Świat ciszy jest pełen lęku... Pomóż Piotrusiowi odzyskać słuch!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 524 osoby
51 539,72 zł (37,26%)
Brakuje jeszcze 86 758,28 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Wszczepienie drugiego implantu ślimakowego

Piotr Masiak, 2 lata

Wyszków, mazowieckie

Obustronny niedosłuch

Rozpoczęcie: 30 Września 2019
Zakończenie: 30 Grudnia 2019

Pierwszymi dźwiękami, które nasz synek miał usłyszeć zaraz po przyjściu na świat miały być nasze ciepłe, pełne miłości głosy. Zamiast tego była cisza – przeszywająca i bezgraniczna. Cisza, która po brzegi wypełniła życie nasze i naszego dziecka. Piotruś urodził się całkowicie głuchy. Nie słyszał bicia serca mamy, jej delikatnego głosu, ani kojących dźwięków kołysanek. Jego mały dziecięcy świat to świat ciszy – innej niż ta, którą znamy my, bo niezakłóconej żadnym, nawet najmniejszym szmerem. To świat ciszy absolutnej... 

Zanim Piotruś pojawił się na świecie, znaliśmy na pamięć kołysanki, które miały utulać go do snu. Na półkach stały już książeczki, które mieliśmy mu czytać. Kiedy był jeszcze w brzuchu, mówiliśmy do niego, opowiadaliśmy, jak to będzie po jego narodzinach. W 16 tygodniu miał zaczynać słyszeć. Piotruś – odkąd wybraliśmy mu imię, powtarzaliśmy je niemal non stop. Jeszcze wtedy nie przyszło nam do głowy, że Piotruś może nie słyszeć ani swojego imienia, ani niczego innego… 

Piotr Masiak

W sierpniu 2017 nasz synek przyszedł na świat. Niestety szczęście nie trwało długo. W momencie, w którym pani doktor przyszła do nas z wynikiem badań przesiewowych, spokój rozpadł się na drobne cząstki. Na kartce z wynikiem na czerwono podkreślone było jedno słowo: głuchota. Nie dowierzaliśmy – jak to? Przecież ciąża przebiegała książkowo, poród był bez powikłań, starszy o dwa lata brat zdrowy i słyszący, nikt z rodziny nie był głuchy. W głowie było milion pytań… Co dalej z naszym ukochanym synkiem? Jak będzie wyglądać jego życie? Jak będzie się rozwijał? Jak będzie komunikować się ze światem? Czy kiedyś nas usłyszy? Czy my usłyszymy wypowiedziane przez niego “mama” i tata”? 

Po kilku dniach szoku zaczęliśmy działać. Siedząc bezczynnie, nie wydostaniemy przecież Piotrusia z jego świata ciszy. Bóg dał nam Piotrusia pewnie dlatego, że mamy siłę, aby mu pomóc. Rozpoczęła się wielomiesięczna walka z procedurami, odległymi terminami, brakiem środków, trudnościami ze zdobyciem informacji. Nie raz czuliśmy się tak, jakbyśmy walczyli z wiatrakami. Kiedy przychodziły chwile zwątpienia wtedy patrzyliśmy na nasze bezbronne dziecko i wiedzieliśmy, że jeśli je zawiedziemy, poniesiemy klęskę. Chociaż nas nie słyszał, powtarzaliśmy mu, że dla niego się nie poddamy i zrobimy wszystko, by mógł się rozwijać. 

Gdy Piotruś miał 5 miesięcy trafił na szczegółowe badania w Światowym Centrum Słuchu w Kajetanach. Do małej główki Piotrusia przyczepiono mnóstwo elektrod. Potwierdziło się najgorsze – nasz syn nie słyszy w 100%. Lekarze jednoznacznie zaznaczyli, że jak najszybsze wszczepienie implantów ślimakowych to jedyna szansa, by nasz syn słyszał. Pomyśleliśmy wtedy – to nasze dziecko, ukochane i bezbronne, dlatego zrobimy wszystko, by dać mu jak najlepszy start w życie…

Gdy Piotruś miał 6 miesięcy został zaaparatowany na oba uszka w celu jak najszybszej stymulacji nerwów słuchowych dźwiękami. Od tego czasu rozpoczęliśmy również intensywną rehabilitację słuchową. Kolejny etap to kwalifikacja do implantu i oczekiwanie na termin wszczepienia pierwszego implantu.To był trudny czas, daty operacji przesuwały się ze względu na długie listy oczekujących, a nam nie pozostawało nic jak cierpliwie czekać. Ostatecznie, pierwszy implant słuchowy wszczepiono Piotrusiowi, gdy miał rok i 4 miesiące. Ciężko było nam znieść widok najukochańszej główki całej w bandażach. Reakcja Piotrusia na pierwszy usłyszany dźwięk pokazała nam jednak, że było warto. 

Piotr Masiak

Teraz, po dwóch latach zmagań, wiemy, że diagnoza, którą postawiono Piotrusiowi tuż po przyjściu na świat to nie jest ostateczny wyrok… Niestety pierwsza operacja to początek batalii o szczęście naszego syna. Piotruś potrzebuje drugiego implantu – tak jak my potrzebujemy obu uszu, obu nóg i rąk do normalnego życia. Bez drugiego implantu nie będzie w stanie prawidłowo określić źródła i lokalizacji dźwięku, np. kierunku, z którego nadjeżdża samochód, trudniej będzie mu się odnaleźć w hałasie. Kiedy wyobrazimy sobie, że to w przyszłości może oznaczać zagrożenie dla jego życia, wraca cały strach, który czuliśmy zaraz po diagnozie. Na taki implant czeka się długo – ponad 3 lata, a może i dłużej. W życiu Piotrusia, który nie tak dawno skończył dwa lata to bardzo długo! Nie chcemy czekać! Chcemy dać naszemu synowi możliwość słyszenia w pełni otaczającego go świata, szansę na normalny rozwój i wreszcie naukę mowy, która powinna rozpocząć się już teraz. 

Każdy kolejny dzień, w którym Piotruś nie jest w stanie się w pełni rozwijać, jest krokiem w tył. Dzisiaj przed nami kolejna przeszkoda – ta finansowa. Zamierzamy walczyć tak samo, jak za pierwszym razem. Problem w tym, że sami nie damy już sobie rady... Stajemy przed Wami jako rodzice, którzy walczą o to, by życie ich dziecka pozbawione było barier. Wierzymy, że kiedyś, kiedy będzie już mógł mówić, sam podziękuje Wam za okazaną pomoc. Prosimy, pomóżcie nam zawalczyć o przyszłość naszego dziecka. Tylko dzięki Waszej pomocy Piotruś będzie mógł normalnie usłyszeć świat…

Rodzice

Ładuję...

10,67 zł

Adquesto

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 524 osoby
51 539,72 zł (37,26%)
Brakuje jeszcze 86 758,28 zł
Wesprzyj Wesprzyj