Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

"Tato, nie umieraj, to jeszcze nie czas..." – operacja już 23 lutego!

Henryk Fischbach
Zbiórka zakończona
65 051,76 zł ( 125,82% )
Wsparły 2484 osoby
Cel zbiórki:

Operacja Nanoknife nowotworu dla ratowania życia pana Henia

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Henryk Fischbach
Tczew, pomorskie
Nowotwór trzustki
Rozpoczęcie: 13 Lutego 2018
Zakończenie: 20 Lutego 2018

Rezultat zbiórki

Drodzy Przyjaciele, Znajomi i Nieznajomi, Kochani Pomagacze!


Z całego serca dziękujemy Wam za okazane wsparcie, za każdą złotówkę, każdy SMS, wszystkie ciepłe słowa! Za Wasze wiekie serca!  To niesamowite, że w tak szybkim czasie udało sie zebrać kwotę niezbędną do przeprowadzenia operacji. Bez Waszej pomocy nie byloby to możliwe. Jesteśmy wzruszeni tak ogromnym odzewem. Wasze pokrzepiające komentarze dały Tacie niesamowitą energię! Operacja odbyła sie w sobotę 24 lutego i przebiegla pomyślnie. Tata czuje sie dobrze i od wtorku jest już w domu. SERDECZNIE WAS POZDRAWIA I DZIĘKUJE! MY RÓWNIEŻ!

Razem wielka mamy MOC!

rodzina Pana Henryka

Opis zbiórki

Nigdy wcześniej upływający czas nie wydawał nam się tak straszny. Dzisiaj, kiedy naszego ukochanego Tatę zabija rak, boimy się każdej mijającej godziny. Operacja ma odbyć się 23 lutego. Najgorsza jest świadomość, że jeśli nie zdążymy za nią zapłacić, kolejnej szansy może nie być, nasz Tata może jej nie doczekać…

Henryk Fischbach

Szczęśliwa, kochająca się rodzina – tak było zawsze. Mama i Tata byli oparciem, odkąd tylko pamiętamy. Uczyli nas, że rodzina to najważniejsza wartość. Na swoim  przykładzie pokazywali, co to znaczy kochać i dbać o najbliższych. Kiedy urodziły nam się dzieci, byli dla naszych wnuków wymarzonymi dziadkami – takimi, jakich znamy z najpiękniejszych opowiadań. Babcia – najcieplejsza osoba, jaką znamy. I Dziadek – zawsze pogodny, z pozytywną energią i całą masą pomysłów na zabawy. Dzisiaj rak próbuje zabrać nam Tatę, a naszym dzieciom jedynego dziadka, a to przecież jeszcze nie pora, by umierał…

Tamten rok, gdyby tylko się dało, wymazalibyśmy z pamięci. W maju zmarła nasza Babcia, w czerwcu u Taty zdiagnozowano nowotwór trzustki. Od tamtego czasu wszystko kręci się wokół jednego – wokół walki o to, by Tata żył.

Henryk Fischbach

Zanim zapadła diagnoza, Tata kilka razy odwiedzał lekarza, bolały go plecy i brzuch. Niestety diagnozy, które stawiał lekarz były błędne. Tata wracał do domu z lekami, które nie były w stanie pomóc, a w międzyczasie rak rozrastał się. Z czasem leki przeciwbólowe stały się codziennością. Tata tracił na wadze, czuł się coraz gorzej. Dopiero kiedy wystąpiłą żółtaczka, dostał skierowanie do szpitala. Wtedy dopiero postawiono właściwą diagnozę – tę najgorszą; tę, której wszyscy najbardziej się baliśmy.

Dzień, w którym Tata został pacjentem oddziału onkologii był jednym z najgorszych w naszym życiu. Chyba po raz pierwszy widzieliśmy taki strach w jego oczach. I chyba pierwszy raz widzieliśmy taki strach w oczach naszej Mamy. W pierwszym etapie konieczne było wykonanie zabiegu protezowania dróg żółciowych. Przez kolejnych kilka tygodni trwało dokładne diagnozowanie i ustalanie planu leczenia. Ze względu na to, iż liczył się każdy dzień, a terminy w NFZ były zbyt odległe, większość badań musieliśmy wykonywać prywatnie… Po konsultacji z chirurgami okazało się, że guz w trzustce jest nieoperacyjny – niemożliwy do usunięcia metodą tradycyjną. Dodatkowo wykryto przerzut w wątrobie..

Henryk Fischbach

Postanowiliśmy, że zapukamy w każde drzwi, by ratować życie naszego Taty. Jeździliśmy po całym kraju, by konsultować się z najlepszymi specjalistami. Tak dowiedzieliśmy się o metodzie Nanoknife – nierefundowanej metodzie, która umożliwia usunięcie nieoperacyjnego guza w trzustce! Stwierdzono, że zabieg będzie możliwy, jeżeli organizm pozytywnie zareaguje na chemioterapię i guz zmniejszy się o około 3 cm!

We wrześniu Tata otrzymał pierwszą chemię. Chociaż chemia siała spustoszenie w jego organizmie, w styczniu usłyszeliśmy, że było warto! Guz trzustki zmniejszył się do rozmiaru, który umożliwia przeprowadzenie zabiegu Nanoknife! Mamy „zielone światło” – lekarze mogą operować.  Zabieg musi być jednak przeprowadzony jak najszybciej, póki organizm walczy z chorobą. Został zaplanowany na 23 lutego, a my do tego czasu musimy zebrać pieniądze...

Zawsze to on był naszym oparciem i zawsze pomagał nam w trudnych chwilach. Nasz Tatuś – najważniejszy mężczyzna w naszym życiu. Teraz to my musimy być oparciem i zawalczyć o najważniejsze – o jego życie. To jeszcze nie czas, by umierał. Jeszcze nie teraz... Prosimy, pomóż nam zatrzymać go na świecie...

65 051,76 zł ( 125,82% )
Wsparły 2484 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki