Dla Siostry na przeszczep komórkami macierzystymi

dawidpawlik
organizator skarbonki

Drodzy,

Moim celem jest zebranie 1/3 kwoty potrzebnej na przeszczep komórkami macierzystymi dla mojej siostry Agnieszki.

Od pojawienia się objawów chorobowych, do rozpoczęcia leczenia, istnieje pewna droga, po której przejściu stawiana jest diagnoza. Ta ścieżka w przypadku Agnieszki okazała się długa i pełna wybojów. Kolejne kroki naznaczone były niewiedzą i błędami, a kiedy w końcu udało się znaleźć odpowiednią nazwę dla niebezpiecznych symptomów, okazało się, że w zasadzie niewiele można zrobić.

Wszystkie problemy z poruszaniem się, bóle, brak sił, operacje i wizyty u lekarzy w końcu znalazły swoją nazwę. Dystrofia obręczowo-kończynowa, która wypowiedziana na głos w jednej chwili zasiała całe pokłady strachu. Nieuleczalna choroba mięśni, powoli kradnąca sprawność, aby na końcu przygwoździć człowieka do łóżka i tam dokonać dzieła zniszczenia. Rehabilitacja pozwalaja na w miarę komfortowe funkcjonowanie w społeczeństwie, ale degradacja mięśni ciągle postępuje, a niepełnosprawność zbliża się wraz z tykaniem zegara.

Historia Agnieszki zaczyna się wtedy, kiedy jako mała dziewczynka przestała aktywnie uczestniczyć w zabawach z rówieśnikami. Nie biegała i była mało ruchliwa, chociaż wcześniej należała do raczej żywiołowych dzieci. Od tego momentu rozpoczęto poszukiwanie przyczyny tych problemów.

Znaleziono je dopiero wtedy, kiedy Agnieszka już jako młoda kobieta uczęszczała do technikum. Po drodze przewinęły się błędne diagnozy i niepotrzebne operacje, takie jak ta wykonana na ścięgnie Achillesa albo zabieg wydłużenia mięśni kulszowo-goleniowych. Szczególnie to drugie posunięcie okazało się fatalne w skutkach. Stan zdrowia Agnieszki nie uległ polepszeniu, stało się wręcz odwrotnie. Chodzenie po schodach zaczęło przypominać maraton, do tego taki z przeszkodami. Niewyobrażalne męczarnie podczas prostych i błahych czynności, to cios wymierzony w normalność. Jednak jeszcze gorsze okazało się to, że nadzieje na ratunek ponownie zostały zrównane z ziemią.

Mimo tych przeszkód, które co chwila wyrastały na drodze Agnieszki, udało jej się wieść w miarę normalne życie. Może i przerywane rehabilitacjami i zabiegami, ale za to szczęśliwe. Kobieta wyszła za mąż oraz doczekała się córeczki, swojej małej kruszynki Zuzi. I pewnie ich życie biegłoby swoim spokojnym rytmem, gdyby nie dwa następujące po sobie wydarzenia.

Dwa złamania prawej nogi, oba jako wynik ciężkiej i wytrwałej walki Agnieszki o sprawność. Podczas jednej z rehabilitacji kobieta dała z siebie wszystko, aby po ćwiczeniach, już bez sił, upaść i doznać urazu. Miesiące leczenia, a potem kolejna walka o możliwość samodzielnego poruszania się. I znów los okazał się nieprzyjazny. Wysiłki Agnieszki nie zostały nagrodzone, podczas rehabilitacji doszło do kolejnego złamania, znów tej samej nogi.

Życie kobiety uległo drastycznej zmianie. Może zdrowie nigdy nie pozwalało jej w pełni cieszyć się jego urokami, ale miłość do męża i córki zastępowała wszystkie braki. Dzisiaj Agnieszka nie jest w stanie samodzielnie zrobić nawet  jednego kroku. To jednak wcale nie oznacza, że kobieta się poddała. Walczy nie tylko dla siebie, ale i swojej rodziny. Nadzieja nie zgasła, czeka tylko na możliwość leczenia, której można się uczepić, aby ponownie zapłonąć. Stało się tak, że znalazła się metoda, dzięki której kobieta ma szansę chodzić. To wystarczy, aby znów nabrać ochoty do walki.

Terapie komórkami macierzystymi nadal należą do metod eksperymentalnych. Jednak ta innowacja to ostatnia szansa dla kobiety, aby zyskać sprawność i czynnie uczestniczyć w życiu rodziny. Agnieszce nigdy nie zabrakło siły do walki, teraz jest tak samo, ale istnieją inne przeszkody, które hamują potencjał kobiety. Koszty takiej terapii przekraczają możliwości finansowe rodziny. To nadal nowa metoda leczenia i przez to niezwykle kosztowna.

Nie pozwólmy, aby płomień nadziei, rozpalający serce Agnieszki, przygasł choćby na moment. To grozi tym, że w końcu całkowicie zniknie. Lata ciężkiej pracy nie przyniosły ulgi i oczekiwanych efektów, a jedynie kolejne rozczarowania. Istnieje jednak duża szansa, że oto znalazła się metoda, która może wyrwać kobietę z ramion niepełnosprawności, postawić ją na nogi i pozwolić na samodzielność. Prosimy Was o pomoc. Bez niej Agnieszka nie da rady. Zerwijmy wiążące ją z wózkiem inwalidzkim łańcuchy.

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
0%
0 zł Wsparło 0 osób CEL: 50 000 ZŁ