Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Paweł oszukał śmierć. Teraz potrzebuje pomocy, by wrócić do życia

Paweł Murawiak
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

Roczna rehabilitacja - jedyna szansa Pawła na odzyskanie zdrowia

Zgłaszający zbiórkę: Fundacja ŚWIATŁO
Paweł Murawiak
Sławoszewek , wielkopolskie
Uraz czaszkowo-mózgowy
Rozpoczęcie: 8 Listopada 2017
Zakończenie: 28 Lipca 2019

Opis zbiórki

Wigilijny wieczór, prawie trzy lata temu. Paweł wybierał się z przyjaciółmi na kolędowanie. Pielęgnował wielkopolską tradycję bożonarodzeniową, tak jak jego tata i dziadek. Zdążyłam zrobić chłopcom wcześniejszą kolację, życzyć wesołych świąt i pomachać na pożegnanie. Paweł już nie wrócił. Rozpędzony samochód, uderzenie, huk, upadek i krzyk - właśnie tak miała wyglądać śmierć mojego syna. Jednak to nie był jego czas, za co do dzisiaj dziękuję Bogu. Paweł żyje, a my staramy się ze wszystkich sił, by odzyskał to, co stracił w jednej chwili - zdrowie, marzenia, plany. Prosimy, pomóż nam walczyć, by mój syn mógł znów być sprawny…

Paweł Murawiak

Paweł ma dopiero 21 lat i całe życie przed sobą. Wie, że mógł je stracić, dlatego jeszcze bardziej docenia każdą chwilę. Kocha bluesa, jest chyba największym w Polsce fanem zespołu Dżem. Przed wypadkiem uwielbiał grać na gitarze… Tamta wigilia zmieniła wszystko. Paweł miał zdawać maturę, był o krok od rozpoczęcia dorosłego życia. Miał głowę wypełnioną pomysłami i planami na przyszłość, które systematycznie realizował. Jego życie miało być takie piękne… Los chciał jednak inaczej.

Święta 2014 roku były najgorszym czasem dla naszej rodziny tak samo jak tygodnie, które nastąpiły potem. Pamiętam, że zadzwonił mój starszy syn. Powiedział : “Mamo, Pawła potrącił samochód”. Wyparłam najgorsze myśli, sądziłam, że to nic groźnego, że jeszcze następnego dnia, po opatrzeniu potłuczeń, zjemy świąteczne śniadanie… Byłyśmy z córką w drodze do szpitala, gdy znowu zadzwonił syn. Powiedział, że Pawła nie ma w szpitalu i nie wie, gdzie jest. W tym momencie minęła nas karetka na sygnale. Potem okazało się, że był w niej mój syn. Umierał, a ratownicy rozpaczliwie walczyli o jego życie.

Paweł Murawiak

Zaraz po wypadku Paweł przez dwa miesiące był w stanie krytycznym, lekarze nie mieli dla nas żadnych dobrych wieści. Ciosy spadały ze wszystkich stron, ale ja modliłam się i głęboko wierzyłam w to, że mój syn przeżyje, że wyjdzie z tego… Robiłam to na przekór rokowaniom specjalistów. Paweł był w śpiączce, karmiony przez sondę, wymagał nieustannej opieki medycznej. Całą rodziną postanowiliśmy walczyć, dlatego już właściwie od pierwszego dnia, trochę po omacku, próbowaliśmy zapewnić mu jak najlepsze warunki. Zatrudniliśmy rehabilitanta, jeździłam po różnych ośrodkach szukać ratunku. W końcu udało się umieścić syna na oddziale rehabilitacji. Nadal jednak był w śpiączce...

Mijały kolejne miesiące, a my ciągle walczyliśmy. Przygotowałam się do tego, by Paweł mógł wrócić do domu. Pół roku po wypadku udało się - tak wszystko ułożyłam, by móc zajmować się synem w mieszkaniu, które stało się jednocześnie szpitalem i ośrodkiem rehabilitacyjnym. Powoli, krok po kroku, wysiłek całej naszej rodziny zaczął przynosić rezultaty. Gdy syn po raz pierwszy otworzył oczy i delikatnie ruszył palcem u ręki wiedziałam już, że moje modlitwy zostały wysłuchane! Chociaż kazali nie cieszyć mi się przedwcześnie, nie mieć wielkich nadziei, nie słuchałam tego. Dostałam skrzydeł, nowych sił do walki i choć wiedziałam, że będzie długa i trudna, dla mnie najważniejsze było jedno - by Paweł żył.

Paweł Murawiak

Poza codzienną intensywną rehabilitacją Paweł cztery razy był w ośrodku rehabilitacyjnym NEURON w Bydgoszczy. Ośrodek ten daje osobom po urazach czaszkowo-mózgowych wiele możliwości. Współpracuje z wykwalifikowanym personelem oraz dysponuje specjalistycznym sprzętem, dzięki któremu pozwala pobudzić partie mózgu i mięśni, na które nie jest w stanie zadziałać tradycyjna rehabilitacja. Każdy taki turnus przynosi gigantyczną poprawę, jednak nie możemy pozwolić sobie na wiele. Wielomiesięczna walka o życie i zdrowie Pawła pozbawiła naszą rodzinę wszystkich oszczędności i choć bardzo byśmy chcieli, nie stać nas na kolejne turnusy...

Od wypadku minęły niemalże już 3 lata. Mój syn się nie poddaje. Kiedyś, przed wypadkiem, był niezwykle aktywny i zaradny. Pomagał mi we wszystkim w domu i nie było rzeczy, której nie potrafił zrobić. Teraz to ja jestem przy nim cały czas, bo potrzebuje 24-godzinnej opieki. Kiedy znajoma powiedziała mi na początku, że muszę przygotować się na wieloletnią walkę, nie wierzyłam. Sądziłam, że Paweł po prostu otworzy oczy, obudzi się ze śpiączki jak z długiego snu, wstanie i będzie żył tak, jak wcześniej. Dzisiaj wiem, jak byłam naiwna, ale to nic. Jestem gotowa poświęcić wszystko, byle tylko Paweł mógł odzyskać swoje dawne życie.

Paweł Murawiak

Rokowania są bardzo obiecujące. W trzy lata ze śpiącego, zupełnie nieświadomego chłopaka, nieumiejącego oddychać i jeść, Paweł stał się niemalże pełnosprawnym umysłowo mężczyzną, który ponownie marzy o spełnianiu swoich ambitnych planów. Jednak na drodze wciąż stoi niepełnosprawność fizyczna. Umysł regeneruje się znacznie szybciej, jednak ciało dalej stawia opór.

Marzę o tym, by w przyszłym roku Paweł pojechał na turnus do Ośrodka Neuron, gdzie będzie mógł ponownie skorzystać z lokomatu oraz podjąć terapię w komorze hiperbarycznej. Wszyscy lekarze, którzy konsultowali syna są zgodni - tylko ciężka, długotrwała rehabilitacja jest w stanie przywrócić synowi sprawność. Dzisiaj to jest naszym celem, o to walczymy każdego dnia. Nie jest lekko, ale skupiamy się na przyszłości. Pan Bóg daje tyle, ile możemy udźwignąć, czasem tylko troszeczkę przesadzi… Dzisiaj proszę Was o pomoc. Paweł może odzyskać zdrowie i wierzę, że z Waszą pomocą się to uda!

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki