Polska pomoc chrześcijanom i jazydom w Iraku i Syrii

Zbiórka na cel: Zakup narzędzi, lekarstw, apteczek, ubrań, żywności, pomoc w powrocie do domu
Orla_Straż
Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 397 osób
71 453 zł (7,15%)
Brakuje jeszcze 928 547 zł
Wesprzyj

Orla_Straż

Polska pomoc chrześcijanom, ofiarom terroryzmu ISIS w Iraku i Syrii

Rozpoczęcie: 20 Września 2017
Zakończenie: 02 Marca 2018

Dzisiaj pomagamy Chrześcijanom i Jazydom, rękami uczciwego człowieka, który dotarł na tereny objęte wojną po to, by na miejscu, w Iraku i Syrii, nieść pomoc ludziom, którzy stracili swoje domy. Za ułamek tych pieniędzy, które wydalibyśmy na pomoc tym ludziom u nas, w Europie, możemy tam - na miejscu - dokonać cudu. Były Komandor, Oficer Wojska Polskiego, Bartosz Rutkowski – założyciel Fundacji Orla Straż, człowiek, który - jak sam mówi - nigdy nie ufał przekazom mediów, który jako cywil wrócił do Irackiego Kurdystanu, by odszukać tych, do których pomoc musi dotrzeć w pierwszej kolejności. 

Jazydzi i Chrześcijanie ucierpieli najbardziej w starciu z Państwem Islamskim (ISIS). Oni nie chcą emigrować do Europy, oni chcą po prostu wrócić do swoich domów, odbudować swoje miasta, kościoły i żyć ze swoimi rodzinami. Dzisiaj oddajemy głos człowiekowi, który widział to wszystko na własne oczy, zna potrzeby i przede wszystkim wie, od czego zacząć. 

Zobaczcie sami...

Dlaczego warto pomagać na miejscu?

Coraz częściej słyszymy głosy, że Polska nie chce pomagać uchodźcom z terenów objętych przez działania ISIS. Tymczasem nikt nie zadaje sobie pytania, jak nieść pomoc tak, aby skutecznie trafiać w najpilniejsze potrzeby, aby tam, na miejscu, pomagać chrześcijanom, jazydom i muzułmanom odbudować ich życie, pomagać wstawać z kolan po okrutnej wojnie, o której Europa milczy.

Komandor Bartosz Rutkowski widział w Iraku wszystko to, czego nie odważą się pokazać media, zdobył zaufanie ludzi, którzy potracili najbliższych i dzisiaj bierze na siebie ogromny trud, a my musimy zrobić wszystko, aby mu pomóc. O tym, co go skłoniło do tak heroicznej pracy, opowiada tak: "10 października 2015 roku przeczytałem informację o torturowaniu i ukrzyżowaniu 12-letniego asyryjskiego chłopca w Syrii. Mój starszy syn jest w tym samym wieku. Porozmawiałem z żoną i dowódcą jednostki i dwa dni później złożyłem wypowiedzenie stosunku służbowego. Nie porzuciłem pracy, po prostu zostałem emerytem. Wyjechałem, by sprawdzić, czy pomoc tym ludziom jest w ogóle możliwa i jak można to robić sensownie”.

Teraz wrócił, by w imieniu Chrześcijan z Karakusz prosić wszystkich Polaków o pomoc tam, na miejscu - w Iraku i Syrii!

Komu pomagamy?

Prawdziwym ofiarom wojny z islamskim terroryzmem, którzy z powodu swojej wiary ucierpieli tam najbardziej. Iraccy chrześcijanie i Jazydzi, ludzie, których wiara nie mieści się w głowach bojownikom Państwa Islamskiego.

Jazydyzm to religia najbardziej prześladowana przez ekstremistów muzułmańskich. Mówi się o nich, że są twardsi niż lotnicze czarne skrzynki, bo trudno zliczyć wszystkie pogromy islamskie, które przetrwali. Wiara jazydów ma charakter starożytny i nawiązuje do gnostycyzmu. Łączy on wierzenia chrześcijańskie z grecko-egipskim hermetyzmem. Bandyci z Daesh (ISIS) obeszli się z nimi najokrutniej, niszcząc kościoły, które zamienili na domy publiczne i sale szkoleniowe dla bojowników.

Od czego zaczynamy?

W sierpniu 2014 roku islamscy bojownicy państwa ISIS zajęli chrześcijańskie miasto Karakusz w północnym Iraku. Chrześcijanie uciekali z domów tak jak stali: bez żywności, bez wody. Wiedzieli, że jeśli pozostaną, zostaną zamordowani. 55 tysięcy kobiet, dzieci i mężczyzn, którzy w większości nigdy wcześniej nie trzymali w ręku karabinu. Zniszczono domy, kościoły, szkoły – tak, by nie było do czego wracać.

Kiedy dotarł do nich Komandor Bartosz Rutkowski, okazało się, że ci ludzie nie chcą uciekać do Europy. Mają tylko jeden cel – chcą jak najszybciej odbudować swoje dawne życie w Karakusz. Zadanie trudne, ale wykonalne, trzeba jedynie wiedzieć, jak się za to zabrać. Kiedy Bartosz Rutkowski z Orlą Strażą dotarł na miejsce, okazało się że brakuje wszystkiego, a mimo to ci ludzie nie chcą nigdzie wyjeżdżać. "Dawaliśmy im środki opatrunkowe, ubrania, jedzenie, doprowadzaliśmy prąd, instalowaliśmy łączność. Kamizelki kuloodporne dla żołnierzy walczących z terroryzmem zdejmowaliśmy z siebie" – wspomina Bartosz. Potrzeba było o wiele więcej, ale dzisiaj wiadomo, że właśnie tak powinna wyglądać pomoc. 

Zaczęli od ślusarni i ta, dzięki Polakom, działa już tam na pełnych obrotach. Potrzeba jednak dużo więcej. W mieście brakuje narzędzi i rzemieślników, którzy je odbudują własnymi rękami i ciężką pracą. 

Gdy stworzymy ludziom możliwości, resztę zrobią sami. Tak musi wyglądać pomoc. Zwykła wiertarka w odpowiednich rękach to dla kogoś innego naprawione okno, drzwi, dach zburzonego domu. Stolarz, ślusarz, piekarz? – tak pytają każdego z osobna, czego potrzebuje, jak wpłynie to na resztę, czy pozwoli mu utrzymać rodzinę.

Dla Orlej Straży i dla nas – Polaków – pomoc to nie biznes ani forma zarabiania pieniędzy. Każda złotówka zebrana jako polska pomoc  dotrze w najwłaściwszej formie i w odpowiednim czasie na miejsce! Dzięki Wam powstanie zakład szklarski, stolarnia, podciągnie się prąd, podłączy narzędzia, by ludzie mogli odbudować swoje domy. 

Jak pomóc wrócić ludziom do domu?

Tym ludziom potrzebne jest wszystko. Brakuje lekarstw, ubrań, narzędzi. Najbardziej brakuje jednak własnego domu który pomożemy im odbudować. Zobacz, ile możemy zrobić za środki, które zbieramy. Ci ludzie nie chcą nigdzie uciekać. Pragną jedynie spokojnie żyć, wychowywać dzieci, pracować, modlic się. Poświęć chwilę, aby przyjrzeć się pracy Orlej Straży i sam oceń, czy chcesz pomóc. Jeśli tak, to już wiesz, co robić...

Dziękujemy!

Pomogli

Ładuję

Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 397 osób
71 453 zł (7,15%)
Brakuje jeszcze 928 547 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość