Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

"Mamo, kiedy ten ból się skończy?" – walka Kubusia trwa!

Jakub Pobłocki
268 055,17 zł ( 105,5% )
Wsparły 5234 osoby
Cel zbiórki:

Osteotomia lewego biodra i przeszczep komórek macierzystych, by ratować wzrok

Organizator zbiórki: Fundacja Słoneczko
Jakub Pobłocki
Kościerzyna, pomorskie
Postępująca, nerwowo-mięśniowa hiper lordoza, z wygiętym o 130 stopni kręgosłupem
Rozpoczęcie: 17 Maja 2019
Zakończenie: 17 Sierpnia 2019

Aktualizacje

Dziękujemy!

Kochani

Jeszcze raz z całego serca, najpiękniej jak potrafimy, DZIĘKUJEMY Wam za pomoc

Daliście nam tak dużo, daliście szansę na samodzielność, na pierwszy krok, na życie bez bólu, na to, że Kuba zawsze będzie już widział i na to, że jego ręce w końcu będą go słuchać. Daliście nam szansę na to, że będzie lepiej!

Nasze serca przepełnione są radością,  bo w nich wciąż jest nadzieja, że uda się nam  wyrwać Kubę ze szponów ciężkiej choroby.

Niektórzy mówią, że niemożliwe nie istnieje, ale wiara i nadzieja potrafi góry przenosić. Kuba ma tak wiele wiary i tak wiele nadziei,
a determinacji w spełnianiu marzeń jeszcze więcej. Czasami sama zastanawiam się, skąd ma tyle siły i radości ducha.

Chciałabym, by odzyskał zdrowie, to moje marzenie. Obiecałam mu to wiele lat temu i zrobię WSZYSTKO, by tak właśnie się stało. Dziękuję WAM, że pokochaliście mojego Kubę tak mocno, że pomagacie mu wtedy, gdy tego potrzebuje

Zbiórka nadal jest otwarta i, jeśli ktoś z Was, zechce dołożyć swoją cegiełkę, to zostanie ona przeznaczona na rehabilitację  <3

Dziękujemy! 

–Kuba z rodziną

Kuba Pobłocki

❗️Życie bez bólu – tylko o to prosimy!

Kiedy wydaje się, że powoli jest lepiej, choroba pokazuje jak twardym jest przeciwnikiem. Jesteśmy po badaniach i konsultacji u ortopedy. Nawet nie wiem jak to napisać, jak samej poukładać to w głowie. Tyle myśli, tak wiele strachu...

Spastyka rotuje mięśnie i kość tak mocno, że lekarz zalecił nam operacyjne usunięcie biodra. To zabiera nam szanse na cokolwiek. Chce mi się płakać z bezsilności i rozpaczy. To nie tak powinno być. Nie tak.

Wysłaliśmy badania do doktora Krebsa. Wierzę, że nie jest tak źle, by on nie był nam w stanie pomóc. Z duszą na ramieniu czekamy na odpowiedź.

Kuba Pobłocki

Jak żyć, gdy ktoś odbiera nadzieję? Jak spojrzeć w oczy Kuby, które są przepełnione strachem? Sama w tej sytuacji niewiele mogę zrobić, dlatego proszę Was o pomoc. Muszę uratować biodro mojego dziecka. Muszę dać mu szansę na życie bez bólu, na samodzielność.

Proszę, pomóż nam zebrać środki na pilną operację i przeszczep – by w życiu mojego syna nie było już bólu.

–mama

Opis zbiórki

Dlaczego ból nie odstępuje nas ani na krok? Jeśli ja nie mogę tego pojąć to, czy może zrozumieć to Kuba? Chorobę, niepełnosprawność można zaakceptować, można się z nią pogodzić, ale nie można pogodzić się z życiem w ciągłym bólu. Oddałabym wszystko co mam, by mój syn był zdrowy. Wylałam wiele łez z poczucia bezsilności, bo gdy wydaje mi się, że będzie już lepiej, choroba Kuby kolejny raz pokazuje, że ma nad nami przewagę, ale czy mogę się poddać? Obiecałam Kubie, że zrobię wszystko co w mojej mocy i pojadę z nim choćby na drugi koniec świata, jeśli tam pojawi się dla niego nadzieja. Czy pomożesz mi spełnić tę obietnicę?

Jakub Pobłocki

OIOM, respirator, pospieszne ruchy lekarzy – tak zaczynało się życie mojego synka. Urodziłam wtedy bliźniaki, ale Amelka miała więcej szczęścia, niż jej brat. Z Kubusiem było inaczej. Nie było pierwszego krzyku. Była głucha cisza i tylko jedno pytanie w głowie – czy moje dziecko żyje? Pozwolono mi wejść na OIOM dopiero następnego dnia. I kiedy zobaczyłam synka, otulonego kabelkami, z całkowicie fioletową głową, rozpłakałam się. Płakałam każdego dnia, aż odłączono go od aparatury, odczepiono kabelki, a siny kolor zniknął. Wtedy jeszcze nie wiedziałam jak wielkie piętno pozostawiło to wszystko…

Przez źle przeprowadzony poród i pozostawione resztki łożyska doszło u mnie do sepsy. Przewieziono mnie do innego szpitala, gdzie z dala od własnych dzieci walczyłam o życie. Po kilku dniach dostałam telefon – jak się okazało, Amelka również była w bardzo ciężkim stanie. Gronkowiec złocisty we krwi i sepsa… Cała nasza trójka walczyła o życie i wszyscy tę walkę wygraliśmy. Przeżyłam horror i do dziś, kiedy o tym myślę, mam łzy w oczach. Trudno mi to wspominać, trudno opowiadać. Nie mogę sobie wyobrazić, że kogoś z nas mogłoby tu nie być.

Jakub Pobłocki

Najmniej szczęścia z nas miał Kubuś. Los “obdarował” go najcięższą postacią porażenia mózgowego, niedowładem czterokończynowym i poważną wadą wzroku. Wróciliśmy do domu z całym bagażem strachu o dalsze życie Kuby. Cieszyłam się każdym postępem Amelki, ale w nocy, kiedy nikt nie widział, płakałam. Moje serce rozdarło się na miliony małych kawałków, bo wiedziałam, że moje drugie dziecko nigdy takich sukcesów mieć nie będzie. Uszkodzony mózg nie dawał szans na normalne, samodzielne życie. Lekarze nie pozostawiali złudzeń – uszkodzenia są zbyt duże. Na szczęście moja nadzieja nigdy nie zgasła. Szpitale i ośrodki rehabilitacyjne stały się naszym drugim domem.

W pakiecie z porażeniem mózgowym Kuba otrzymał też spastykę, czyli silne napięcie mięśni. Wielu lekarzy badając go mówiło nam, że tak ogromną spastyką widują rzadko. Ja widzę ją codziennie, a mój syn musi z nią żyć. Każdego dnia patrzę na grymas na twarzy, słyszę "mamo, boli". Masuję, wcieram przeciwbólowe żele, podaje leki i przytulam tak mocno, jak tylko potrafię. I płaczę, bo nie mogę zrobić nic więcej. I ta bezsilność jest najgorsza...

Jakub Pobłocki

W swoim życiu Kuba przeszedł już wiele operacji, ale dwie z nich zostały fatalnie przeprowadzone. Trzeba było wykonać kolejne zabiegi ratujące biodra, rekonstruować stopy, a spędzone w gipsach 3 miesiące doprowadziły niemal do zaniku mięśni. Konsekwencje feralnych operacji ponosimy do dziś. Lewa noga rotuje "do środka", a w ciągu ostatnich kilku miesięcy zaczęła się wykręcać w nienaturalne ustawienie, powodując coraz silniejszy ból. Niewiele brakuje do kolejnego zwichnięcia biodra. Jeśli tak się stanie, znowu pojawi się ból, na który pomagały tylko najsilniejsze leki. Tego boimy się najbardziej... Niestety – ortopedzi w Polsce rozkładają ręce.

Zaczęłam szukać pomocy za granicą i w końcu trafiłam do neuroortopedy doktora Krebsa z kliniki w Wiedniu który, po obejrzeniu zdjęć i zbadaniu Kuby od razu miał plan na leczenie. Nigdy nie sądziłam, że będę płakać ze szczęścia, że mój syn będzie miał kolejną operacją. Niestety ta operacja kosztuje, a dodatkowo konieczne jest powtórzenie terapii komórkami macierzystymi.

Niecały rok temu wspaniali ludzie pomogli nam wylecieć na przeszczep komórek macierzystych do Bangkoku. Kuba potrafi już utrzymać w dłoni coraz dłużej i coraz więcej przedmiotów, a przecież przed leczeniem były to tylko sekundy! Zmniejszyło się napięcie mięśniowe, Kuba wypowiada coraz więcej wyraźniejszych słów i przede wszystkim lepiej widzi! Lekarze z kliniki w Bangkoku zakwalifikowali nas na drugą serię przeszczepów, dając nadzieję, że wzrok uda się uratować, a widmo jego utraty odejdzie na zawsze w cień...

Jakub Pobłocki

Mam tylko kilka marzeń. Chciałabym, by w życiu mojego syna nie było już bólu. Chciałabym by jego mowa była na tyle bogata w słowa i wyraźna, że zrozumie go każdy. Chciałabym, by zrobił, choć kilka kroków samodzielnie, zszedł z wózka i wszedł po schodach tam, gdzie nie wjedzie wózkiem. Chciałabym, by już zawsze widział świat.

Kiedy lekarze porównują stan Kuby sprzed dwóch lat i teraz, mówią, że zdarzył się cud. Już nie patrzą na mnie jak na wariatkę, która wierzy w niemożliwe. Teraz i oni dopingują nas, byśmy mogli kontynuować leczenie. Żeby tak było, potrzebujemy Twojej pomocy. Tylko z nią nasza walka będzie mogła trwać…

–Kasia, mama Kuby

268 055,17 zł ( 105,5% )
Wsparły 5234 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na profil Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki