Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Pomóż trwać życiu, które cudem ocalało

Radosław Malcherek
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

turnusy rehabilitacyjne

Zgłaszający zbiórkę: Lepsze Jutro Dziś
Radosław Malcherek, 18 lat
Żory, śląskie
mózgowe porażenie dziecięce, padaczka lekooporna
Rozpoczęcie: 9 Czerwca 2017
Zakończenie: 9 Grudnia 2017

Opis zbiórki

To, że mój synek żyje, to cud. Ale to życie nie jest łatwe. Jeśli masz chore dziecko, zostajesz zostawiony sam sobie, a codzienność nagle zmienia się o 180 stopni. Jest wielka miłość, ale jeszcze większy strach o przyszłość. Za co rehabilitować? Za co kupować niezbędny sprzęt? Skąd brać pieniądze na wizyty u specjalistów, których lista nie ma końca? Wtedy rodzic musi pokonać wstyd i prosić obcych ludzi o pomoc. Dzisiaj ja jestem takim rodzicem, bo mój synek cierpi. Czy pomożecie nam w walce o jego zdrowie?

Radzio, nasze pierwsze, wyczekane dziecko. Ciąża minęła bez problemów, ale kiedy przyszedł czas porodu, lekarze kazali czekać. Twierdzili, że dziecko jest za małe. Mówiłam, że to u nas rodzinne, że dzieci rodzą się malutkie, ale potem bardzo szybko rosną w siłę. Lekarze jednak wiedzieli lepiej i dali mi kroplówkę na podtrzymanie ciąży. Całą noc dręczyły mnie koszmary, a rano zobaczyłam panikę w oczach lekarza - jest źle.

Radosław Malcherek

Tym razem dostałam kroplówkę na wywołanie porodu. Nie chcieli zrobić cesarskiego cięcia, kazali rodzić siłami natury. Ja miałam siłę, ale nie miało jej moje dziecko… Zielone wody płodowa, ciężka zamartwica i paraliżująca cisza. Przecież synek powinien krzyczeć, powinien głośno oznajmiać, że już jest!

Dlaczego nie krzyczał? Bo nie oddychał... Zabrali go, nie mogłam go nawet przytulić... Zostałam sama z moim strachem i rozpaczą. Tak czekałam na moje maleństwo, a tymczasem kazali mi się przygotować na jego śmierć. Na to nie da się przygotować… Okazało się, że u Radka doszło do rozległego wylewu krwi do mózgu IV stopnia. Cudem przeżył, chociaż już miało go tu nie być. Ale jest, uśmiecha się, cieszy życiem na tyle, na ile może.

Radek cierpi na porażenie czterokończynowe, ma obniżone napięcie mięśniowe w osi, a wzmożone w obwodzie. Jego piętnem jest także małogłowie, zaburzenie ośrodkowej koordynacji nerwowej, ale zdecydowanie najgorsze z tego wszystkiego są ataki padaczki. Gdy po dwóch miesiącach wyszliśmy ze szpitala i w końcu mogliśmy wrócić do domu, dali nam tylko listę lekarzy, do których trzeba się udać i jedną radę - rehabilitujcie jak najwięcej. Wierzyliśmy, że kilka lat ćwiczeń, a nasze dziecko dogoni rówieśników i będziemy mieli zdrowego, szczęśliwego synka.

Radosław Malcherek

Nadzieja legła w gruzach, gdy Radek skończył 8 miesięcy. Najpierw zauważyłam drgające powieki. Sądziliśmy, że to jakiś tik nerwowy. Neurolog powiedział, że to pierwszy atak padaczki. Zbadał też dokładnie synka i oznajmił, że nigdy nie będzie zdrowy. To było jak cios poniżej pasa. Co innego mieć chore dziecko i nadzieje, że jeszcze lepiej, a co innego nagle ją stracić. Cały zapał, cała energia do działania i rehabilitacji pryska jak bańka mydlana, a do oczu napływają łzy bezsilności. Nie mogliśmy się jednak załamać. To przecież nasz syn, nasze dziecko! Wiemy, że już nigdy nie będzie sprawny, ale możemy sprawić, by był szczęśliwy - niczego bardziej nie pragniemy.

Wieloletnia intensywna rehabilitacja sprawiła, że Radek nie jest “roślinką”. Uśmiecha się radośnie, wszystko rozumie. Nie może jednak mówić. Jego ciało także odmawia posłuszeństwa - synek siedzi tylko w specjalnie przystosowanym do tego foteliku, jest dzieckiem leżącym. Oraniczona ruchomość doprowadziła do zwichnięcia stawów biodrowych, a naturalny wzrost spowodował skoliozy, które pogłębia się od 2 lat w szybkim tempie. Ważna jest jak najczęstsza rehabilitacja, by powstrzymać skrzywianie się kręgosłupa - skolioza, ze względu na stan Radka, jest nieoperacyjna i przy braku intensywnej rehabilitacji powoli doprowadzi do problemów z oddychaniem i jedzeniem. Kręgosłup coraz bardziej uciska narządy wewnętrzene, a to sprawia, że synek bardzo cierpi.

A ataki padaczki… Istny koszmar. Kiedyś to było drżenie powiek, dzisiaj wyginają ciało Radka w konwulsjach. Padaczka jest lekooporna - chociaż synek bierze kombinację aż 3 różnych leków, ataki występują każdego ranka. Moglibyśmy się ich pozbyć - jak powiedział lekarz - ale wtedy dziecko będzie nieprzytomne cały czas. Wybraliśmy mniejsze zło - atak każdego ranka, zamiast ponad stu dziennie, ale za to możemy dalej rehabilitować Radka. Może się rozwijać, może żyć!

Radosław Malcherek

Wszystkie oszczędności wydajemy na to, by polepszyć jakość życia synka. Radek ma młodszą siostrzyczkę, która kocha go nad życie. Wierzymy, że jakoś sobie poradzimy w każdej sytuacji - chcemy po prostu być normalną rodziną, zapewnić naszym dzieciom szczęście. Jednak to wszystko jest takie drogie… W pewnym momencie zawsze brakuje na zajęcia z logopedą, na jeszcze więcej rehabilitacji, która jest teraz naszym priorytetem...

By móc dalej walczyć o zdrowie dziecka, bardzo potrzebujemy wsparcia. Całe życie tego unikaliśmy, chcieliśmy radzić sobie sami. Państwo pomaga tylko w małym stopniu, niewystarczającym, by zaspokoić potrzeby niepełnosprawnego dziecka. Jesteśmy sami. Dlatego prosimy, pomóżcie. Radek robi olbrzymie postępy, chociaż kosztuje go to wiele wysiłku. Wiemy, że nasza walka ma sens, mimo że czasem jest trudno. Pomoc dobrych ludzi daje nam siłę by pokonywać przeciwności losu, by Radusia życie było choć odrobinę łatwiejsze Jego uśmiech to dla nas największa nagroda!

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki