Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Tętniak, operacja, śpiączka... – potrzebna rehabilitacja, by ratować Radka!

Radosław Marański

Tętniak, operacja, śpiączka... – potrzebna rehabilitacja, by ratować Radka!

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0099291
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz
Cel zbiórki:

Półroczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym, sprzęt

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Radosław Marański, 35 lat
Warszawa, mazowieckie
Stan po zaklipsowaniu tętniaka
Rozpoczęcie: 9 Grudnia 2021
Zakończenie: 12 Grudnia 2022

Poprzednie zbiórki:

Radosław Marański
203 451,00 zł ( 100,23% )
Wsparły 2772 osoby
25.11.2020 - 09.12.2021

Półroczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym

203 451,00 zł ( 100,23% )

Półroczny pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym

Opis zbiórki

Radek to mój mąż, tata niespełna trzyletniej córeczki Basi, wspaniały i dobry człowiek. Uczył mnie i pokazywał, jak można dostrzegać w tłumie ludzi samotnych, potrzebujących, poranionych. Był zawsze pierwszy do pomocy innym. Cieszył się każdą chwilą szczęścia z naszą córeczką. Czerpał garściami życie, dzieląc je na dom, pracę, marzenia i pomoc innym.

W jednej chwili życie mojego męża zawisło na włosku…

Radosław Marański

Dzień wcześniej wróciliśmy z wakacji, wypoczęci i szczęśliwi ze wspólnie spędzonego czasu. Następnego dnia Radek pracował z domu, zdalnie. W pewnym momencie – zupełnie niespodziewanie – przewrócił się. Wraz z tamtą chwilą nasze życie zmieniło się w koszmar, który trwa do dzisiaj… Karetka natychmiast zabrała męża do szpitala. Na miejscu okazało się, że u Radka doszło do pęknięcia tętniaka, o którym nikt wcześniej nie wiedział. Żyliśmy zupełnie nieświadomi tego, że w głowie Radka tyka bomba, która w każdej chwili może wybuchnąć. Radek ma dopiero 33 lata, nigdy nie skarżył się na silne bóle głowy. Kto mógł wiedzieć, że czeka nas taka tragedia…

Następnego dnia Radek przeszedł operację zaklipsowania tętniaka mózgu. Po dwóch tygodniach pobytu w szpitalu był przygotowywany do tego, by wyjść ze szpitala do domu. Tak bardzo cieszyłam się, że do nas wraca, do mnie i naszej Basi, która tak często pytała o tatę. Chciałam wierzyć, że to, co najgorsze jest już za nami, ale niestety los miał dla nas jeszcze coś w zanadrzu… Przed wypisem ze szpitala, podjęto próbę postawienia Radka na nogi. Niestety po dwudziestu minutach od próby pionizacji mąż znów źle się poczuł i upadł. Znów wrócił strach…

Kolejne badania wykazały odnowienie się tętniaka. Kolejnego dnia przeszedł drugą operację, a ja znów tak bardzo się bałam – bałam się, że wakacje, które dane nam było spędzić, to nasze ostatnie, piękne, wspólne chwile...  Od operacji Radek jest w śpiączce, a ja codziennie chcę wierzyć w to, że nasze dawne życie wróci.

Te słowa pisałam ponad rok temu...

Za dwa miesiące Basia skończy cztery lata. Minie też półtora roku odkąd rozpoczęliśmy walkę po wylewie – o życie, a następnie zdrowie Radka. Mimo wielu miesięcy wytężonej pracy sztabu specjalistów najpierw w szpitalu w Warszawie, w Ośrodku w Sawicach, obecnie w Ośrodku ORIGIN w Otwocku, potrzebujemy dalszej stymulacji procesów rozumienia świata i kontaktu z rzeczywistością.

Dzięki tytanicznej pracy i pomocy specjalistów, Radek każdego dnia jest naszym bohaterem i malutkimi kroczkami idzie do przodu. Pomimo że nie odzyskał pełni świadomości, coraz częściej widać na jego twarzy uśmiech. Nauczył się jeść z niewielką pomocą, uważnie ogląda zdjęcia najbliższych, ze skupieniem przygląda się wszystkim osobom i przedmiotom. Widzimy coraz więcej gestów i zachowań Radka sprzed choroby. Wierzymy, że za tym wszystkim stoją również emocje.

Gdy po wielu miesiącach braku bezpośredniego kontaktu z bliskimi, zobaczył swoją trzyletnią córeczkę Basię, przytulił ją tak mocno i z taką miłością, że dziecko odzyskało całą radość. Wyglądało to tak, jakby choroby nigdy nie było, jakby blizny po kilku interwencjach chirurgicznych, na głowie taty, jakby cisza tej chwili – nie istniały.

Tak, właśnie cisza. Radek nie mówi, nie jest w stanie nazwać swoich potrzeb. Jego oczy czasem  są pełne smutku i cierpienia. Jakby czekał, jakby wierzył, że ludzie zauważą jego tęsknotę za spontanicznością, radością, za dawnym życiem. Po konsultacjach z psychologami, lekarzami, rehabilitantami już wiemy, że czeka nas jeszcze dużo pracy, a Radek wymaga dalszej, rehabilitacji, stymulacji poznawczej w placówce, która wyposażona jest w odpowiedni sprzęt.

Radosław Marański

Ktoś, kto tak walczył o każdy oddech, kto później stawiał czoło bolesnym ćwiczeniom fizycznym, by móc samodzielnie egzystować, ten na pewno podejmie wyzwanie, by odzyskać kontakt emocjonalny, intelektualny i społeczny ze światem.

Kochani, dziękuję za każdy, nawet najmniejszy gest życzliwości, który mój mąż i cała nasza rodzina doświadczyliśmy i nadal doświadczamy od ludzi o wielkich sercach, od Was. Dziękuję całej Rodzinie, dziękuję bliskim i obcym, którzy w nas wierzą. Widziałam uśmiech i błysk w oczach Radka na widok kolegi. Pierwszy kontakt od blisko roku. Ile by dał, by móc powiedzieć, podziękować, pożartować.

Dlatego wyrażam wielki szacunek i wdzięczność za to, co już zrobiliście dla mojego męża. Nie przestanę jednak prosić o więcej, dopóki widzę, jak bardzo Radek pragnie wrócić i zwyczajnie żyć. Nie w szpitalnym łóżku, daleko od domu i przyjaciół, ale wśród swoich.

Żona Justyna z córeczką Basią

Wpłać wysyłając SMS

Numer 75365
Treść 0099291
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki