkadiusz Kaczyk

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki