❗️Zapalenie płuc skończyło się tragicznie... Pomóż Piotrkowi znów oddychać, mówić, żyć!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 275 osób
148 958 zł (100,01%)
Zbiórka na cel
Operacja rekonstrukcji tchawicy

Piotr Królak, 24 lata

Błaszki, łódzkie

Uszkodzona tchawica – powikłanie po zapaleniu płuc

Rozpoczęcie: 6 Czerwca 2019
Zakończenie: 16 Lipca 2019

Moje życie zależy od rurki, umieszczonej w mojej szyi… Bez niej nie mógłbym oddychać. Po prostu czekałaby mnie śmierć. Jeszcze do niedawna żyłem jak każdy z nas… Dziś sam nie oddycham, mogę mówić tylko szeptem… Świat choroby i ciszy – tak wygląda każdy mój dzień. Może być jednak inaczej, dlatego proszę o Twoją pomoc! Mam aż 90% szans na wyzdrowienie, bez Ciebie jednak mi się nie uda…

Do roku 2017 roku byłem młodym, zdrowym człowiekiem. Studiowałem ekonomię, specjalność prawo w biznesie na Uniwersytecie Wrocławskim… Miałem przed sobą całą przyszłość. To był luty, jeszcze niedawno był Sylwester, wszyscy snuli marzenia, plany, życzyli sobie szczęśliwego Nowego Roku… Nie wiedziałem jeszcze, że ten rok będzie najgorszym w moim życiu.

Piotr Królak

Pod koniec lutego nagle zacząłem źle się czuć… Kręciło mi się w głowie, byłem słaby i nieswój. Coś bolało mnie w klatce piersiowej, a gdy kaszlnąłem i na dłoni została krew, naprawdę się wystraszyłem… Pojechałem na SOR. Godziny oczekiwania, potem gabinet lekarza, badanie… Okazało się, że mam zapalenie płuc i liczne zmiany na płucach.

Trafiłem do szpitala w Sieradzu… Wiedziałem, że zapalenie płuc to ciężka choroba, ale nie sądziłem jeszcze wtedy, że aż tak… Że niedługo będę na skraju życia i śmierci, że stracę oddech i głos… Z godziny na godziny coraz gorzej się czułem, jakbym osuwał się w przepaść… Ból się pogarszał, a ja traciłem kontakt z rzeczywistością. W trybie pilnym przewieziono mnie do innego szpitala… Lekarze robili, co mogli, żeby mi pomóc. Okazało się, że mam bliżej nieokreśloną chorobą płuc. Wiedziano, że coś mi jest, ale nikt do końca nie wiedział, co.

Spędziłem w szpitalu kilkanaście dni. Leki, kroplówki, badania… W końcu dostałem wypis i uradowany wyszedłem ze szpitala, myśląc, że teraz będzie już tylko lepiej. Radość nie trwała krótko… Nie dotrwałem nawet do wieczora. Byłem tak słaby, że ledwo wszedłem po schodach do domu. Potem było już coraz gorzej. Coraz ciężej było mi oddychać, zacząłem się dusić. Przerażona siostra wezwała pogotowie... Potem niewiele już pamiętam. Przyjechała karetka i natychmiast mnie zabrała, miałem ostrą niewydolność oddechową. Gdybym trafił na OIOM później, zapewne już bym nie żył…

To, co działo się później, wiem tylko z opowieści innych… Zaintubowano mnie, wprowadzono w stan śpiączki. Na OIOM-ie spędziłem 3 tygodnie. Było bardzo źle. Miałem 23 lata i umierałem.

Piotr Królak

Wygrałem walkę o życie, ale tylko pozornie… Niestety, czas mijał, a oddech nie wracał, stawał się coraz płytszy, coraz trudniejszy… Lekarze stwierdzili zwężenie tchawicy w okolicy podgłośniowej. Czyli tam, gdzie znajdują się strony głosowe, dzięki którym można mówić… Tchawica odpowiada za przepływ powietrza do płuc i z powrotem. Zwężenie jest pointubacyjne. Intubacja uratowała mi życie, ale zabrała oddech i głos.

Tracheotomia miała być tymczasowym rozwiązaniem. Polega na wycięciu otworu w szyi, a następnie w tchawicy, do którego wprowadza się rurkę… Nie jest to łatwy zabieg i grozi niebezpiecznymi powikłaniami… Krwawienia, odma, duszności… Nie wspominając o tym, że rurka może się zatkać, a to grozi śmiercią. Można stracić rękę, nogę, nerkę – i dalej żyć. Jeśli jednak straci się oddech, to koniec…

Najtrudniejsza w życiu z rurką jest  bariera między mną a innymi ludźmi. Załatwienie czegokolwiek sprawia ogromne problemy, ktoś musi być ze mną. Mam 23 lata i przez to nie jestem w pełni samodzielni. Zdarzają się również dziwne spojrzenia ludzi. Ciężka jest też higiena rurki.

Lekarze myśleli, że być może uda się wyciąć zwężony odcinek tchawicy, a potem zespolić ze sobą 2 pozostałe części… Trafiłem na stół operacyjny, niestety – niepotrzebnie. Ubytek okazał się zbyt duży. 7 centymetrów… Plany lekarzy okazały się niemożliwe.

W lutym tego roku minęły 2 lata, od kiedy walczę o to, by odzyskać zdrowie… Były chwile, w których myślałem, że to koniec, że nic się nie da zrobić. Nie mogę się jednak poddać… I w końcu pojawiło się światło w tunelu – wizyta u profesora Maciejewskiego, wybitnego chirurga, który jako pierwszy w Polsce dokonał przeszczepu twarzy i jako pierwszy na świecie przeszczepił narządy szyi, w tym krtań, tchawicę, gardło, przełyk. Podejmie się mojej operacji! Zlecone przez niego badanie wykazało, że jest 90% szans na to, że operacja się powiedzie!

Niestety, operacja musi odbyć się prywatnie i jest nierefundowana. Gdy tylko będę mieć środki, klinika wyznaczy termin. Kwota jest ogromna, ale to dla mnie szansa na to, by wrócić do normalnego życia! By znów oddychać i mówić jak każdy człowiek i zapomnieć o trwającym 2 lata koszmarze…

Bardzo proszę o Twoją pomoc.

Ładuję...

41,67 zł

Adquesto

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 275 osób
148 958 zł (100,01%)