Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Lokalizacja

  • Cała Polska
  • dolnośląskie
  • kujawsko-pomorskie
  • lubelskie
  • lubuskie
  • łódzkie
  • małopolskie
  • mazowieckie
  • opolskie
  • podkarpackie
  • podlaskie
  • pomorskie
  • śląskie
  • świętokrzyskie
  • warmińsko-mazurskie
  • wielkopolskie
  • zachodniopomorskie
Mariola Kucab
22:27:22  do końca
Mariola Kucab , 58 lat

Kiedyś pielęgniarka, dziś pacjentka... Pomóż Marioli w walce z SM!

Nigdy nie sądziłam, że moje życie może zmienić się tak szybko. Prawie 30 lat przepracowałam jako pielęgniarka, będąc świadkiem wielu życiowych tragedii. Nie myślałam jednak, że jedna z nich niebawem spotka i mnie. Przecież to ja byłam od pomagania! Niestety los się odwrócił i teraz sama potrzebuję pomocy... Przez lata żyłam zupełnie nieświadoma, że w moim organizmie panoszy się okrutny przeciwnik, który po cichu zabierał mi zdrowie. Dopiero 5 lat temu zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane, które od tamtej pory postępuje błyskawicznie. Teraz nie jestem w stanie chodzić o własnych siłach. Usiadłam na wózku inwalidzkim, a moja samodzielność przestała istnieć… Kolejne leki, innowacyjne metody terapii - wszystko zawiodło. SM zdaje się być niewzruszone. Ostatnie leczenie zostało przerwane z powodu pandemii... Minął już rok, odkąd znikąd nie mam pomocy. Co gorsze, obecnie w Polsce nie ma żadnego programu lekowego dla postaci wtórnie postępującej stwardnienia rozsianego.  Do tej pory korzystałam z rehabilitacji szpitalnej, wcześniej ambulatoryjnej, a obecnie ze środowiskowej w domu. Chciałabym spróbować pobytu w ośrodku wysokospecjalistycznym, który posiada m.in. lokomat do nauki chodzenia, czy urządzenie do pionizacji. Niestety koszt pobytu w takim ośrodku jest poza moim zasięgiem. Dlatego zdecydowałam się poprosić o pomoc. Patrzę w lustro i wiem, że nie przypominam już siebie sprzed choroby. Stwardnienie rozsiane zabiera mi codziennie więcej i więcej... Boję się myśleć, co jeszcze stracę. Chcę walczyć! Sama jednak nie dam rady... Potrzebuję rehabilitacji, systematycznej, intensywnej i niesamowicie drogiej rehabilitacji. Pomożesz mi? Mariola

26 020,96 zł ( 42,92% )
Brakuje: 34 597,04 zł
Maja Cholewa
22:27:22  do końca
Maja Cholewa , 3 latka

Walka o każdy samodzielny krok. Pomagamy Mai!

Tak trudno wytłumaczyć dziecku, które za wszelką cenę próbuje samodzielnie stanąć na nóżki i stawiać pierwsze kroki, że jeszcze nie jest na to gotowe. Jeszcze trudniej patrzeć jak taka chęć kończy się upadkiem i rozczarowaniem naszej córeczki. Maja przyszła na świat z bardzo rzadką i nieuleczalną chorobą, jaką jest ataksja móżdżkowa. Choroba zabierająca równowagę, ograniczająca chód i utrzymanie pionowej pozycji ciała.  Pierwsze miesiące jej życia nie wskazywały na to, że pewnego dnia, usłyszymy tak straszną diagnozę. Czy Maja ma szansę na samodzielność? Na to pytanie nie może odpowiedzieć jeszcze żaden lekarz. Gdy córeczka miała około pół roku, zaczął martwić nas brak postępu w rozwoju fizycznym. Maja nie siadała, miała słabe napięcie mięśniowe. Rehabilitacja nie przynosiła pożądanych efektów. Rozpoczęliśmy dalszą diagnostykę. I to właśnie wtedy poznaliśmy wyrok mówiący nam o ataksji. Czekamy na wyniki badań genetycznych, które doprecyzowują diagnozę, wskażą przyczynę choroby i powiedzą nam, jakie są rokowania. W tym momencie największą trudnością jest brak równowagi oraz opóźniony rozwój motoryki. Maja często się przewraca, nie ma takiej siły w rączkach i nóżkach jak jej rówieśnicy. Musi być cały czas stymulowana. Bierze udział w wielu rehabilitacjach i zajęciach wzmacniających.  Jedno jest pewne - na świecie nie ma leku, który może zatrzymać chorobę. Intelektualnie Maja funkcjonuje świetnie, rozumie wszystko i reaguje jak każde inne dziecko w jej wieku. Niestety ciało blokuje rozwój fizyczny. To bardzo bolesne dla nas, kiedy musimy patrzeć na cierpienie dziecka. Chciałoby się zmienić bieg wydarzeń, jednak nie jest to możliwe. Możliwe jest jednak wsparcie specjalistów, by postawić Majkę na nogi. Jedyną szansą na spowolnienie rozwoju ataksji móżdżkowej jest kosztowna rehabilitacja. Choć córka jeszcze nam tego nie powiedziała, wiemy, że to jej największe marzenie! Rodzice Mai

13 016,77 zł
Dominik Jaros
22:27:22  do końca
Dominik Jaros , 4 latka

Serduszko Dominika przestało bić na 30 minut! Walczymy o jego zdrowie!

Kiedy rozpoczął się jego dramat, jego rozpaczliwa walka o przyszłość, miał zaledwie 3 miesiące. Nagle, zupełnie niespodziewanie zatrzymało się jego serduszko. Po 30-minutowej reanimacji w ciężkim stanie trafił na oddział intensywnej terapii. Zrozpaczona i bezsilna przyjmowałam kolejne dawki dramatycznych wiadomości. U Dominika zdiagnozowano odmę opłucnową i zmiany o charakterze obrzękowo-niedotleniowo-niedokrwiennym. Synka wprowadzono w stan śpiączki farmakologicznej, patrzyłam na jego zastygłe w bezruchu ciało i serce pękało mi na milion kawałków... Tymczasem kolejne badania przynosiły kolejne porcje złych wiadomości. Zdiagnozowano wodniako-krwiaki podtwardówkowe oraz zmiany niedokrwienno-niedotleniowe. Jednak najgorsze miało dopiero nadejść... Po wybudzeniu Dominika rozpoczęły się jego problemy ze zbyt słabym odruchem kaszlowym, z którym boryka się do dziś. Zauważono także zaburzenia napadowe z tachykardią i bezdechem. Syn zmaga się z neuropatią, przez co widzi tylko w 20%, oczopląsem i dysfagią.  Dominik znajduje się pod kontrolą wielu lekarzy specjalistów, ma również zaplanowane na najbliższą przyszłość badania, które są konieczne do powtórzenia. Zwracam się do Państwa z prośbą o finansowe wsparcie, które pozwoli mi na leczenie i rehabilitację Dominika oraz na wszelkie inne niezbędne wydatki związane z walką o jego sprawność. Za każdą pomoc, serdecznie Państwu dziękuję! Mama Dominika

4 308,00 zł ( 23,54% )
Brakuje: 13 990,00 zł
Monika Kaleta
22:27:22  do końca
Monika Kaleta , 39 lat

Pomagamy Monice walczyć z guzem mózgu!

Monika to nauczyciel z powołania. Bez nauczania nie wyobraża sobie życia. Co jednak zrobić, kiedy nowotwór chce jej zabrać nie tylko pasję, ale to, co najcenniejsze, czyli zdrowie i życie? "Choroba przyszła niespodziewanie. Zaczęło się od częstego i niepozornego bólu głowy, który w sierpniu znacznie przybrał na sile. Trafiłam do lekarza, skąd w trybie pilnym zostałam skierowana na badania... Potem do szpitala, bo rezonans wykazał obecność guza w mojej głowie – nowotworu złośliwego płata czołowego. Wiedziałam, że moje życie bardzo się zmieni. Mam w sobie gotowość, aby przyjmować wszystko i za wszystko dziękować. Jednak nie oznacza to wcale bierności, a bardzo konkretne działania ku powrotowi do zdrowia. Operacja, a potem chemioterapia oraz radioterapia są formą leczenia zalecaną przez lekarzy. Każdy taki zabieg zawsze niesie za sobą duże ryzyko. Ten nowotwór umiejscowił się w części odpowiedzialnej za mowę. Niezbyt to dobra wiadomość dla nauczycielki i trenerki! Lekarze poinformowali mnie, że po zabiegu mogą pojawić się groźne powikłania – defekty w mowie np. afazja oraz problemy z poruszaniem się. Do tej pory uczyłam obcokrajowców języka polskiego. Jestem także trenerką metod redukcji stresu mindfulness oraz szkolę się, aby zostać terapeutką pracującą z osobami dotkniętymi traumą. A to oznacza, że mogłabym już nigdy nie powrócić do tych zajęć, które nadają obecnie sens i wyznaczają kurs mojego życia. Moje plany, marzenia i aktywności stanęły pod znakiem zapytania. Dla mnie nie oznacza to jednak końca, oznacza zupełnie nowy początek. O poddaniu się nie ma mowy! Właśnie teraz jest czas na powrót do pełni zdrowia! Poszukuję więc wszelkich opcji leczenia, które pozwoliłyby uzdrowić moje ciało przy zachowaniu sprawności fizycznej i intelektualnej. To może oznaczać także leczenie np. przy pomocy immunoterapii za granicą, a także wszelkie inne sposoby, które zgłębiam proponowane przez polskie czy zagraniczne ośrodki. Wiąże się to oczywiście z ogromnymi wydatkami, potrzebnymi na wczoraj, dlatego bardzo proszę Was o pomoc! Sam powrót do sprawności po operacji to droga przez fizjoterapię neurologiczną, neurologopedię oraz inne terapie, które będą wtedy konieczne, a to i tak będzie dopiero początek drogi powrotu do pełnej sprawności”. Za Twój datek z serca dziękuję! Monika

51 273,36 zł
Kuba Lipiński
22:27:22  do końca
Kuba Lipiński , 15 lat

Los się musi odmienić! Ratujmy sprawność Kuby i uchrońmy go przed bólem!

Leżał w inkubatorze. Był taki malutki, delikatny niczym z papieru, i tak bardzo dzielny. Nie potrafię wyrzucić z głowy tamtych chwil. Chwil, w których umierałam ze strachu o niego! Szeptałam mu wtedy, że mama zrobi wszystko, by mu pomóc i dać jak najlepsze życie... Dzisiaj proszę Was o pomoc, aby dotrzymać tej obietnicy. Kuba urodził się w 26 tygodniu ciąży. Otrzymał 2 punkty w skali Apgar. Pierwsze 3 miesiące spędził w inkubatorze pod respiratorem – nikt nie dawał mu szans na przeżycie. U Kubusia wykryto mózgowe porażenie dziecięce, niedowład lewostronny, przykurcze ścięgien, upośledzenie w stopniu umiarkowanym, niedoczynność tarczycy, zez zbieżny epilepsję, kamicę pęcherzyka żółciowego, wodogłowie po retinopatię. Do roku żył z ileostomią. Jeździliśmy od szpitala do szpitala. W wielu 4 lat przeszedł operację usunięcia prawego jądra i przepukliny. Bardzo często trafialiśmy do szpitali, ponieważ ataki padaczki nie odpuszczały. W wieku 8 lat synek miał kolejną operację – podcięcie, wydłużenie ścięgien. Każdego dnia Kuba potrzebuje intensywnej rehabilitacji, ponieważ ma silne przykurcze. W październiku 2021 roku, podczas kontroli, okazało się, że przykurcz jest zbyt silny i muszę przejść operację na podcięcie i wydłużenie ścięgien oraz blokadę wzrostową. Koszt wstępnej wyceny to 16 tys. zł! Czekamy na wyniki analizy chodu, którą mamy za sobą. Pełny kosztorys otrzymamy po kolejnej wizycie ortopedycznej. Operacja odbędzie się prawdopodobnie już w marcu, a po niej Kubę czeka długotrwała i intensywna rehabilitacja, dlatego z całego serca prosimy o pomoc! Mama Kuby

8 380,00 zł
Robert Janas
22:27:22  do końca
Robert Janas , 50 lat

Proszę, pomóżcie uratować naszego tatę❗️Walka dopiero się zaczęła!

Mój ukochany tata walczy z glejakiem wielopostaciowym IV stopnia – najgorszym z możliwych guzów mózgu. Przed nami leczenie, które daje nadzieję na dłuższe i lepsze życie, a niczego bardziej nie pragniemy, tylko by tata Robert był z nami jak najdłużej! Koszt leku, który hamuje wzrost guza, to ok. 120 tysięcy złotych na rok… Gigantyczna kwota, której nie mamy, dlatego w imieniu swoim i całej rodziny ponownie z całego serca proszę o pomoc dla mojego taty! 3 grudnia 2021 po raz pierwszy zwróciłam się do Was, ludzi o wielkich sercach, z prośbą o pomoc. Musieliśmy uzbierać 60 000 tysięcy złotych na operacje usunięcia guza mózgu, który odrośl w krótkim czasie. Operacja taty się udała! Dzięki Wam pieniądze udało się uzbierać w niecałe 24 godziny! Jestem ogromnie wdzięczna. Pisząc te słowa, czuję w gardle kamień, a łzy ciekną ciurkiem po policzkach…  Teraz Tata jest z nami w domu i nabiera sił po operacji. Jesteśmy po pierwszej konsultacji w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach. Czeka nas jeszcze skan głowy, po którym decyzja o dalszym leczeniu. Ale oprócz standardowego leczenia w Polsce, które niestety jest niepewne, udało nam się skontaktować z Dr. Arnholdem z Niemiec. Zaproponowano nam leczenie lekiem, specjalnym inhibitorem. Niestety, koszt tego leczenia to około 10 tysięcy miesięcznie, a wstępnie zaplanowane jest na rok. Czyli potrzebujemy 120 000 tysięcy, żeby tata mógł żyć… Lek ten sprawia, że guz nie odrasta. Zdarza się, że maleje albo utrzymuje się bez zmian. Każde, najmniejsze uśpienie guza jest dla nas wygraną. Jest dla nas kolejnym dniem, tygodniem i miesiącem, który spędzimy razem! Nasza historia: W czerwcu 2021 roku życie postawiło naszą rodzinę przed wielkim wyzwaniem i heroiczną walką. Tata zaczął gorzej widzieć, pole widzenia się zawężało, pojawiły się problemy z mówieniem. 13 czerwca Tata trafił do Szpitala w Anglii – Salford Royal NHS Foundation Trust i tam 16 czerwca został zoperowany, w jego głowie był guz 6x4 cm. Po szczegółowej diagnostyce usłyszeliśmy diagnozę – glejak wielopostaciowy IV stopnia, najbardziej złośliwy nowotwór mózgu. Od tamtego momentu życie taty, moje i całej rodziny wywróciło się do góry nogami. Rozpoczęliśmy walkę o życie Roberta. 8 sierpnia zaczęliśmy radioterapię w Radomskim Centrum Onkologii. Leczenie trwało 6 tygodni. Po tym czasie nastąpił miesiąc przerwy. W październiku rozpoczęliśmy leczenie chemią w tabletkach podawaną przez 5 dni w miesiącu. 30 listopada dowiedzieliśmy się, że guz odrasta, a tradycyjna chemia nie pomaga! 6 grudnia tata przeszedł operację w prywatnej klinice w Kluczborku. Operacja polegała na usunięciu całości guza – poszła zgodnie z planem, uratowała tacie życie! To otworzyło nam drogę do dalszej walki z podstępnym glejakiem. Nie możemy się poddać, nie teraz! Zaangażowanie całej rodziny i przyjaciół w poszukiwaniu dostępnych w kraju i za granicą metod leczenia daje nam nadzieję na wygranie tej walki. Bardzo w to wierzymy. Mamy obecnie kontakt z osobami, które już tę walkę stoczyły i żyją, mają się coraz lepiej – wracają do swoich rodzin i do swoich obowiązków. Każda z innowacyjnych metod leczenia daje dużą szansę na osłabienie komórek nowotworowych i zahamowanie rozwoju guza, jednak ze względu na ich innowacyjność i ograniczoną dostępność koszt leczenia jest bardzo wysoki… Ponownie z całego serca prosimy o pomoc. Wierzymy, że tata jeszcze wróci do normalnego życia. Każda najdrobniejsza wpłata zbliża nas do wygranej! Poprzednia zbiórka dała nam siłę, wiarę i moc. Nadal jej nie tracimy… Każde udostępnienie jest ważne! Bardzo chcemy móc krzyczeć z radości i mówić, że wygraliśmy walkę z najgorszym nowotworem mózgu! Wierzymy, że tak będzie…Klaudia, córka Roberta

130 539,75 zł ( 96,84% )
Brakuje: 4 259,25 zł
Kamila Kiereś
22:27:22  do końca
Kamila Kiereś , 33 lata

Kamila od 32 lat jest przykuta do łóżka. Spraw by mogła zobaczyć piękno otaczającego ją świata!

Mijają kolejne lata i znów muszę prosić o Twoją pomoc... Kamila nadal jest niepełnosprawna, nadal potrzebuje całodobowej opieki. To się nigdy nie zmieni, już zawsze moja codzienność będzie podporządkowana córce. Żyjemy wyłącznie ze świadczeń, ponieważ cały swój czas poświęcam Kamili. Czas leci, koszty rosną, potrzeby się zmieniają. Taka sama zostaje jedynie choroba.  Córka urodziła się z Dziecięcym Porażeniem Mózgowym. Nie zna innego widoku niż cztery białe ściany i sufit swojego pokoju. Od 32 lat przykuta jest do łóżka, nie mówi, nie chodzi… Kamila wymaga całodobowej opieki i beze mnie nie jest w stanie zrobić nic. Dziś naszą największą potrzebą jest zakup fotelika rehabilitacyjnego do samochodu. Umożliwi nam częstsze przemieszczanie się, a przede wszystkim będzie to bezpieczne i bezbolesne dla Kamili. Moim marzeniem jest zabranie córki na wakacje, pokazanie pięknych krajobrazów. Jednak bez specjalnego fotelika dla osoby niepełnosprawnej, to nigdy nie będzie możliwe.  Chciałabym żeby życie Kamilki było choć trochę lepsze. Pomóż proszę mojej córce! Z całego serca dziękuję za każdą złotówkę.  Izabela, mama Kamili

1 857,00 zł ( 12,72% )
Brakuje: 12 738,00 zł
Tomasz Mikiciuk
22:27:22  do końca
Tomasz Mikiciuk , 45 lat

Specjalistyczna rehabilitacja to jedyna szansa Tomasza na powrót do ukochanej rodziny!

Tomek jest wspaniałym mężem i kochającym ojcem trójki dzieci. Jeszcze niedawno spełniał się zawodowo i cieszył się życiem. Cenił każdą chwilę z najbliższymi… Aż ciężko uwierzyć w to, że jeden moment, jedna chwila sprawiły, że nasze dotychczasowe życie zmieniło się w koszmar!  26 kwietnia, jak zawsze przed wyjściem do pracy, pożegnał się ze mną i ucałował naszą córkę na dobranoc. Około pierwszej w nocy dostałam telefon od kolegi męża, który poinformował mnie, że Tomka zabrało pogotowie ratunkowe.  Gdy dodzwoniłam się do szpitala i usłyszałam, co się stało – zamarłam… Tomek przeszedł niedokrwienny udar mózgu. W jednej chwili zawalił się cały mój świat. Jak to możliwe, że młody, pełen energii i chęci do życia mężczyzna właśnie walczy o swoje życie! Gdy dojechałam do szpitala, informacje były jeszcze gorsze. Śpiączka farmakologiczna, paraliż górnych i dolnych kończyn, respirator, rurka tracheostomijna i stan krytyczny… Poczułam strach, że już nigdy nie przytulę się do męża, a nasze dzieci stracą ukochanego tatę.  Obecnie stan Tomka jest ustabilizowany. Aby mógł choćby częściowo wrócić do zdrowia, wymaga specjalistycznej rehabilitacji. Leczenie męża będzie trwało bardzo długo, a jego koszt przekracza niestety nasze możliwości finansowe.  Specjalistyczna rehabilitacja to jedyna szansa, by mógł wrócić do domu i być z nami i dalej cieszyć się życiem, spełniać wszystkie nasze marzenia. Po prostu żyć! Teraz nie liczy się nic innego. Tylko jego powrót do zdrowia! Bardzo proszę o pomoc, każda nawet najmniejsza kwota jest dla nas ważna i daje mężowi szansę na godne życie. Dzieci każdego dnia pytają, kiedy tatuś znowu będzie spędzał z nimi czas, a ja nie wiem, co odpowiedzieć… Sama nie dam rady! Błagam o wsparcie! Z góry dziękuję za każdą wpłatę. Żona Barbara

24 216,31 zł ( 14,7% )
Brakuje: 140 464,69 zł
Adam Grabowski
22:27:22  do końca
Adam Grabowski , 52 lata

By SLA nie zabrało już niczego więcej... Trener Adam potrzebuje pomocy!

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj Mark Twain Za dwadzieścia lat usiądziemy sobie z moim przyjacielem i powiemy sobie: „Nie żałuję, bo zrobiłem. Wierzyłem, że będzie dobrze i wbrew wszystkiemu nie odpuściłem. Dalej możemy żyć i cieszyć się tym życiem”. Z Adamem znamy się jeszcze od podstawówki. Nasza przyjaźń przetrwała do dziś. Teraz, gdy przyszedł trudny moment, wiem, że tym bardziej nie mogę go zostawić samego. Adam przez wiele lat był trenerem kobiecej siatkówki. Ma na swoim koncie mnóstwo sukcesów zarówno na gruncie polskim, jak i międzynarodowym. Wielokrotnie sięgał ze swoją drużyną i reprezentacją po medale m.in. na Mistrzostwach Polski, Mistrzostwach Europy, Pucharze i Superpucharze.  Osiągnięcia te nie byłyby możliwe bez jego zaangażowania, pasji, wiedzy i doświadczenia. Podziwiamy go za jego wytrwałość i to, że potrafił oddać się w stu procentach temu, co prawdziwie kocha. W tym roku Adam miał w planach rozpocząć pracę z młodzieżą i dziećmi. Niestety, w obecnych okolicznościach nie będzie to możliwe. U Adama zdiagnozowano nieuleczalną chorobę – stwardnienie boczne zanikowe. Jest to poważne schorzenie polegające na uszkodzeniu centralnego i/lub obwodowego układu nerwowego. Do głównych objawów należą zaniki mięśni kończyn, fascykulacje, czyli mimowolne, szybkie skurcze mięśni oraz stopniowa utrata sprawności ruchowej i niedowład kończyn dolnych. Dla osoby tak aktywnej jak Adam, wiadomość o chorobie była czymś potwornym, największym dramatem, który mógł się przydarzyć. Najgorsze jest to, że choroba szybko postępuje i wraz z każdym dniem odbiera coraz więcej. Leczenie ma na celu tylko łagodzenie występujących objawów oraz usprawnianie pacjenta. W medycynie konwencjonalnej nie ma na nią leku ani odpowiedniej terapii. Nie poddajemy się jednak. Piszę w imieniu swoim, rodziny i grona przyjaciół wspierających Adama. Chcemy skorzystać z alternatywnych metod leczenia i stawiamy na medycynę chińską. Medycyna chińska jest medycyną holistyczną – postrzega człowieka w połączeniu ze wszystkimi aspektami jego życia. Dlatego wierzymy, że może ona przyczynić się do wyzdrowienia, zatrzymania bądź opóźnienia szybko postępującej choroby. 1 kwietnia 2022, czyli w dniu swoich urodzin, Adam rozpocznie terapię w klinice w Warszawie, która potrwa 10 tygodni. Szacowane koszty terapii to około 25 tys. złotych. Na koszty składają się konsultacje lekarskie, indywidualnie dostosowane mieszanki ziołowe, akupunktura, specjalna dieta, terapia bioenergetyczna i przejazdy. To będzie 10 długich tygodni z nadzieją i wiarą, że wszystko się zmieni i uda się zatrzymać rozwój choroby. Może się jednak zdarzyć, że terapia będzie wymagała powtórzenia po przerwie na regenerację i asymilację.  Zwracam się do Was z gorącą prośbą o wsparcie. Potrzebne są środki na pokrycie kosztów terapii. Liczy się każda pomoc, złotówka, każde dobre słowo, udostępnienie tego wpisu w mediach społecznościowych. Im jest nas więcej, tym większe są szanse dla Adama. Bardzo Was proszę o wsparcie dla mojego przyjaciela. Bez Was nie damy rady!

24 039,11 zł

Obserwuj ważne zbiórki