Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Lokalizacja

  • Cała Polska
  • dolnośląskie
  • kujawsko-pomorskie
  • lubelskie
  • lubuskie
  • łódzkie
  • małopolskie
  • mazowieckie
  • opolskie
  • podkarpackie
  • podlaskie
  • pomorskie
  • śląskie
  • świętokrzyskie
  • warmińsko-mazurskie
  • wielkopolskie
  • zachodniopomorskie
Justyna Wojtyła
Justyna Wojtyła , 8 lat

Choroba nie może zabrać nadziei! Ponownie pomagamy Justynce!

Dotychczasowe wsparcie, które od Was otrzymaliśmy jest nieocenione i czujemy ogromną wdzięczność za pomoc. Dzięki Wam Justynka jest już po operacji!  Jednak, aby miała szansę wrócić do pełnej sprawności, potrzebuje kolejnej operacji i dalszej rehabilitacji. Niestety, koszty są ogromne! Dlatego prosimy, nie zostawiajcie nas samych! Bądźcie z nami do końca!   ------- Nasza córka przyszła na świat 20 listopada 2014 roku. Do ostatnich chwil wierzyliśmy, że będzie zdrową dziewczynką... Niestety, tak się nie stało. Justynka urodził się z poważnymi wadami, z którymi zmaga się do dziś... Lista diagnoz, którą wtedy usłyszeliśmy, wydawała się nie mieć końca – wcześniactwo, niedotlenienie okołoporodowe, padaczka, niepełnosprawność intelektualna, niepełnosprawność ruchowa – w tym znaczne problemy z nóżkami. I choć córka ma już 8 lat to wciąż wymaga całodobowej opieki. Czuwamy przy niej, codziennie rehabilitujemy. Jesteśmy z nią o każdej porze dnia i nocy. Niestety, przez te wszystkie choroby Justynka nie może przeżywać swojego dzieciństwa tak, jak zdrowe dzieci... Nasz harmonogram wypełniają po brzegi badania, konsultacje i wizyty u specjalistów. I choć niejednokrotnie brakuje nam sił i jest niezwykle ciężko wiemy, że to jedyny sposób, aby zapewnić córce jak najlepszą przyszłość...  Dzięki Waszemu dotychczasowemu wsparciu i ogromnemu zaangażowaniu, udało się zakończyć pierwszy etap leczenia – Justynka jest już po długiej i skomplikowanej operacji kolan. Zabieg odbył się w specjalistycznej klinice w Niemczech. Córka przez kolejne 6 tygodni przebywała w gipsie, a w tym czasie zostały stworzone dla niej specjalne ortezy. Zaraz po wyciągnięciu szwów i zagojeniu ran zaczęliśmy je zakładać. Justynka powoli się z nimi oswajała i już w kolejnych dniach mogła w nich ćwiczyć.  Podczas wizyty kontrolnej po operacji, dowiedzieliśmy się, że Justynie bardzo szybko wyprostowały się kolana, co wiąże się z tym, że teraz jak najszybciej należy usunąć płytki z kolan, aby nie doszło do przeprostów. Musimy się także przygotować do kolejnych (wcześnie zaplanowanych) operacji stóp i naciągnięcia ścięgien Achillesa. Walka o córkę trwa i trwać będzie. Wszystko po to, by w przyszłości mogła być sprawna i samodzielna, aby mogła normalnie funkcjonować i spełniać swoje marzenia. Niestety, kwota, którą musimy zapłacić jest ogromna i wynosi ponad 160.000 zł! Dlatego nie mamy innego wyjścia, po raz kolejny, zwracamy się do Was z prośbą o wsparcie...  Nie możemy zatrzymać się teraz w połowie drogi. Justynka stara się w 100% wykorzystać szansę, którą dostał dzięki Wam! Jednak bez dalszej pomocy nie będzie to możliwe...  Proszę, pomóż nam!  Bogusława, mama

4 328,00 zł ( 2,54% )
Brakuje: 165 600,00 zł
Antoś Kopiszka
1 dzień do końca
Antoś Kopiszka , 5 lat

By nadzieja na sprawność nigdy nie zgasła...

Antoś to najdzielniejszy wojownik, jakiego znamy. Miał być zdrowym dzieckiem, niestety los okazał się nieprzewidywalny i okrutny... Antek ma mózgowe porażenie dziecięce w postaci niedowładu połowiczego prawostronnego, które powstało na skutek niedotlenienia mózgu. Rehabilitację rozpoczął w wieku 2 miesięcy i od tego czasu ciągle walczymy o jego sprawność, chwytając się różnych metod i terapii. Niestety, aby zachować tę sprawność, skazany jest na stałą rehabilitację i ciągły udział w terapiach. Wiemy, że bez tego, będzie o wiele gorzej. Na chwilę obecną Antoś cały czas chodzi na palcach prawej stopy, nie jest w stanie pokonać dłuższych dystansów - tak jak większość jego rówieśników. Niestety często się przewraca, co już dwa razy spowodowało uraz nogi, który na jakiś czas odebrał mu  możliwość chodzenia Synek gorzej porusza prawą ręką, ma również stwierdzony opóźniony rozwój mowy,  zaburzenia integracji sensorycznej, wadę wzroku, atopowe zapalenie skóry i alergie. Musi nosić ortezy na kończyny dolne, ortezę na prawą rączkę, okulary, a także konieczne jest korzystanie z pionizatora. Ciągłe konsultacje i wizyty u najróżniejszych specjalistów w różnych częściach kraju to  nasza codzienność. W październiku 2020 r. i kwietniu 2021 r. miał podaną toksynę botulinową, dzięki której mieliśmy nadzieję sprowadzić jego stopę na piętę, niestety botulina w jego przypadku, nie przyniosła spodziewanego efektu. W kwietniu byliśmy na 3 tygodniowym turnusie w Neuronie, gdzie dzięki intensywnej rehabilitacji udało nam się dobrze rozciągnąć nóżkę, pracowaliśmy też nad lepszą jakością chodu oraz wzmocnieniem mięśni. Antoś uczestniczył w wielu zajęciach i terapiach oraz korzystał ze sprzętów, do których nie mamy dostępu na co dzień. Oprócz kinezyterapii brał udział również w hipoterapii, kynoterapii, uczestniczył w zajęcia logopedycznych, zajęciach z pedagogiem, terapii wzroku, terapii ręki, korzystał z rezonansu stachostycznego oraz terapii radiofalowej. Następnie byliśmy na tygodniowym turnusie w Warszawie, gdzie dalej walczyliśmy o poprawę stanu prawej nogi, konsultowaliśmy się również w sprawie gipsowania. Ten miesiąc ciężkiej pracy dał nam jeszcze więcej motywacji do walki. Uzyskaliśmy cenne rady i wskazówki. Opracowaliśmy plan działania na kolejne miesiące. Pomiędzy turnusami Antek uczestniczy w stałych terapiach oraz w miarę możliwości chodzi do przedszkola. Stan zdrowia Antka jest poważny. Przez obciążanie głównie lewej strony ciała, niedociążanie prawej nogi skazany jest na różne deformacje ciała, problemy z biodrami, co wiąże się z bólem oraz koniecznością wielu zabiegów czy operacji... Chcemy tego uniknąć, a przynajmniej przesunąć w czasie... Cały czas walczymy również o rozwój mowy. Antek jest wesołym i inteligentnym dzieckiem, niestety problemy komunikacyjne często powodują u niego zdenerwowanie. Dzięki terapii logopedycznej wiele już osiągnęliśmy, jednak jego mowa ciągle jest dla większości osób niezrozumiała, dlatego rozważamy wprowadzenie komunikacji alternatywnej. Jesteśmy przekonani, że każdy intensywny turnus rehabilitacyjny to dla niego szansa na poprawę stanu zdrowia. Wiemy też, że ta walka nie skończy się tylko na 5 turnusach... on musi walczyć całe życie. Zrobimy wszystko, żeby mu pomóc, choć jest coraz trudniej. Koszta takich turnusów są ogromne... dlatego, mimo iż nie jest to dla nas łatwe, prosimy Was o pomoc. Rodzice Antosia

10 590,00 zł ( 26,54% )
Brakuje: 29 304,00 zł
Ignacy Zarzycki
Ignacy Zarzycki , 4 latka

By geny nie zabrały szansy na sprawną przyszłość. Pomagamy Ignacemu!

Nie jest łatwo pogodzić się z chorobą, a jeszcze trudniej zrozumieć, dlaczego takie nieszczęścia spotykają małe, bezbronne i niewinne dzieci... Nasz synek jest obciążony wadą genetyczną – tetrasomią krótkiego ramienia chromosomu 18. U Ignasia objawia się ona opóźnionym rozwojem, wadami serca, wadami układu kostno-szkieletowego oraz obniżonym napięciem mięśniowym. Od momentu, w którym dowiedzieliśmy się, że synek choruje, robimy co w naszej mocy, by zapewnić mu jak najlepsze życie. Niestety, to nie jest takie łatwe...  Synek ma już 3 lata i wciąż wymaga stałej opieki i pomocy w każdym aspekcie życia. Choć niesprawność ruchowa jest najbardziej widoczną dysfunkcją to naszemu synkowi towarzyszą również zaburzenia w sferach poznawczych czy komunikacyjnych.  Niestety, wszystkie te dolegliwości z każdym dniem znacznie obniżają jego jakość życia. Dzieciństwo syna niczym nie przypomina tego, które wiodą jego rówieśnicy. Nasz harmonogram wypełniają po brzegi konsultacje i wizyty u specjalistów... Codzienna rehabilitacja i regularne turnusy są niezbędne. Każdego dnia nasz synek pokazuje, jak ogromny tkwi w nim potencjał, jak wielka jest jego siła i chęć życia. Poprzez uśmiech potrafi przekazać naprawdę wiele... Mimo tak ogromnego cierpienia jest pogodnym i radosnym dzieckiem. Pragniemy dać Ignasiowi szansę na dalszy rozwój, większą sprawność i lepszą przyszłość. Intensywna rehabilitacja może przynieść naszemu dziecku trwałą poprawę jego funkcjonowania. Niestety, koszty już teraz znacznie przekraczają nasze możliwości... Dlatego z całego serca proszę Was o wsparcie... Każda złotówka jest na wagę złota!  Rodzice Ignasia

12 777,00 zł
Emilia Stachurska
Emilia Stachurska , 5 lat

Walka o przyszłość i życie! Pomóż powstrzymać tragedię!

W cieniu czterech ścian mieszkania i sali rehabilitacyjnej toczy się dramatyczna walka o życie. Brutalna choroba nie daje nam szans, ale my wiemy, że wciąż mamy o co walczyć. Postawiliśmy na szali wszystko, a dzięki Tobie możemy opóźnić wykonanie wyroku! Kiedy usłyszałam ostateczną diagnozę, świat się zatrzymał. Podejrzenia lekarzy prowadziły w różnych kierunkach, ale wiadomość o tym, że najgorsze może nadejść w każdej chwili jest dla nas druzgocąca i przerażająca. Zespół Leigha - śmiertelna choroba, na którą nie ma lekarstwa. Po takich słowach trudno dojść do siebie. Ciężko patrzeć na dziecko nie krzycząc z rozpaczy. I choć to cios, z którego ciężko się podnieść, trzeba stanąć twarzą w twarz z rzeczywistością. Walczyć, dopóki trwa życie.  Nie takich informacji się spodziewaliśmy, nie na to byliśmy przygotowani. Choroba sprawiła, że nasza przestrzeń życiowa znacznie się skurczyła, a grono ludzi ograniczyło do tych, którzy pomagają Emilce w codziennych zmaganiach z potworną chorobą.  Nie możemy narażać Emilki na stres, bo negatywne bodźce i utrata poczucia bezpieczeństwa mogą być dla niej negatywne w skutkach. Dla nas koniec pandemii nie oznacza powrotu do świata… Dla bezpieczeństwa córeczki musimy pozostać w bańce.  Zespół Leigha - choroba, która odbiera siły pojedynczym komórkom, osłabia działanie mięśni, zaburza pracę mózgu. Bezlitosna i podstępna. Kiedy spojrzałam na wyniki, nie wierzyłam. Myślałam, że wyrok to wynik fatalnej pomyłki… Teraz wiem, że naszą jedyną bronią jest suplementacja i rehabilitacja. Żadne z tych rozwiązań nie sprawi, że Emilka będzie zdrowa… Możemy dla niej walczyć o dobre życie, o powstrzymanie cierpienia…  Zajęcia z terapeutami wyznaczają rytm każdego dnia. Przerwanie rehabilitacji, choćby na kilka dni, widoczne jest w funkcjonowaniu córeczki i pozwala chorobie zbierać żniwo. Nie pozwalamy na to, ale nasze możliwości do walki z chorobą nie są nieskończone. Koszty rosną, a my niebawem możemy stanąć przed tragicznymi wyborami - rezygnacji z terapii, które dają Emi szansę na życie. Właśnie dlatego dziś wołam o pomoc, bo dzięki Wam możemy powstrzymać rosnące zagrożenie! Twoje wsparcie to moja szansa na walkę o dziecko, na które choroba wydała tragiczny wyrok.  Lęki córeczki powodują, że nie możemy w pełni korzystać z zaleceń lekarzy. Terapia ze zwierzętami wciąż powoduje u niej ogromne przerażenie i uruchomienie mechanizmów obronnych, a to zaburza pracę całego organizmu. Pobyty na turnusach rehabilitacyjnych nie są możliwe w naszym przypadku - obecność obcych osób powoduje, że Emilka czuje się zagubiona. Choroba nie pozwala nam na odważne kroki, musimy trzymać się tego, co znane. Regularna terapia daje efekty, dzięki pionizacji nie straciliśmy lawinowo wszystkich zdobytych wcześniej umiejętności. Mimo że mięśnie są słabsze to Emi wciąż podejmuje próby wstawania, siedzi, chwyta zabawki i może je swobodnie podnieść. Dzięki ćwiczeniom Emilka rozumie, co do niej mówimy, jest w stanie wykonać proste polecenia. Wreszcie, dzięki wsparciu specjalistów, Emilka po raz pierwszy powiedziała “tata”. Łzy szczęścia, wzruszenia... Emocje, których nie zrozumie nikt, kto nie staje w obliczu takiej tragedii... Muszę być dla niej silna, bo wiem, że to dodaje jej energii do pokonywania kolejnych przeciwności i barier. Małymi krokami dążymy do wielkich postępów i Ty możesz być częścią tej wspaniałej i wyjątkowej historii, którą razem z Emilką napiszemy.  Patrzę na Emilkę, kiedy się uśmiecha i widzę dziecko, przed którym wciąż są szanse. Myśli o przyszłości są zbyt przerażające, odsuwam je od siebie najdalej jak to możliwe. Skupiamy się na tym, co tu i teraz, bo nie wiemy ile czasu nam zostało…

23 497,00 zł ( 53,09% )
Brakuje: 20 759,00 zł
Adam Wituski
Adam Wituski , 12 lat

Czas ucieka, a z nim ostatnia szansa Adasia na sprawność!

Na początku naszej drogi uniknęliśmy amputacji, którą chcieli wykonać polscy lekarze, nie widząc lepszego rozwiązania. Naszym ratunkiem z beznadziejnej sytuacji był dr Paley z Kliniki Paley Institute z Florydy. W dwóch dotychczasowych operacjach noga Adasia została wydłużona o 10 cm, a stopa ustawiona w prawidłowej pozycji, takiej jak u zdrowego dziecka. Udało się również wykonać inne zabiegi ratujące nóżkę przed amputacją. Musimy dbać o terminowe wykonywanie kolejnych operacji, żeby nie zaprzepaścić tego, co do tej pory zostało wykonane. Niestety ja jako samotna matka wychowująca dwóch synów nie jestem w stanie sama zebrać tak dużej kwoty, dlatego z wielką nadzieją zwracam się do Państwa o pomoc. Tej nocy nigdy nie zapomnę, gdyż bardzo bałam się o życie swojego za wcześnie urodzonego dziecka. Dodatkowo położna pokazała mi chorą nóżkę Adasia i w tym momencie mój świat zawalił się podwójnie. Dlaczego? Jak to? Przecież na USG wszystko było w porządku. Adaś musiał być w inkubatorze, ponieważ miał bezdechy. Po dwóch tygodniach mogliśmy wyjść do domu. Lecz radość była niepełna, gdyż moją głowę zaprzątała myśl, dlaczego mojemu dziecku to się przydarzyło? Jak to dalej będzie ? Zadawałam sobie wiele pytań, na które nie znałam odpowiedzi. Ból, złość na cały świat. Bezradność, jaką wtedy odczuwałam była z każdym dniem coraz większa. Jednak wiedziałam, że nie mogę się poddać i zaczęłam szukać pomocy. Odwiedziliśmy kilku lekarzy ortopedów, a to, co usłyszeliśmy, nie było optymistyczne. Ciosem okazała się informacja, że tej wady nie da się zoperować. A jedynym rozwiązaniem według lekarzy miałaby być amputacja nogi poniżej kolana w celu lepszego protezowania. Ja na to nie pozwolę – pomyślałam. Minęło trochę czasu, a los chciał, że natrafiliśmy na reportaż w telewizji o lekarzu, który operuje tak trudne i skomplikowane wady nóg. W tym momencie pojawiła się iskierka nadziei, że jednak da się uratować nogę i uniknąć amputacji. Udało nam się zdobyć kontakt do doktora Paley'a i zapisaliśmy się na konsultację. Na konsultacji doktor zbadał Adasia i wszystko objaśnił. Stwierdził, że potrzebne będą 4 operacje w odstępach czasowych, a docelowo syn będzie chodził na własnej nodze bez protezy. To, co usłyszałam, uskrzydliło mnie i dało nadzieję na lepsze życie i przyszłość mojego dziecka. Pierwszą operację Adaś miał przeprowadzoną w USA, a pełne leczenie trwało 8 miesięcy. Były łzy, ból i intensywna rehabilitacja, ale było warto, ponieważ zostało wykonanych wiele zabiegów usprawniających nogę m.in. wydłużenie ścięgna Achillesa, usunięcie zalążka kości strzałkowej, osteotomia piszczeli, osteotomia zrośniętych kości stopy, co pozwoliło na ustawienie stopy w pozycji prawidłowej i wydłużenie nogi o 5 cm. Drugą operację dr Paley zgodził się wykonać w Polsce w Paley European Institute. W jej trakcie wykonana została implantacja magnetycznego gwoździa śródszpikowego Precice którego zadaniem było sukcesywne wydłużenie nogi. Oprócz tego została również wykonana osteoplastyka kości piszczelowej oraz usunięcie pręta SLIM ROD który znajdował się w nodze Adama od czasu operacji wykonanej w USA. W trakcie tego wydłużania udało się uzyskać kolejne 5 centymetrów. Wierzę, że ból i cierpienie mojego synka i wyrzeczenia, jakich wspólnie doświadczyliśmy podczas pierwszej operacji, nie pójdą na marne i uda się kontynuować drogę do lepszej sprawności i samodzielności mojego synka. Życie jest jak pusta kartka, nigdy nie wiadomo co zostanie na niej zapisane, tak było i w naszym przypadku. Koszt trzeciej operacji jest ogromny. Adaś ma tylko mnie i brata, bo ojciec się nie interesuje jego zdrowiem. Dlatego muszę walczyć o zdrowie i przyszłość moich synów sama, co nie jest łatwe. Wiem, że dam radę z pomocą ludzi z wielkimi sercami. Dobro powraca, głęboko w to wierzę. Mama

79 824,81 zł ( 27,07% )
Brakuje: 215 019,19 zł
Mia Golda
Mia Golda , 4 latka

Powstrzymać najgorsze – Mia pilnie potrzebuje pomocy❗️

Mała Mia potrzebuje pilnej operacji! Mamy plan leczenia w Paley European Institute i kosztorys na gigantyczną kwotę! Bardzo prosimy o pomoc… Bez Was nie uda się, nie dam rady pomóc córeczce, a operacja się nie odbędzie, mimo że jest niezbędna!  Od dnia jej narodzin walczymy o zdrowie i sprawność. To droga przez mękę, pełna kłód, które los rzuca pod nogi. Ale nie poddajemy się! Sił dodajecie nam Wy – cudowni ludzie, którzy nie przechodzą obojętnie obok choroby i nieszczęścia niewinnego dziecka. Naszej córeczki… Na konsultacji z lekarzami okazało się, że operacja jest bardzo pilna! Termin zostanie wyznaczony, gdy zbierzemy przynajmniej 20% wymaganej kwoty. Operacja będzie podzielona na dwa etapy: biodra oraz przykurczy w kolanach wraz z operacją stóp. Łącznie mamy spędzić w Warszawie ponad 10 tygodni, łącznie z intensywną, specjalistyczną rehabilitacją.  Mia potrzebuje operacji, by mieć proste nóżki, proste stopy. Te są obecnie tak zniekształcone, że podczas pionizowania córeczka stoi na palcach… Najgorsze jest jednak to, że przez krzywe biodro i przykurcze kręgosłup Mii zaczyna się wykrzywiać! Dlaczego właśnie zdecydowaliśmy się na leczenie w klinice dra Paley, bo nasza córka będzie miała najlepszą opiekę i osiągnie najlepsze efekty po operacji! Lekarze tam operują inaczej – nie nacinają mięśni podczas operacji, więc Mia zachowa umiejętności, których już się nauczyła dzięki wieloletniej, ciężkiej pracy! To wszystko nie pójdzie na marne, o to właśnie walczymy... Poznaj historię naszej córeczki: 10 września 2018 roku na świecie powitaliśmy nasze małe wielkie szczęście. Jednak niedługo dane było nam się nim cieszyć…  Nasza córeczka dwie godziny po porodzie została zabrana przez karetkę do specjalistycznego szpitala. Tego samego dnia przeszła operację zamknięcia przepukliny oponowo - rdzeniowej. Zamiast słać do bliskich wiadomości ze zdjęciem Mii, cieszyć się jej narodzinami, całować główkę i małe paluszki, sparaliżowana strachem czekałam na wiadomości z sali operacyjnej…  Po trzech tygodniach na skutek powiększającego się wodogłowie zdecydowano o kolejnej operacji naszej maleńkiej córeczki. Tym razem założono zastawkę komoro-otrzewnową, która miała pomóc w odprowadzaniu płynów gromadzących się w główce. Niestety, nie wszystko poszło zgodnie z planem... W wyniku operacji doszło do odmy. Mia została zaintubowana i podłączona do sprzętów, które utrzymywały ją przy życiu… Mogliśmy tylko wierzyć, że Mia z tego wyjdzie. Przecież jej życie nie mogło się tak szybko skończyć! Zamiast wrócić do domu, właściwie zamieszkaliśmy w szpitalnych salach. Intensywna rehabilitacja, konsultacje, poszukiwanie najlepszych rozwiązań... Mia jednak nie zamierza się poddać. Walczy dzielnie, co daje nam nadzieję na lepszą przyszłość! Choć taka maleńka i ciężko chora, jest niezwykle dzielna. Jesteśmy z niej tacy dumni! Nasza córeczka zmaga się z rozszczepem kręgosłupa, wodogłowiem, zespołem Arnolda-Chiariego II. Cierpi na wiotkie porażenie kończyn dolnych, ma stopy końsko-szpotawe i pęcherz neurogenny.  Operacja, na którą zbieramy, da jej szansę na lepsze życie, bez bólu, większą samodzielność i lepsze efekty rehabilitacji! Bez niej stan Mii będzie się pogarszał. Nie wiemy, do czego to doprowadzi, nawet boimy się myśleć. Bardzo prosimy, pomóżcie naszej dzielnej córeczce… Rodzice _________________➡️ Losy Mii możesz śledzić tu: Mia z RKiW ➡️ Licytacje dla Mii 

219 565,00 zł ( 100,15% )
Gabriel Zatorski
Gabriel Zatorski , 11 miesięcy

Walcząc o bezpieczną przyszłość

9 grudnia 2021 roku - to najszczęśliwszy dzień naszego życia. To właśnie wtedy urodził się nasz synek – Gabryś. Nasze największe szczęście. Jego przyjście na świat było związane z ogromną radością i euforią. Niestety, ten stan nie trwał zbyt długo. Po kilku dniach wszystkie dobre uczucia zastąpił strach, przerażenie i niepewność...  Gabryś w wieku trzech tygodni dostał pierwszego ataku padaczki... Byliśmy przerażeni! Natychmiast zaczęliśmy szukać przyczyn i ratunku. Przeszliśmy mnóstwo wyczerpujących badań, spędziliśmy niezliczoną ilość czasu na konsultacjach ze specjalistami. W końcu po kilku tygodniach usłyszeliśmy diagnozę – polimikrogyria. To bardzo rzadka choroba mózgu objawiająca się codziennymi atakami, które uniemożliwiają normalny rozwój...  Obecny lek niewiele pomaga, a w Polsce nie ma skutecznej metody walki z tą chorobą. Profesor polecił leczenie w klinice w Niemczech, specjalizującej się w ciężkich przypadkach tej choroby... Niestety, tamtejsze koszty leczenie oraz szczegółowej diagnozy są ogromne i znacznie przekraczają nasze możliwości. A to dopiero początek... Wiemy, że Gabryś dodatkowo będzie potrzebował intensywnej rehabilitacji, konsultacji ze specjalistami, kolejnych badań i kosztownych leków... To jedyna szansa, aby synek miał szanse na prawidłowy rozwój i normalne dzieciństwo...  Dlatego prosimy ludzi dobrego serca o wsparcie... To straszny ból, kiedy nie można pomóc własnemu dziecku, bo na przeszkodzie stają pieniądze... Rodzice Kupując, pomagasz Gabrysiowi:  ➡️ Licytacje dla Gabrysia 💚

101 154,98 zł
Pola Kocurek
Pola Kocurek , 2 latka

Pola potrzebuje operacji, aby postawić swój pierwszy krok! Pomóż❗️

Polcia urodziła się w 34 tygodniu ciąży z hipotrofią, czyli stanem, w którym dziecko jest mniejsze, niż normy średniego rozmiaru przyjęte dla danego wieku ciąży. Ważyła zaledwie 1600 gramów. Malutka, bezbronna i potrzebująca bardzo dużo wsparcia. Mimo stresów związanych z przedwczesnymi narodzinami wiedzieliśmy, że jest naszym największym skarbem i że musimy o nią zawalczyć! Po porodzie u córeczki stwierdzono cechy dysmorfii, czyli zespół wad. Zostaliśmy skierowane na badania genetyczne. Na podstawie ich wyniku  postawiono diagnozę, która złamała nasze serce: wada genetyczna – częściowa trisomia chromosomu 10. W głowie kłębiło się wiele myśli i scenariuszy… Jak będzie wyglądała jej przyszłość? Czy da sobie radę? Dodatkowo Polcia ma zwichnięty staw biodrowy i podejrzenie złożonej kraniosynostozy, dlatego czekają ją dwie poważne operacje – rekonstrukcja neurochirurgiczna czaszki oraz nastawienie biodra. Jej rozwój jest opóźniony. Ma spore problemy z mową, problemy z jedzeniem, karmieniem i przełykaniem. Wymaga stałej terapii neurologopedycznej. Córeczka potrzebuje intensywnej rehabilitacji ruchowej jak i terapii integracji sensorycznej, psychologicznej. Na ten moment Polcia nie chodzi samodzielnie, raczkuje i podejmuje próbę wstawania. Operacja bioderka jest potrzebna, aby mogła postawić swoje pierwsze samodzielne kroczki. Jednak jej kwota jest ogromna i sami nie poradzimy sobie z jej zebraniem.  W tym momencie życie i codzienność Poli liczy się najbardziej. Nic innego nie ma znaczenia. Każdy dzień i każdą chwilę podporządkowujemy dla niej. Niestety, kwota, którą musimy pokryć za sprawność Poli, jest dla nas nie do zdobycia samodzielnie. Prosimy z całego serca o pomoc i wsparcie! Wioleta i Krystian, rodzice Poli ______________ Kwota zbiórki została zmniejszona o 32 370,00 zł. Środki te zostały zebrane podczas zbiórki publicznej.

40 646,66 zł ( 90,51% )
Brakuje: 4 260,34 zł
Jarosław Riszka
Jarosław Riszka , 36 lat

Choroba niczym koszmar... Pomóż się z niego wybudzić!

Moje życie można podzielić właściwie na dwie części. Tą drugą rozpoczęła chwila, w której usłyszałem diagnozę. Skończyła się rzeczywistość, którą znałem. Wszystkie plany i marzenia przestały mieć znaczenie. Ważne było tylko jedno - mam nowotwór!  Wszystko zaczęło się w grudniu 2021 roku. To właśnie wtedy otrzymałem diagnozę, która brzmiała jak wyrok: nowotwór mózgu i innych części ośrodkowego układu nerwowego. Natychmiast rozpocząłem leczenie.  W marcu przeszedłem operację usunięcia guza. Zabieg był niesamowicie skomplikowany, jednak przebiegł pomyślnie. Byłem pewny, że teraz wszystko się ułoży, że wszystko będzie dobrze. Niestety, los zdecydował inaczej. Za chwilę otrzymałem kolejny cios. Wystąpił u mnie nasilony niedowład prawego nerwu twarzowego, zaburzenia przełykania, niedowład prawej kończyny górnej, utrata słuchu na prawe ucho i problem z zamykaniem prawej powieki. Z początkiem marca stałem się człowiekiem, który potrzebuje pomocy i który musi o tę pomoc prosić...  Obecnie od półtora miesiąca uczęszczam na rehabilitację, która przynosi pierwsze efekty – moja ręka jest już sprawniejsza, mowa stała się wyraźniejsza i znów jestem w stanie samodzielnie jeść. Niestety, wciąż towarzyszy mi wiele innych, uciążliwych dolegliwości - nadal mam problem z czuciem prawej strony twarzy i z zamykaniem prawej powieki. Dziś już wiem, że przede mną naprawdę długa droga do zdrowia i sprawności.  Możliwe, że konieczna będzie operacja rekonstrukcji nerwu twarzowego oraz włożenia płytki do powieki oka – co pozwoli na jej zamykanie. Dodatkowo potrzebuje intensywnej i regularnej rehabilitacji... Wydatki rosną z każdym dniem i coraz bardziej przerastają mnie i moją rodzinę. Przez chorobę nie jestem w stanie pracować, podobnie, jak moja partnerka, która się mną opiekuje i pomaga w każdej, nawet najprostszej czynności. Jest nam niezwykle trudno, bo wiemy, że jeśli nie podejmę dalszego leczenia i rehabilitacji, nigdy nie uda mi się wrócić do dawnego życia.  Rok temu urodziła nam się córka – Julka. Ona mnie potrzebuje, potrzebuje zdrowego ojca. Dlatego nie mogę się poddać! Muszę walczyć dla siebie i przede wszystkim dla mojej rodziny! Proszę pomóżcie mi wygrać tę dramatyczną walkę! Jesteście moją ostatnią deską ratunku!  Jarek

7 150,00 zł

Obserwuj ważne zbiórki