Zbiórka archiwalna
Treść może zawierać nieaktualne informacje o Potrzebującym
Przejdź do najnowszej zbiórki
Pokaż Ukryj

Chłopczyk, który znika - do 17 sierpnia musimy zapłacić za leczenie naszego synka!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 780 osób
36 639,83 zł (101,21%)
Zbiórka na cel
opłacenie licznych badań przeprowadzonych w klinice w w Mayo w Rochester USA

Alex Miłaszewicz, 7 lat

Warszawa, mazowieckie

nierozpoznana choroba układu przewodu pokarmowego

Rozpoczęcie: 9 Sierpnia 2018
Zakończenie: 17 Sierpnia 2018

Nasz synek do niedawna żył tylko powietrzem… Jedzenie, dla innych źródło ulubionych smaków, dla Alexa stało się najgorszym cierpieniem. Ból brzuszka był tak ostry, że Alex wybuchał płaczem. Czasem wymiotował jeszcze w trakcie jedzenia. Czasem wystarczył sam jego zapach, by wywołać wymioty. Nieznana choroba powodowała, że Aleks dosłownie znikał w oczach… Nikt nie potrafił mu pomóc. Ratunek przyszedł z USA, z Mayo Clinic, w której lekarze szukają odpowiedzi, co jest Aleksowi. Do 17 sierpnia musimy zapłacić za leczenie! Prosimy o pomoc dla naszego synka!

Alex Miłaszewicz

Urodził się zdrowy, duży, śliczny. Wydawało nam się, że nie trzeba będzie się o nic bać – tylko kochać… Pewnego razu na pieluszce pojawiła się krew. Wraz z nią pojawił się strach. Lekarze stwierdzili, że to alergia na białko mleka krowiego. Że przejdzie mu, na razie wystarczy go dokarmiać. Nie wystarczyło. Naszą codziennością stały się wymioty. Bąble wokół oczu, wysypka, biegunka, ból brzuszka. Alex cierpiał, zaczynał i kończył każdy dzień grymasem bólu. Wróciła krew. W końcu nadszedł moment, gdy synek nie mógł wypić nawet herbaty. Nawet ona sprawiała, że wymiotował, wił się z bólu. Sinlac, bezmleczna kaszka wzbogacona w minerały, była jedyną rzeczą, którą Alex mógł jeść.

Szukaliśmy odpowiedzi, co mu dolega. Zjeździliśmy całą Polskę, robiliśmy badania, błagaliśmy o pomoc kilkudziesięciu specjalistów. Może to straszne, ale zazdrościliśmy rodzicom dzieci z zapaleniem płuc, astmą, rozpoznanymi alergiami. Gdy zna się diagnozę, można walczyć, szukać sposobów leczenia. My nie wiedzieliśmy, co dolega naszemu dziecku, poza tym, że straszliwie cierpi…

Alex Miłaszewicz

Wiedzieliśmy, że nasz synek jest wyjątkowy. W 2015 roku okazało się, że jest wyjątkowy też dla medycyny… Badanie wykazało, że organizm Alexa zaczyna zjadać się sam. Nie dostaje wystarczającej ilości białka z zewnątrz, więc bierze go z samego siebie! Jego życie znalazło się w niebezpieczeństwie. Kilku specjalistów zasugerowało nam, że Alex może cierpieć na eozynofilowe zapalenie przewodu pokarmowego. Chorobę bardzo rzadką, bardzo trudną do zdiagnozowania. Wręcz niemożliwą do rozpoznania i leczenia w Polsce. Wskazano nam inne miejsce, doświadczone w hospitalizacji takich przypadków, jedyne, w którym można było pomóc Alexowi –Mayo Clinic w Stanach Zjednoczonych. Wtedy wydawało nam się, że pobyt zakończył nam się sukcesem – lekarzom udało się wprowadzić do diety Alexa 5 nowych produktów, w tym mięso indycze, jajko… Po jakimś czasie mieliśmy mu wprowadzać nowe produkty. Miało być dobrze, miało być normalnie…. Cieszyliśmy się 6 miesięcy. Potem leki przestały działać. Alex uczulił się na nie. Koszmar wrócił.

Znowu ostry ból brzuszka, wymioty, cierpienie, krew. Raz Alex przyszedł z płaczem, że nie może oddychać. Natychmiast pojechaliśmy do szpitala. Alergia prawie go zabiła. Po kolei musieliśmy wyeliminować z jego diety kolejne produkty. Załamani i zrozpaczeni wróciliśmy do Mayo Clinic. Po przeprowadzeniu bardzo inwazyjnych badań lekarze znaleźli wrzody w przełyku oraz zmiany niewiadomego pochodzenia. Zbadano je pod kątem nowotworu, bo nikt nie potrafił określić ich rodzaju… Aleks dostał sterydy i nowe leki. Dostaliśmy jasne instrukcje – przeprowadzić leczenie do końca, a potem pojawić się ponownie w klinice, by lekarze sprawdzili, czy leczenie działa. Tak też zrobiliśmy… Suma pieniędzy, którą zebraliśmy na diagnostykę, okazały się jednak niewystarczająca! Do badania trzeba było pobrać bardzo dużą liczbę wycinków… Rachunek ze szpitala nas załamał – to prawie o 10 tysięcy dolarów więcej niż zakładaliśmy w najgorszym scenariuszu…

Dobra wiadomość jest taka, że leczenie działa. Zmiany zniknęły… nie zniknął jednak strach o życie dziecka, nie zniknął stres, skąd wziąć pieniądze, nie zniknął dług w klinice. Dlatego prosimy o pomoc dla naszego synka. Mamy tylko kilka dni i nadzieję, że dasz szansę naszemu synkowi, że z Twoją pomocą uda się sprawić kolejny cud…

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 780 osób
36 639,83 zł (101,21%)