Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Tętniak, operacja, śpiączka... Przerwijmy koszmar Radka!

Radosław Marański
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

Półroczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Radosław Marański, 35 lat
Warszawa, mazowieckie
Stan po zaklipsowaniu tętniaka
Rozpoczęcie: 26 Listopada 2020
Zakończenie: 9 Grudnia 2021

Rezultat zbiórki

Kochani, 

dzięki Waszej pomocy Radek może być intensywnie rehabilitowany. Tytaniczna praca i pomoc specjalistów sprawiają, że Radek każdego dnia jest naszym bohaterem i malutkimi kroczkami idzie do przodu. Pomimo że nie odzyskał pełni świadomości, coraz częściej widać na jego twarzy uśmiech, szczególnie na widok córeczki Basi. Nauczył się jeść z niewielką pomocą, uważnie ogląda zdjęcia najbliższych, ze skupieniem przygląda się wszystkim osobom i przedmiotom. Widzimy coraz więcej gestów i zachowań Radka sprzed choroby. Wierzymy, że za tym wszystkim stoją również emocje. 

To są malutkie kroki, ale dla nas ogromne sukcesy. Dlatego postanowiliśmy kuć żelazo póki gorące, dać Radkowi kolejną szansę i przenieść go do ośrodka rehabilitacji w Otwocku, w którym terapia, oprócz standardowej, bardziej intensywnej i opartej na najnowocześniejszych urządzeniach, nastawiona będzie również na  stymulację polisensoryczną, pobudzanie zmysłów, wyzwalane aktywności,  dostarczanie różnorodnych bodźców. 

Dziękujemy Wam z całego serca. Bez Waszej pomocy te postępy nie byłyby możliwe!

Radosław Marański

Opis zbiórki

Radek to mój mąż, tata naszej niespełna trzyletniej córeczki Basi, wspaniały i dobry człowiek. Człowiek, którego życie w jednej chwili zawisło na włosku. To był wrzesień tego roku. Dzień wcześniej wróciliśmy z wakacji, wypoczęci i szczęśliwy ze wspólnie spędzonego czasu. Następnego dnia Radek pracował z domu, zdalnie. W pewnym momencie – zupełnie niespodziewanie – przewrócił się. Wraz z tamtą chwilą nasze życie zmieniło się w koszmar, który trwa do dzisiaj…

Karetka natychmiast zabrała męża do szpitala. Na miejscu okazało się, że u Radka doszło do pęknięcia tętniaka, o którym nikt wcześniej nie wiedział. Żyliśmy zupełnie nieświadomi tego, że w głowie Radka tyka bomba, która w każdej chwili może wybuchnąć. Radek ma dopiero 33 lata, nigdy nie skarżył się na silne bóle głowy. Kto mógł wiedzieć, że czeka nas taka tragedia…

Radosław Marański

Następnego dnia Radek przeszedł operację zaklipsowania tętniaka mózgu. Po dwóch tygodniach pobytu w szpitalu był przygotowywany do tego, by wyjść ze szpitala do domu. Tak bardzo cieszyłam się, że do nas wraca, do mnie i naszej Basi, która tak często pytała o tatę. Chciałam wierzyć, że to, co najgorsze jest już za nami, ale niestety los miał dla nas jeszcze coś w zanadrzu…

Przed wypisem ze szpitala, podjęto próbę postawienia Radka na nogi. Niestety po dwudziestu minutach od próby pionizacji mąż znów źle się poczuł i upadł. Znów wrócił strach… Kolejne badania wykazały odnowienie się tętniaka. Kolejnego dnia przeszedł drugą operację, a ja znów tak bardzo się bałam – bałam się, że wakacje, które dane nam było spędzić, to nasze ostatnie, piękne, wspólne chwile... 

Od operacji Radek jest w śpiączce, a ja codziennie chcę wierzyć w to, że nasze dawne życie wróci. By szansa na to nie przepadła, mąż musi trafić do profesjonalnego ośrodka, w którym zajmą się nim wykwalifikowani specjaliści. Koszt takiego pobytu jest dla mnie ogromny, a bez niego tak naprawdę nie ma szans na to, by odzyskał, choć częściową sprawność. 

Radek swoim życiem pokazywał, jak można dostrzegać w tłumie ludzi samotnych, potrzebujących, poranionych. Był zawsze pierwszy do pomocy innym. Cieszył się każdą chwilą szczęścia z naszą córeczką. Czerpał garściami życie, dzieląc je na dom, pracę, marzenia i pomoc innym. Dzisiaj to on potrzebuje opieki. Stanął twarzą w twarz z poważną chorobą, która pozbawiła radości nas wszystkich... 

Radek stoczył już bój z własnym bólem, niemocą i udowodnił, że jego siła i wola walki o życie może zdziałać cuda. Teraz musi powierzyć swój dalszy los innym – rehabilitantom, pielęgniarkom, lekarzom, psychologom, którzy nauczą go krok po kroku wracać do codzienności.  

Proszę, pomóż mi ratować mojego męża i tatę naszej córeczki!

Justyna, żona

Ta zbiórka jest już zakończona. Możesz wesprzeć aktualną zbiórkę.

Obserwuj ważne zbiórki