Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Upadek z wysokości zrujnował Przemkowi życie. Potrzebuje pomocy, by móc siedzieć!

Przemek Kapecki
Zbiórka zakończona
33 191,00 zł ( 100% )
Wsparły 742 osoby

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0047142 Przemek
Cel zbiórki:

roczna rehabilitacja - jedyna szansa, aby wstać z łóżka

Organizator zbiórki: Fundacja VOTUM
Przemek Kapecki, 35 lat
Jedlnia-Letnisko, mazowieckie
stan po wypadku
Rozpoczęcie: 12 Lutego 2019
Zakończenie: 1 Maja 2020

Rezultat zbiórki

Chciałbym bardzo podziękować wszystkim, którzy wsparli moją walkę. To dzięki Waszej pomocy postępy, które zrobiłem, są widoczne i motywują mnie do dalszej pracy.

Dzięki rehabilitacji powróciło u mnie odczuwanie niektórych miejsc, jestem w stanie sam siedzieć i poruszać się na wózku, co znacznie poprawiło moja samodzielność, a co za tym idzie także samopoczucie.

Jestem już w stanie wykonywać ruchy rotacyjne prawą ręką, co wcześniej było niemal niemożliwe. Dużo łatwiej mi też rozprostowywać przykurcze palców.

Nie byłoby to możliwe, dzięki Waszej pomocy. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem na Was liczyć. Mam nadzieję, że pomożecie mi w kolejnej zbiórce.

Przemek

Opis zbiórki

14 kwietnia 2015 roku był bardzo pięknym dniem. Czuć było wiszącą w powietrzu wiosnę, która skłoniła mojego syna do wyjścia na spacer z całą rodziną. W najgorszych koszmarach nie przypuszczałam, że są to ostatnie szczęśliwe chwile Przemka, kiedy jest z bliskimi i może chodzić. Potem przyszła już tylko otchłań beznadziei...

Świat zaczął się wybudzać z zimowego snu, a piękne słońce zachęcało do spacerów. Przemek z żoną i dziećmi wybrali się na taką wędrówkę. Niedaleko, tylko do lasu obok domu, zaczerpnąć świeżego powietrza. Cudowne i radosne chwile skłoniły Przemka do wygłupów i żartów. Gdy zobaczył wysoki dąb, postanowił wspiąć się na niego najwyżej, jak się da. Drzewo nie miało jeszcze liści, więc bez problemu pokonywał gałąź po gałęzi. Za swoją nonszalancję zapłacił wysoką cenę... Jedna z gałęzi była spróchniała. Przemek nie zauważył tego i podciągnął się, kiedy ona się złamała, jak zapałka. Syn zaczął spadać z wysokości 5 metrów. Po drodze uderzył brzuchem o kolejną gałąź i spadł z impetem na plecy. Jeszcze się śmiał, ale kiedy zorientował się, że nie może ruszać nogami, ani rękami, głos uwiązł mu w gardle...

Przemek Kapecki

Przemek trafił do szpitala w Radomiu. Wyniki badania tomograficznego nie pozostawiły złudzeń, żeby liczyć na cud. Kręgi w odcinku szyjnym zostały złamane, a rdzeń zmiażdżony. To oznaczało dla syna koniec dotychczasowego życia... 

Paraliż objął ciało od ramion w dół. Prawdziwa tragedia nastąpiła kilka dni później, kiedy żona Przemka oświadczyła mu, że od niego odchodzi. Nie będzie w stanie zajmować się chorym mężem. Zabrała dzieci i wyprowadziła się z domu. To był cios dla nas wszystkich. Ze szpitala odbierałam syna razem z mężem. Przygotowaliśmy mu pokój w naszym domu i cała opieka spadła na nas. Przez 1,5 roku dawaliśmy sobie jeszcze jakoś radę. Gdy zmarł mój mąż, zostałam sama...

Przemek Kapecki

Nie mogłam obciążać drugiego syna opieką nad Przemkiem. Kacper miał własne życie. Zaraz po wypadku Przemek miał zapewnioną rehabilitację. Było bardzo dobrze — syn mógł nawet siedzieć. Jednak z biegiem czasu ćwiczeń było coraz mniej… Na kolejną rehabilitację przyszło nam czekać 1,5 roku. Przez ten czas Przemek stał się całkowicie leżący. Zaczęły zanikać mu mięśnie, stał się wrakiem człowieka. Od kiedy zmarł jego tata, nie opuścił domu. Sama nie jestem w stanie przenieść go na wózek, a tym bardziej sprowadzić ze schodów. Jego jedyny oknem na świat jest komputer, który może obsługiwać oczami. Ale to nie postawi go na nogi.

Jego jedyną szansą są systematyczne i regularne ćwiczenia. Przemek skończy dopiero 33 lata i nie mogę pogodzić się z tym, że gaśnie w oczach. Pamiętam, jak on zarażał wszystkich swoją radością życia i pasją. Jako matka co dnia proszę Boga o siły, abym mogła jak najdłużej zajmować się swoim dzieckiem. Bez rehabilitacji, choćbym nie wiem jak mocno się starała, moje starania spełzną na niczym. Błagam, pomóż mi. Bez Ciebie mogę nie dać rady...

Hanna, mama Przemka

33 191,00 zł ( 100% )
Wsparły 742 osoby

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0047142 Przemek
Czytasz archiwalną treść zamkniętej zbiórki.

Możesz wesprzeć aktualną zbiórkę.

Obserwuj ważne zbiórki