Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nie mam więcej niż dziś

Piotr Wiśniewski
470 250,00 zł ( 43,02% )
Wsparło 10701 osób
Cel zbiórki:

Specjalistyczne leczenie w Wiedniu

Piotr Wiśniewski
Działdowo, mazowieckie
Wznowa nowotworu – Medulloblastoma IV stopień złośliwości
Rozpoczęcie: 26 Listopada 2014
Zakończenie: 30 Czerwca 2016

Rezultat zbiórki

Pragniemy podziękować wszystkim osobom, które wpłaciły pieniążki na leczenie Piotrusia. Wierzymy i czujemy, że to są nasi przyjaciele, którym tak samo jak nam zależy aby Piotruś wyzdrowiał. Nasza wdzięczność jest bezgraniczna. 

Uzbierane środki, to ogromna kwota. To prawdziwy dar serca od ludzi, w których zawsze wierzyliśmy. Zgodnie z wcześniejszym planem, leczenie ma potrwać do końca tego roku, a potem czekają nas cykliczne kontrole w Wiedniu i rehabilitacja. Taka nas czeka przyszłość i wielkie obawy z tym związane, bo w onkologii nic nie jest pewne, chociaż wiara zagłusza tą niepewność, a rozum neguje.

Skutki uboczne intensywnej i długotrwałej chemioterapii dają się coraz mocniej we znaki. Od dłuższego czasu Piotruś ma problem z nóżkami. Intensywna rehabilitacja pomaga w znikomym stopniu. Teraz doszedł jeszcze problem ze wzrokiem. Piotruś będzie nosił okulary. Dla nas jest to wszystko przykre, ale nie w takim znaczeniu bo to są skutki uboczne leczenia występujące też u innych dzieci. Cel leczenia jest inny, najważniejsze, to wytępić komórki nowotworowe.

Pragniemy, aby wróciła normalność. Darowizny w dużym stopniu pomogą, aby Piotruś był zdrowy.

Opis zbiórki

AKTUALIZACJA 31.05.16

Leczenie Piotrusia przebiega zgodnie z planem i bez większych powikłań. Niestety, pomimo rehabilitacji, problemy z nóżkami nadal dają o sobie znać. Nie możemy powiedzieć, że jest po problemie. Żaden lekarz też nie użyje takich słów w przypadku dzieci onkologicznych. Dziś jest dobrze i tego trzeba się trzymać. Terapia przyniosła wymierny efekt w takiej postaci, że Piotruś żyje, a komórki nowotworowe zostały zatrzymane lub są w odwecie. Rezonanse nie wykazują ich aktywności, ale jednocześnie dawka chemii została zwiększona. Na początek czerwca planowany jest kompleksowy rezonans. Odliczamy czas do zakończenia leczenia. Liczymy na to, że potrwa to jeszcze do końca roku. Przed nami była już w Wiedniu jedna polska rodzina na tej terapii. Na podstawie tego, co przechodzi ta rodzina dowiemy się, czy to będzie dokładnie równe 2 lata terapii oraz jak będą wyglądały kontrole po niej.

AKTUALIZACJA 20.07.2015:

Na sierpień lekarze zaplanowali dla Piotrusia usunięcie resztki guza nożem Gamma. Guz na 99% jest nieaktywny, ale...no tak, Piotrek był już kiedyś "zdrowy", więc nie ma miejsca na niepewność. Kuracja przebiega zgodnie z planem. Przed nim jeszcze wiele miesięcy leczenia. Dlatego pomagamy dalej! :)

AKTUALIZACJA 24.02.2015:

Pierwsze wyniki rezonansu potwierdziły, to na co chyba wszyscy czekaliśmy. Terapia przynosi efekty. Dziła i może uratować życie chłopca! Kręgosłup jest już "czysty". W główce bez zmian. Leczenie trwa. Już raz Piotrek był zdrowy, ale nowotwór wrócił. Raz odesłano go do domu z druzgocącą wiadomością, że "już nic nie da się zrobić". Teraz jest ten czas, kiedy możemy chłopca uratować i ochronić przed nawrotem choroby. Walka trwa, a ostatnia nadzieja w ludziach.

Czy istnieje miejsce, magiczna kraina, w której moglibyśmy skryć nasze dziecko? Miejsce, w którym ramiona taty to najwyższe miejsce na ziemi, największym wrogiem jest rodzeństwo, a wojna oznacza grę karcianą. Gdzie największy ból to zdarte kolano, a pożegnanie oznacza „do zobaczenia jutro”. To wolność dzieciństwa, która nie była dana Piotrusiowi…



2012 rok, oddział onkologii. U naszego synka z tyłu głowy wykryto „coś” – medulloblastoma. IV stopień złośliwości.  Wkraczając na oddział, masz wrażenie, że nie wytrzymasz tam nawet tygodnia. Potem staje się waszym nowym domem na prawie 2 lata. Łyse główki małych wojowników, wszechogarniający ból. Nie da się go przeoczyć. Nie da się być obojętnym, jeszcze ciężej założyć niewidzialną maskę z uśmiechem i radością i z ogromnym przekonaniem zapewniać swoje dziecko o tym, że wszystko będzie dobrze, w sytuacji, kiedy każdy dzień jest na wagę złota. Przez 1,5 roku staraliśmy się w codzienności szpitalnej zachować normalność… Między kolejnymi chemiami śmiać się i nie dopuścić, żeby Piotruś w naszych oczach dostrzegł strach… Rok temu usłyszeliśmy „ Wolny. Czysty od komórek nowotworowych.”




Z jednej strony ogromna radość i szczęście. Gdy opuszczasz szpital, pragniesz rozpocząć nowe życie, jak najszybciej zapomnieć i wymazać z pamięci wiadomość, że Twoje dziecko miało raka. Ale ślad wyryty gdzieś głęboko w Twojej duszy  pozostaje już na zawsze. Każda kontrola przyśpiesza bicie naszych serc… Po opuszczeniu murów oddziału onkologicznego już nigdy nie będziesz taki sam. Piotruś bardzo szybko dojrzał. Stał się dużo poważniejszy, spokojny. Niezwykle trudno sprawić, żeby sie zaśmiał – choroba odebrała to, co posiadają tylko dzieci. Beztroski śmiech, bezgraniczną ufność i radość życia… Przez ostatni rok staraliśmy się wymazać tego wstrętnego potwora z naszej pamięci. Nie wspominaliśmy o nim. Staraliśmy się zwrócić Piotrusiowi ten jakże cenny i wyjątkowy czas dzieciństwa, w którym każde dziecko powinno dorastać. Rozpoczął naukę w pierwszej klasie i wracał do prawdziwego dzieciństwa.



Minął dokładnie rok. Kontrolne badanie. Słowa Pani doktor, które zamieniły życie naszego synka w piekło: „Jest bardzo źle. Jest wznowa. Guz w płacie czołowym i ogniska komórek nowotworowych, które jak łańcuch lampek choinkowych świecą wzdłuż całego kręgosłupa.” Wznowa u naszego synka to porażka polskiego lecznictwa – przyznał lekarz. Był całkowicie zdrowy – czysty. Choroba zaatakowała podstępnie. Nie bolała… Nie zważając na nic. Na ogromny płacz naszego synka, na kolejny meldunek, na długie miesiącu w szpitalu. „Za pierwszym razem był ogromny strach. Ból rozdzierający nasze serca. Tym razem jest gorzej. Rozsiany guz, nieoperacyjny, bez szansy na zdrowie." – wyznaje tata. W Polsce lekarze nie wyleczą naszego syna. Mogą jedynie wydłużyć jego życie – o kilka tygodni, w najlepszym razie miesięcy.  Szansa pojawiła się dzięki ogromnej determinacji w poszukiwaniu ratunku.
 

Austria. Wiedeń. Tam lekarze znają sposób, jak podstępnie wygrać z tym nowotworem. I ogromna kwota 400 000 euro. 5 listopada pojawiliśmy się na konsultacji. Celowane leczenie bezpośrednio w miejsca ognisk komórek nowotworowych. I nadzieja, że są osoby które wygrały tę podstępną walkę. Planowane 2 lata leczenia. Po 6 miesiącach będzie już wiadomo, czy terapia przynosi rezultaty. 1 grudnia musimy wstawić się w klinice. Co będzie dalej, tego nie wie nikt, ale bez pieniędzy nie będziemy mogli wykorzystać ostatniej szansy. Błagamy, pomóżcie nam uratować życie naszego syna.
 

Uchronić przed złem tego świata i wymazać z pamięci pamiątkę szpitalnego bólu, płaczu i strachu... się nie da. Dzięki ogromnej wierze i wsparciu bliskich udało się odnaleźć miejsce, w którym rodzice podejmą walkę, by przywrócić beztroski świat dziecka, 7- letniego chłopca, który po raz drugi rozpocznie walkę z nowotworem. W Polsce błyszczące jak choinkowe lampki zmiany nowotworowe zlokalizowane wzdłuż kręgosłupa są murem, na który nie ma sposobu. W Wiedniu istnieje klinka, która specjalizuje się w leczeniu medulloblastomy. W beztroskim świecie dziecka nie powinno być miejsca na płacz i ból. Dzieciństwo. To wyjątkowy czas, gotowy na marzenia. Piotruś marzy tylko o tym, by żyć… A Ty możesz pomóc już dziś, by zapewnić pewne i silne jutro.

 

470 250,00 zł ( 43,02% )
Wsparło 10701 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki