Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Połowa serca kocha jeszcze mocniej! Ratujemy Piotrusia, który bardzo chce żyć

Piotruś Lipiński
Zbiórka zakończona
193 690,03 zł ( 102,08% )
Wsparły 4333 osoby
Cel zbiórki:

Pilna operacja serca (II etap leczenia wady) w Niemczech

Piotruś Lipiński, 3 latka
Ulan-Majorat, lubelskie
wrodzona wada serca pod postacią niedorozwoju lewej części serca, zarośnięcia zastawki aortalnej, skrajnej hipoplazji zastawki mitralnej i lewej komory serca
Rozpoczęcie: 11 Lutego 2019
Zakończenie: 5 Marca 2019

Rezultat zbiórki

W dniu15.03.2019r. Piotruś  przeszedł drugą z zaplanowanych operacji-operację Glenna W Munster  w Niemczech. Tempo, w jakim Piotruś  dochodził do siebie po przebytym zabiegu, było  dla nas ogromnym zaskoczeniem i wtedy zrozumieliśmy, że  podjęliśmy najlepszą decyzję  z możliwych, wybraliśmy najlepszą klinikę, w której będziemy leczyć serduszko naszego  synka Piotrusia.

Tydzień  po operacji wróciliśmy  do domu, tutaj nasz maluszek nabierał, ale wciąż nie potrafił  sam jeść i wszystkie  pokarmy dostawał przez sondę. Miesiąc  po operacji zaczęliśmy  intensywną  rehabilitację z neurologopedą i małymi  kroczkami po 6 miesiącach nasz synek wreszcie zjada samodzielnie.

Piotruś  jest nadal pod stałą  opieką  IP CZD w Warszawie oraz USD w Lublinie, gdzie systematycznie przechodzi badania kontrolne. Ostatnie badania wykazały  niedomykalność  zastawki trójdzielnej oraz rosnącą  niewydolność  serca. Nasz synek  czeka na kolejny etap leczenia- operację  Fontanna, która  po konsultacji z panem prof. Edwardem Malcem powinna odbyć  się pomiędzy 2, a 3 rokiem życia. 

Bardzo dziękujemy Państwu za wielkie serca, za dotychczas  otrzymaną  pomóc, bo to Państwo podarowali  naszemu synkowi  życie. 

Aktualizacje

Zostało mało czasu❗️

Musimy działać szybko, bo kończy się czas!

Dostaliśmy  przed chwilą  informację  o dokładnym  terminie operacji. 08.03.19 Piotruś przejdzie zabieg cewnikowania serca. 3 dni później lekarze chcą przeprowadzić operację chorego serduszka! Czasu zostało  bardzo niewiele, a wciąż brakuje ponad 70 tys. zł. 

Piotruś Lipiński

Piotruś skończył 7 miesięcy, to już absolutnie najwyższy czas na operacje! Wierzymy, że się uda – musi się udać!

Opis zbiórki

Co zrobić, kiedy serce nie ma już siły dalej bić? Każdy rodzic, który patrzy na sine paluszki, które nie mają siły utrzymać zabawki, kiedy odczytuje pierwsze słowa dziecka z sinych usteczek, musi udawać. Serce pęka, ale nie można płakać ani okazywać rozpaczy. Nie można też dopuścić, żeby dziecko z wadą serca płakało, bo wtedy gwałtownie spada ilość tlenu – dziecko zaczyna się dusić, często traci przytomność… Kiedy czytasz te słowa, serce Piotrusia jest już niemal na skraju swojej wytrzymałości. W każdej chwili może okazać się, że jest już za późno, że to kolejne uderzenie będzie tym ostatnim…

Operacja powinna być już dawno zrobiona, od tej chwili liczymy godziny i nie zaznamy spokoju, dopóki nie dotrzemy do profesora Edwarda Malca. Dalsza zwłoka z decyzją o operacji może doprowadzić do poważnych zmian w organizmie Piotrusia i wpłynąć na dalsze rokowania. Nie chcemy usłyszeć, że już za późno, że nic nie da się zrobić… Takiej wiadomości byśmy chyba nie przeżyli.

Piotruś Lipiński

Piotruś skończył 7 miesięcy, to już absolutnie najwyższy czas na operacje! To cud, że przeżył – te 7 miesięcy było jak najcięższa walka. Piotruś jest dzieckiem, które po prostu chce żyć. Nie ma pojęcia, że jego serduszko bez pomocy nie udźwignie ciężaru tego życia. Pamiętam chwilę, której nigdy nie uda mi się wymazać z pamięci – straszne słowa lekarza, od których wszystko się zaczęło. Skierowano nas do Warszawy, gdzie Pani Profesor szczegółowo oglądała serduszko naszego dziecka.

Wiedzieliśmy już, że nie wydarzy się cud, że teraz czekamy na wyrok i na to, jak ciężki on będzie. Pierwsze słowa niemal ścięły nas z nóg. “Jedna z najcięższych wad serca, jakie diagnozujemy u dzieci! Wada serca pod postacią niedorozwoju lewej części serca, zarośnięcia zastawki aortalnej, skrajnej hipoplazji zastawki mitralnej i lewej komory serca”. Po tych słowach krótka przerwa i zdanie – koło ratunkowe, maleńki promyczek nadziei w chwili, kiedy chciało się tylko płakać z rozpaczy.

“Wada serca Państwa dziecka jest operacyjna, ale maleństwo musi przyjść na świat w klinice, gdzie lekarze będą wiedzieli jak je ratować w pierwszych dobach życia.
Kiedy pierwszy raz go ujrzałam, wiedziałam, że to miłość na całe życie, nie miałam jednak pewności, jak długo to życie będzie trwało.

Piotruś urodził 29.06.2018r. w Szpitalu Bielańskim jako teoretycznie zdrowy chłopczyk. Dostał 10 punktów w skali Apgar, waga 3720 gramów, ale to były tylko złudzenia. Nie różnił się od innych dzieci poza jednym szczegółem – jego życie podtrzymywało źle skonstruowane serce! Natychmiast został zabrany na Oddział Intensywnej Terapii Noworodków, gdzie był pod stałą obserwacją oraz podłączony do leków ratujących życie. W czwartej dobie został przetransportowany do IP CZD w Warszawie, gdzie przeszedł cewnikowanie serca, podczas którego został wykonany zabieg Rashkinda.

Piotruś Lipiński

Po konsylium kardiochirurgów podjęto decyzję o operacji. W jedenastej dobie życia naszego synka, zamknęły się drzwi od sali operacyjnej, za którymi lekarze ratowali najważniejsze, najmniejsze i najbardziej chore serce w naszej rodzinie. Tam miało się wyjaśnić wszystko!

9 godzin na korytarzu, w szponach strachu, który nie pozwalał normalnie myśleć. Trudno opisać słowami chwile, kiedy oddaje się życie dziecka w ręce drugiego człowieka. W takich chwilach Oddział OIOM to marzenie rodziców, bo to oznacza, że dziecko wyjechało drzwiami dla żywych, że można przestać rozpaczać. Potem wchodzi się na ten oddział, a przed oczami pojawiają się widoki, których nikt nie chce pamiętać. Otwarty mostek, rurki, kable, dreny, elektrody, czternaście pomp infuzyjnych podających non stop leki…

Kilka prób rozintubowania nie przyniosło skutku, płuca nie dawały rady samodzielnie pracować. Diagnoza – porażenie mięśnia przepony. Zapadła decyzja o kolejnej operacji (plikacja przepony), nie dawano nam jednak 100% pewności na jej powodzenie. Decyzja kardiochirurgów okazała się trafna i już po dwóch dniach Piotruś został rozintubowany i zaczął samodzielnie oddychać. Nie obyło się bez kolejnych problemów. Przez to, że Piotruś tyle dni podłączony był do respiratora, zanikł u niego odruch ssania. Lekarze zdecydowali o założeniu sondy, jednak i to nie rozwiązało problemu. Refluks żołądkowy spowodował, że pokarm wracał, dlatego założono naszemu synkowi PEG-a.

Ile można mieć pecha? Kiedy skończy się cierpienie tej maleńkiej istoty, która tak bardzo chce żyć?
Gdy już wszystko wskazywało na to, że opuścimy szpital, stan Piotrusia z dnia na dzień gwałtownie się pogorszył. Organizm został zaatakowany przez groźną bakterię paciorkowca. I znowu pojawił się strach, czy bakteria nie zaatakuje serca oraz zastawek. Po miesiącu antybiotykoterapii na szczęście wszystko się udało, bakteria została skutecznie zwalczona. Po 4,5 miesiącach spędzonych w IP CZD, pełni obaw o zdrowie Piotrusia, w końcu opuściliśmy szpital…

Tuż przed wigilią, Piotruś z wysoką gorączką trafił na Oddział Kardiologii USD w Lublinie, w międzyczasie nabawiając się rotawirusa. Spędziliśmy tam trzy tygodnie. W międzyczasie udało nam się spotkać z mamą kilkunastoletniego chłopca, który urodził się z taką samą wadą serca jak Piotruś, od niej dowiedzieliśmy się, że leczenie dziecka może wyglądać zupełnie inaczej, że pobyty w szpitalu mogą być krótsze, a podczas całej hospitalizacji dziecku także na intensywnej terapii mogą towarzyszyć rodzice.

Piotruś Lipiński

Dowiedzieliśmy się, że choć poważna i złożona, to wada serca, z jaką urodził się nasz syn, wcale nie musi determinować jego życia, że to życie może być zupełnie normalne. Skonsultowaliśmy wyniki Piotrusia z prof. Malcem, a profesor zakwalifikował go do operacji w klinice w Niemczech.

Optymalny wiek do przeprowadzenia tej operacji to 6-8 miesięcy, czyli właśnie mija ten najwłaściwszy czas. Tam, w Munster, najlepsi specjaliści czekają, by zająć się Piotrusiem, a my tamtego dnia pod salą operacyjną obiecaliśmy, że zrobimy dla niego wszystko. Dzisiaj prosimy Was o pomoc, bo musimy zdążyć, zanim to chore serduszko się podda. Pokonaliśmy już tyle przeciwności losu, dlatego prosimy o ratunek i szansę, być może największą w życiu naszego dziecka.
Mama

193 690,03 zł ( 102,08% )
Wsparły 4333 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki