Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Niech serce Patricka wróci do gry!

Patrick Głowacki
Zbiórka zakończona
29 522,00 zł ( 40,44% )
Wsparły 1194 osoby
Cel zbiórki:

Operacja serca Munster - całkowita korekta wady

Patrick Głowacki
Warszawa, mazowieckie
Wrodzona wada serca: AVSD
Rozpoczęcie: 19 Stycznia 2016
Zakończenie: 17 Czerwca 2016

Rezultat zbiórki

Patrick już po operacji! Trzymamy kciuki, aby nasz przyszły piłkarz już niedługo wrócił na boisko!


Opis zbiórki

Patryczku, co najbardziej lubisz robić? - Grać w piłkę. - A jakie jest Twoje największe marzenie, synek? – Mieć zdrowe serduszko. I grać w Legii, mamo!


Pięcioletni Patrick ma łzy w oczach, kiedy ogląda filmy sprzed diagnozy. Biega w nich po boisku jak strzała. Piłka nożna była – jest – jego życiem. Tata piłkarz, mama koszykarka zarazili go miłością do sportu. Patrick kopał piłkę, gdy tylko nauczył się chodzić. Szybko wypatrzono go na boisku, niebawem zaczął grać w szkółce Legii. Szybki, sprawny, świetny technicznie, ogromny talent – chwalili go trenerzy. Nawet to, że musiał opuszczać wiele treningów z powodu ciągłych infekcji, nie ostudziło jego zapału. Wiedział, że chce zostać piłkarzem. Jeszcze nie przypuszczał, że wkrótce nie będzie mógł wychodzić na boisko...


Patrick Głowacki


19 maja 2009 roku. Przez zwykle pochmurne angielskie niebo przebijają się promienie słońca. Na świat przychodzi Patrick. To chwila, na którą jego rodzice czekali od dawna. Trzy lata starań, łez, zwątpienia, ale i nadziei. 9 miesięcy strachu, gdyż ciąża była zagrożona, ale – już wtedy - ogromnej miłości. Jedno spojrzenie Patricka sprawiło, że wszystkie troski i ciężkie chwile odeszły w niepamięć. Jeden uśmiech – że można było przenosić góry. Chłopiec rósł jak na drożdżach, sprawił, że w ścianach domu rozdźwięczał dziecięcy śmiech. Cieniem na to kładły się tylko ciągłe infekcje...


Dzieci chorują. Małe dzieci często. Układ odpornościowy dojrzewa około 5-6 roku życia, może dlatego poza rodzicami nikt tak naprawdę nie przejmował się, że Patrick częściej niż inne dzieci choruje. Zapalenie zatok, zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc. I tak w kółko.  Bezradna angielska służba zdrowia, samoloty do lekarzy z Polski, gdzie zaczęto szukać przyczyny, co mu jest. Przychodnie, specjaliści, niezliczona ilość leków, które Patrick przyjmował. Łzy, stres i bezradność, kiedy patrzy się, jak dziecko cierpi, a jedyne, co można zrobić, to być przy nim i liczyć na to, że ktoś w końcu postawi dobrą diagnozę…


Patrick Głowacki


Wracamy na stałe do Polski – taka decyzja zapadła, gdy chłopiec miał dwa lata. Na przełomia grudnia 2011 i stycznia 2012 Patrick trafił do szpitala w Lublinie. Zamiast zapachu choinki i pierników był zapach szpitalnych ścian, zamiast eksplozji sylwestrowych fajerwerków – buczenie szpitalnych urządzeń. Astma wczesnodziecięca – brzmiało orzeczenie lekarzy. Patrick wyszedł ze szpitala. Trzy kolejne lata były wypełnione sterydami na przemian z antybiotykami, niekończącymi się infekcjami i ciągłymi nawrotami zapaleń górnych dróg oddechowych. Ale też pasją. Patrick biegał po boisku, mimo że męczył się po wysiłku. Niestraszne były mu przeciwności, nawet takie, które narzucał mu własny organizm. Tak kochał jednak piłkę, że niestraszny był mu ból, zmęczenie, infekcje…


Maj 2015 roku. Po kolejnym zapaleniu dróg oddechowych Patrick trafił na oddział pulmonologii do jednego z warszawskich szpitali. Rutynowe badania nic nie wykazały. Z uwagi na długą historię infekcji zdecydowano o poszerzeniu diagnostyki. Chłopcu zrobiono echo serca. Jego rodzice do dziś wspominają ten moment, słowa lekarzy były jak grom z jasnego nieba. Patrick, ten aktywny, kochający sport chłopiec miałby mieć wadę serca? Nigdy nie miał żadnych objawów, nie był siny, żadne badanie serduszka nie wykazało jednak szmerów… A jednak. Patrick urodził się z wrodzoną wadą serca - ubytkiem przegrody przedsionkowo-komorowej, rozszczepem przedniego płatka zastawki lewostronnej przedsionkowo-komorowej oraz niedomykalnością prawej zastawki 1 stopnia. Tysiące pytań – jak to możliwe, że nikt tego nie zauważył, dlaczego dopiero teraz? Jak można zakochanemu w sporcie sześciolatkowi nagle powiedzieć, że to koniec, że nie może grać, żeby nie obciążać serduszka? Jak można patrzeć na jego zapłakaną buzię, nierozumiejącą, że to koniec robienia tego, co kocha najbardziej  na świecie? Po wykryciu wady chłopiec miał być natychmiast operowany. Dzień przed operacją jednak otrzymał wypis ze szpitala – znowu miał infekcję, która wykluczyła możliwość operacji.


Patrick Głowacki

Jesień 2015 roku – kolejne badania diagnostyczne. W badaniu tomograficznym stwierdzono zapalenie zatoki klinowej. Decyzja o operacji. W grudniu okazuje się, że zatoka Patricka jest nieoperacyjna – leży zbyt blisko nerwu wzrokowego, zbyt blisko mózgu, ryzyko jest zbyt duże. Styczeń, przebąkiwania lekarzy, że o Patricku „zapomnieli“. Kolejna decyzja o operacji, mimo zatoki. Bezwzględny wymóg – Patrick ma być całkowicie zdrowy. Załamało to rodziców – w miesiącu jest może jeden dzień, kiedy chłopczyk nie ma kataru. 23% - tyle procentowo wynosi jego obecność w zerówce ze względu na ciągłe choroby. To błędne koło - serduszko nie może być operowany, bo chłopczyk łapie infekcje, a łapie infekcje, bo jego serduszko wciąż słabnie. Współistniejące choroby (nawracające zapalenie zatoki klinowej i podejrzenie astmy oskrzelowej) powodują, że przeprowadzenie operacji bez najmniejszej infekcji jest praktycznie niemożliwe.


Jest jednak szansa dla Patricka na operację, w Niemczech. Tam infekcja dziecka nie jest przeszkodą, jedyne kryterium to takie, by nie miało gorączki. W grudniu rodzice Patricka pojechali na konsultację do profesora Malca, operującego dzieci z poważnymi wadami serca w klinice w Münster. Pierwsza dobra wieść – złe anatomicznie zastawki da się uratować. Druga wiadomość – operacja powinna się odbyć w ciągu pół roku. Patrick ma już termin, na 14 czerwca 2016 roku. To ostatni dzwonek – serce chłopca powiększa się, a zastawka ulega uszkodzeniu. Szybka operacja to jedyna szansa na to, aby Patrick wrócił tam, gdzie czuje się jak ryba w wodzie – na boisko.


Patrick Głowacki

Dzisiaj Patrick też gra w piłkę nożną, ale na Playstation. Czasami udaje, że futryny drzwi to bramki, a pokój to boisko. Oprócz piłki nożnej do kochania jest jeszcze wiele. Dwa lata po narodzinach Patricka w jego rodzinie zdarzył się kolejny cud, urodził się Gabriel. Braciszek Patricka wymaga jednak specjalistycznej opieki lekarskiej, ma poważną wadę wzroku, +11 dioptrii, napięcie mięśniowe, problemy z komunikacją. Leczenie chłopców pochłonęło wszystkie oszczędności rodziny. Pracuje tylko tata, mama nie może, opieka nad dwójką chorych maluchów to praca na pełen etat.


Rodzice Patricka zrobią jednak wszystko, żeby walczyć o szczęśliwe dzieciństwo chłopca, żeby przegonić ten smutek z jego buzi, gdy pyta: „Mamusiu, kiedy w końcu będę miał zdrowe serduszko?” „Kiedy będę mógł znów wrócić na treningi do mojej kochanej Legii?” Chcą odpowiedzieć, że już niedługo. Aby jednak tak faktycznie było, potrzebują wsparcia dobrych ludzi. Być może Patrick będzie kiedyś strzelał gole dla Polski, być może to dzięki niemu nasza drużyna będzie zdobywać złoto. Jeśli mu pomożesz – będzie to Twoja zasługa.

 

Do wszystkich przyjaciół i ludzi dobrej woli.Patryś bardzo dziękuje za okazane serce i pomoc... kochamy go, walczymy o JEGO SERDUSZKO i cieszymy się, że jesteście z Nami ;)http://www.corinfantis.org/podopieczni/60-planowe-zabiegi/562-patrick-glowacki

Posted by Monika Glowacka on 25 styczeń 2016
29 522,00 zł ( 40,44% )
Wsparły 1194 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki