Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

By początek życia nie był jego końcem – ratujemy Jasia – II etap

Jaś Twork
Zbiórka zakończona
80 095,00 zł ( 100% )
Wsparło 2221 osób
Cel zbiórki:

Pilna operacja serca, II etap

Organizator zbiórki: Fundacja Mam Serce
Jaś Twork, 4 latka
Mieroszyno, pomorskie
złożona wada serca (atrezja zastawki trójdzielnej, przełożenie dużych naczyń, duży, nierestrykcyjny ubytek przegrody międzykomorowej, niedorozwój łuku aorty)
Rozpoczęcie: 21 Sierpnia 2017
Zakończenie: 18 Października 2017

Opis zbiórki

"Państwa syn przyjdzie na świat ze złożoną wadą serca, pod postacią zarośnięcia zastawki trójdzielnej z ubytkiem międzykomorowym i niedorozwojem prawej komory serca, tego, czy przeżyje, nikt Państwu nie powie. Jedno jest pewne, dziecko może uratować jedynie natychmiastowa, skomplikowana operacja."

Tak zaczęliśmy naszą drogę, która kilka miesięcy temu mogła się zakończyć. Dzięki Wam życie Jasia trwa, a my możemy doświadczać tych wszystkich wspaniałych chwil, które poprzedzały te najgorsze. Kiedy Jaś miał przyjść na świat, byłam przerażona, bo Jaś urodził się bardzo chory, niemal umierający. Ja nigdy nie czekałam na poród, ale modliłam się o to, aby do niego nie doszło. Nie mogłam zatrzymać Jasia w brzuchu, a jednocześnie to było jedyne miejsce, gdzie mógł czuć się bezpiecznie. 

W 13 tygodniu ciąży zdiagnozowano u niego złożoną wadę serca: atrezję zastawki trójdzielnej, przełożenie dużych naczyń, duży, nierestrykcyjny ubytek przegrody międzykomorowej, niedorozwój łuku aorty. To brzmiało jak wyrok, a lekarze w Polsce sugerowali nawet przerwanie ciąży ze względu na złożoność wady serca. Było źle, były łzy przygnębienia, aż do skrajnej rozpaczy, ale czas gnał i nie można było go zatrzymać. Podjęliśmy decyzję, a Wy sprawiliście, że była możliwa do wykonania.

Dzięki Waszej pomocy Jaś przyszedł na świat i tuż po porodzie został zoperowany przez Prof. Edwarda Malca w klinice w niemieckim Münster. 11 maja 2017 roku o godz 8:30 właśnie tam usłyszałam pierwszy raz głośny płacz mojego synka. Byłam bardzo szczęśliwa, a zarazem przerażona jak nigdy dotąd... Wiedziałam, że wraz z pierwszym oddechem Jasia rozpoczęła się jego serduszkowa walka. Moje serce biło za nas dwoje, a teraz został sam, taki malutki, delikatny i tak bardzo chory.

Do ostatnich chwil wada serca była zagadką, lekarze wiedzieli, że muszą być gotowi na wszystko. Bałam się chwili, kiedy Jaś zniknie mi z oczu, kiedy nie będę już mogła kontrolować sytuacji i nie będę za nic odpowiedzialna. Wtedy mój maleńki synek zniknie za drzwiami bloku operacyjnego i nikt mi nie zagwarantuje, że jeszcze kiedyś go zobaczę. Oglądałam te wszystkie maleństwa oplątane kabelkami wśród pikających liczników i zegarów, i zazdrościłam matkom tych dzieci, bo one już najgorsze chwile miały za sobą, a ja wciąż czekałam...

Profesor Malec przystąpił do zabiegu, a ja modliłam się i ściskałam pięści. To były najgorsze chwile w życiu i ciągnęły się w nieskończoność. Kiedy otworzyły się drzwi sali operacyjnej, emocje sięgnęły zenitu. Operacja przebiegła planowo, bez komplikacji, a Jaś szybko doszedł do siebie i 1 czerwca 2017 r. był już w domu, z rodziną.

Siostra Jasia jest zakochana w swoim braciszku, pomaga w pielęgnacji, jeździ z nim na spacery. Teraz już nie wyobrażam sobie, że może go nie być, że mogę stracić moje ukochane dzieciątko. Kocham go jeszcze bardziej niż na początku, właśnie, teraz, kiedy znam jego głos, kiedy pocałowałam jego wszystkie paluszki i kiedy wiem, jak pachnie moje dziecko, znam ten oddech, kiedy zasypia. Wiem, że walczę o kogoś, kogo kocham, dlatego jestem gotowa zrobić wszystko.

Przed nami kolejne dwie operacje, które dadzą szansę i pozwolą przygotować serce mojego dziecka na resztę życia. Czasu jest bardzo mało, bo kolejna operacja musi się odbyć 9 listopada tego roku. To bardzo mało czasu na uzbieranie pieniędzy, które pozwolą przetrwać koszmar strachu, w którym żyjemy.

Jaś jest z nami, bo wierzymy, że Bóg nad nim czuwa, ale nie możemy pominąć Was – Wujkowie i Ciocie, bo dzięki Waszemu finansowemu wsparciu cieszymy się z każdej minuty spędzonej z naszym synkiem, z każdego uśmiechu i postępu.

Prosimy, pomóżcie nam walczyć o nasze dziecko, naprawić mu serduszko, które bije dzięki Wam. Tylko wspólna mobilizacja może przynieść efekt i sprawić, że zdążymy. Dziękuję Wam z całego serca za to, co zrobiliście dla mojego synka i proszę Was ponownie, bo zrobię wszystko dla mojego dziecka i będę o nie walczyła, ile tylko starczy mi sił.

80 095,00 zł ( 100% )
Wsparło 2221 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki