Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Wyścig z rakiem, którego nie chcę przegrać

Danuta Kurzak
22 922,00 zł ( 100% )
Wsparły 1223 osoby
Cel zbiórki:

zbiórka na lek Keytruda

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Danuta Kurzak
Częstochowa, śląskie
nowotwór złośliwy – czerniak, oraz mięsak
Rozpoczęcie: 14 Lipca 2016
Zakończenie: 31 Stycznia 2017

Rezultat zbiórki

Danuta tak bardzo nie chciała przegrać walki z najgroźniejszym wrogiem, który od wielu miesięcy odbierał jej życie. Dzięki Wam mogła walczyć do końca, który wbrew staraniom nadszedł 19 stycznia. Wiele miesięcy walki to nie tylko szpitalne sale i kroplówki, ale przede wszystkim ogromne cierpienie psychiczne, jakie Danusia musiała znosić, na myśl o tym, że może zostawić swoją rodzinę, to ogromny żal, z jakim weszła w nowy rok, który okazał się tym ostatnim. Wspaniała nauczycielka, cudowna matka i żona. To ile osób pomagało jej, gdy stawała się coraz bardziej bezbronna, świadczy o tym, jak wspaniałym człowiekiem była przez całe swoje życie. Mimo że fizycznie nie będzie jej już z nami, Danusia zostanie, w pamięci swoich wychowanków, w sercach swojej rodziny. Śmierć przychodzi zawsze za szybko i zawsze jest okrutna, dla tych, którzy zostają na ziemi, a ona pokazała, jak wspaniały obraz matki, żony, babci, udało jej się namalować, żyjąc dla innych.

Rodzinie składamy najserdeczniejsze wyrazy współczucia.

Opis zbiórki

Do sierpnia 2015 roku, pracowałam w I LO w Częstochowie jako nauczycielka wychowania fizycznego. Teraz nie mam już sił wstać z łóżka. Odpierałam raka, tak długo jak mogłam. Czerniak po 6 latach walki zaczął ze mną wygrywać.

W 2010 roku wszystko się zaczęło. Do wydawać by się mogło poukładanego życia, dołączył się nieproszony gość. Wtedy to zrobiono biopsję zmiany na brzuchu, a badanie histopatologiczne potwierdziło czerniaka skóry. Zostałam skierowana do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego, na Oddział Chirurgii Onkologicznej w Częstochowie, gdzie lekarze usunęli zmianę. Miało być już dobrze. Nie było! 

Danuta Kurzak

W grudniu tego samego roku trafiłam już do Centrum Onkologii w Warszawie z rozpoznaniem przerzutu czerniaka do węzłów chłonnych pachy lewej. Podjęto decyzję, o kolejnej operacji, w trakcie której usunięto mi węzły chłonne. Z oddziału mogłam w zasadzie nie wychodzić, bo kilka miesięcy później, w kwietniu 2011, ponownie trafiłam do Centrum Onkologii z rozpoznaniem przerzutu czerniaka do węzłów chłonnych pachwinowych po tej samej stronie. Decyzja – kolejna operacja, usunięto węzły.

Miesiąc później jechałam do Centrum Onkologii na radioterapie. Wtedy było już naprawdę groźnie. Straciłam nadzieję. Ponieważ czerniak nie odpuszczał i pojawiły się przerzuty, dostałam się do Programu Klinicznego leczenia czerniaka inhibitorem BRAF. Uczestnictwo w programie wymagało wyjazdów co 21 dni na konsultacje do Warszawy, w trakcie których podejmowana była decyzja o przydzieleniu mi kolejnej porcji leków. Podjęte leczenie było na tyle skuteczne, że stwierdzono regresję zmian nowotworowych na narządach wewnętrznych. Pierwszy sukces po wielu miesiącach zmagań. Tego mi było trzeba. Małego postępu i tchnienia nadziei, na to że to nie pora by zostawić męża, pożegnać się z córką. Przez rok czułam się nawet dobrze, do czasu. Badanie tomograficzne głowy wykazało guza, który zakwalifikowano do leczenia operacyjnego. Przyszedł niedowład prawej strony ciała i zaburzenia mowy. Operacja odbyła się w Bytomiu, gdzie usunięto guz mózgu, który rozpoznano jako czerniak. Kolejna radioterapia i cała historia zatacza koło.

Danuta Kurzak

Byłam nauczycielką W–Fu, a teraz sama musiałam walczyć o sprawność. Rak zostawił po sobie wiele śladów. Niedowład nogi jak się miało okazać, nie był dużym problemem. Po kilku miesiącach zwolnienia lekarskiego wróciłam do pracy. Potrzebowałam tego bardziej, niż by się mogło wydawać. To jak przywitali mnie uczniowie, było największą nagrodą, za to zmaganie się z chorobą. Nadal kontynuowałam terapię inhibitorem BRAF i zgłaszałam się na badania kontrolne w Centrum Onkologii. Wróciłam do swojego świata i choć w pamięci pozostawała onkologia, obraz nie był już tak wyraźny. Mogłoby tak już pozostać.

Niestety nadszedł maj 2015 r. kiedy to na udzie zauważyłam zgrubienie, guz, który szybko się powiększał. Rozpoznanie było dla mnie jak najsilniejszy cios. Kolejny nowotwór – mięsak. Następne pobyty w szpitalu. Ponieważ Program Kliniczny wykluczał dalsze leczenie, przy wystąpieniu innego nowotworu zakończono go. Co teraz? Mięsaka wycięto, ale zakończenie leczenia spowodowało rozrost czerniaka, na którego nie było już innej metody, która przyniosłaby skutek. Guz systematycznie się powiększał, a kolejne leki nie przynosiły żadnych zmian. W marcu przeszłam kolejną radioterapię, 3 naświetlania. Wstrzymano podawanie Zelborafu, który musi być odstawiony przy radioterapii. 

Dlaczego chcę żyć? Bo mam dla kogo. Mam wspaniałego męża, który nie dopuszcza myśli, że coś może nas rozdzielić, wspaniałą córkę a teraz jeszcze wnuczkę. Chciałabym patrzeć na ludzi których kocham najdłużej jak to możliwe. Cieszyć się tym że jesteśmy razem, planować wakacje, przygotowywać uroczystości. Rak ma wobec mnie inne plany a ja wiem już, że sama sobie z nim nie poradzę.

Danuta Kurzak

Jedynym lekiem, który mógłby mi pomóc, jest Keytruda - (pembrolizumab). Programy kliniczne są zamknięte, a lek ten nie jest refundowany dla takich pacjentów jak ja – z historią leczenia. Tak więc pozostaje jedynie zakup leku na własną rękę, co jednak przekracza moje możliwości. Cena jest horrendalna a wieloletnia choroba, częste wyjazdy do Warszawy, dieta, opatrunki, wszystko to było bardzo kosztowne.

Obecnie jestem osobą niesamodzielną ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Ja, osoba, dla której sport był wszystkim. Stąd moja gorąca prośba o pomoc. Bardzo liczę na to, że do wszystkich przemówi dramat mojej wieloletniej walki z chorobą i będziecie Państwo chcieli mi pomóc. Pozostaję z wielką nadzieją, że kiedyś będę umiała spłacić dług.

22 922,00 zł ( 100% )
Wsparły 1223 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki