Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nie chcę jeszcze umierać...

Paulina Wożyńska
Zbiórka zakończona

Nie chcę jeszcze umierać...

17 018,46 zł ( 105,59% )
Wsparło 829 osób
Cel zbiórki:

Turnus terapeutyczny dla osób z zaburzeniami odżywiania

Organizator zbiórki: Fundacja Drzewo Życia
Paulina Wożyńska, 36 lat
Wrocław, dolnośląskie
Anoreksja
Rozpoczęcie: 1 Września 2017
Zakończenie: 1 Października 2017

Opis zbiórki

Moje życie to powolne umieranie. Znikam. Ważę 28 kg przy 167 cm wzrostu. Wypadają mi włosy, na moim ciele widać każdą kość. Anoreksja to samobójstwo rozciągnięte w czasie, nad którym nie mam już kontroli. Mam 32 lata i nie mam siły żyć. Wiem, że potrzebuję leczenia. Wiem, że jeśli go nie podejmę, anoreksja w końcu mnie zabije. Nie chcę jeszcze umierać…

Paulina Wożyńska

Mam na imię Paulina. Od 14 lat moim życiem rządzi anoreksja. Każdy mój kompleks, każde złe słowo, każda porażka kończy się jednym – zemstą na własnym ciele. Tak, jakbym za wszystko próbowała karać własne ciało. Chciałabym odzyskać dawne życie. Chciałabym, by kolejne dni przestały być koszmarem. Chciałabym, żyć, a nie wegetować. Tak, jak kiedyś, choć już prawie nie pamiętam jak wygląda życie bez anoreksji.

Zawsze słabsza, gdzieś z boku, gorsza od innych. Odkąd pamiętam tak się czułam. Byłam tą, która zawsze mówiła najmniej. Tą, która wszystkie problemy trzymała w sobie. Na okładkach magazynów i w telewizji widziałam ludzi ładniejszych od siebie. Na szkolnym korytarzu mijałam dziewczyny, które wyglądały lepiej niż ja i którym zawsze wszystko się udawało. Każde słowo, które dotyczyło mnie, zapadało mi głęboko w pamięci. Jeśli było negatywne, nie potrafiłam się z nim pogodzić przez długie tygodnie. Patrzyłam w lustro i widziałam osobę, której nie lubię. Nie akceptowałam swojego ciała. Uważałam, że jestem za gruba. Z czasem chęć bycia doskonałym stała się obsesją. Kontrolowałam każdy posiłek, wyliczałam każdą porcję. Z dnia na dzień moja waga i samopoczucie się pogarszały, a uwagi innych na mój temat bolały coraz bardziej.

W końcu doszło do tego, że moje odżywianie ograniczało się do jednego kubka kawy i kilku paluszków dziennie. Anoreksja powoli mnie zabijała...

Paulina Wożyńska

Choroba odebrała mi wszystko. Był czas, kiedy było już tak, źle, że nie mogłam chodzić. Razem z kilogramami zanikały moje mięśnie. Ktoś powie, że przecież wystarczyło zacząć jeść. Niestety ta choroba opanowuje umysł do tego stopnia, że w pewnym momencie już po prostu się nie da. Mdlałam – najpierw raz, później po kilka razy w tygodniu.

W końcu trafiłam do szpitala. Nie miałam już siły, by się przed tym bronić. Lekarzom udało się unormować moją wagę. Niestety leczenie anoreksji nie może skończyć się na leczeniu ciała. To choroba umysłu, która niszczy ciało. Choć osiągnęłam normalną wagę, w moim myśleniu nic się nie zmieniło. Po powrocie do domu anoreksja zaatakowała ze zdwojoną siłą. Znów każde niepowodzenie sprawiało, że byłam skłonna doprowadzić swoje ciało do ruiny.

Jeśli nie podejmę specjalistycznej terapii, zawsze będzie tak samo. Potrzebuję odpowiedniej pomocy. Bez niej anoreksja w końcu mnie zabije. Choroba zabrała mi radość życia, wszystkie moje plany i marzenia na przyszłość. Zamknęła w czterech ścianach i odizolowała od społeczeństwa. Mam 32 lata i mam już dość swojego życia...

Paulina Wożyńska

By uwolnić się z sideł anoreksji potrzebuję leczenia w ośrodku dla osób chorych na zaburzenie żywienia. Tylko tam znajdę odpowiednią pomoc i wyspecjaiizowanych terapeutów, którzy będą wiedzieli, jak mi pomóc. Niestety koszt leczenia w takim ośrodku to bariera, której nie jestem w stanie pokonać. Straconych lat już pewnie nie odzyskam, ale wiem, że mogę zawalczyć o swoją przyszłość.  

Z całego serca proszę o pomoc. Zrobię wszystko, by wykorzystać ją najlepiej, jak potrafię. Nie zawiodę Was, obiecuję.

Paulina

17 018,46 zł ( 105,59% )
Wsparło 829 osób

Obserwuj ważne zbiórki