Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Synu, jeszcze będziesz chodził!

Paweł Włudyka
Zbiórka zakończona
12 675,74 zł ( 18,33% )
Wsparły 432 osoby
Cel zbiórki:

Przeszczep komórek macierzystych aby przywrócić możliwość poruszania rękami i nogami

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Paweł Włudyka
Osiek, świętokrzyskie
Kurczowe porażenie czterokończynowe. Złamanie kręgosłupa szyjnego na poziomie C5 ze zwichnięciem C5-C6
Rozpoczęcie: 29 Czerwca 2016
Zakończenie: 29 Marca 2017

Opis zbiórki

Tylko ojciec syna, który kocha nad życie, wie, jak można się bać, kiedy dziecko jest o krok od śmierci. Tylko taka sytuacja w życiu powoduje, że człowiek znajduje w sobie siły na walkę, która będzie trwała do samego końca. Jestem prostym człowiekiem, ale przede wszystkim ojcem, który pisze te słowa w imieniu syna, bo ten nie jest w stanie utrzymać długopisu.

Proszę o pomoc, bo sam nie dam rady, ale będę prosił tak długo, jak będzie potrzeba i nigdy nie stracę nadziei. Moje dziecko jest sparaliżowane, a ja nie godzę się na takie życie, jakie zgotował mu los.

Paweł Włudyka


Paweł urodził się w 1998 roku życia jako zdrowy, wyczekany, pierworodny syn. Byłem najszczęśliwszym ojcem na świecie i w końcu mogłem się pochwalić kolegom, mówiąc z dumą, że mam syna. Oboje z żoną patrzyliśmy jak rośnie, jak się uczy nowych rzeczy, a w środku rozpierała nas duma. Pamiętam, jak pierwszy raz poszedł do szkoły. Był przerażony, kurczowo trzymał się ręki mamy. Popatrzył na mnie, a ja przytuliłem go mocno. Wiedział, że zawsze może na nas liczyć. Teraz, choć bardzo tego nie chcieliśmy, przyszedł czas, żeby udowodnić naszemu dziecku, że ma na kogo liczyć.


Mieszkamy w małej miejscowości, położonej malowniczo wśród lasów. Mimo że Paweł zdobywał wykształcenie mechanika, to właśnie w lesie, przy wycincedrzew, zawsze chciał pracować. Zawsze samodzielny, by mieć pieniądze na swoje wydatki, imał się wielu zajęć. Zbierał truskawki, jagody w lesie, pomagał przy pracach polowych.


18 kwietnia wszystko się skończyło. Ten dzień przekreślił plany, marzenia, i zapoczątkował tragedię, jaka wdarła się w nasze spokojne dotąd życie. Tego dnia ostatni raz widziałem syna sprawnego. Pamiętam, jak jechał na rowerze, krzycząc, że zaraz wróci. Chwilę później słyszałem krzyki i nawoływania. Czułem, że stało się coś złego, biegłem, chyba najszybciej w życiu. Na miejscu zobaczyłem moje dziecko na ziemi. Spadł z dużej wysokości. Wtedy pierwszy raz byłem zupełnie bezradny. Ta chwila uświadomiła mi, że nie potrafię ochronić mojego dziecka przed złem, które się stało. – Tato jest mi zimno, nie mogę ruszyć nogami, tatusiu pomóż mi, bądź przy mnie. Nie zostawię Cię synku – powtarzałem.


Karetka nie mogła do nas przyjechać, wysłano więc śmigłowiec, który przewozi Pawła do szpitala w Kielcach, gdzie po dokładnych badaniach dostajemy diagnozę, na myśl, o której wciąż czuję ciarki na plecach. Porażenie czterokończynowe. Paweł zostaje natychmiast przewieziony do Instytutu „Centrum Zdrowia Matki Polki” w Łodzi, gdzie w trybie pilnym wykonano zabieg operacyjny korporektomii C5, wszczepiono protezy trzonu i stabilizacji przedniej płytką.

Paweł Włudyka

Modlimy się o cud, ale przychodzi załamanie, pojawia się gorączka, której nie można opanować i problemy z oddychaniem. Nasz syn trafia na OIOM, stan pogarsza się, wiec lekarze decydują się na powtórną operację. Wtedy zapada decyzja o tracheotomii i wspomaganiu oddechu poprzez respirator. Serce się kroi, kiedy Paweł leży bez ruchu wśród tej całej plątaniny kabli.
Przez 16 dni trwała gehenna, kiedy w każdej chwili mogliśmy stracić nasze dziecko.


Paweł obecnie leży, nie ma czucia w kończynach, a jedyne czym może poruszać to barki. Kiedy pyta mnie, czy będzie chodził, trudno mi ukryć łzy, bo tak strasznie chciałbym móc powiedzieć, że tak! Gdy lekarze podjęli decyzję o przeszczepie komórek macierzystych, znów miałem łzy w oczach. Ta terapia alternatywna daje nam szansę na to, by nasze dziecko nie było skazane na wózek do końca życia. Komisja Bioetyczna wydała już pozwolenie. Teraz Paweł czeka na ruch z naszej strony. Barierą są jak zwykle w takich sytuacjach pieniądze. Ta myśl, że nasza sytuacja materialna, może Pawłowi na zawsze odciąć drogę do normalnego życia. Terapia komórkami macierzystymi ma szansę przynieść upragnioną sprawność.

Proszę, pomóż mi, sprawić, by mój syn zaczął wierzyć w to, że jeszcze kiedyś będzie sprawny. Błagam o szansę i o to, bym któregoś pięknego dnia, mógł spojrzeć Pawłowi w oczy i powiedzieć – Tak synu będziesz chodził! 

 

12 675,74 zł ( 18,33% )
Wsparły 432 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki