Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nowotwór w oku naszego synka

Zdjęcie zbiórki
Zbiórka zakończona

Nowotwór w oku naszego synka

54 102,43 zł ( 100,18% )
Wsparło 1137 osób
Tychy, śląskie
Rozpoczęcie: 6 Maja 2014
Zakończenie: 8 Lipca 2014

Rezultat zbiórki

Trochę czasu upłynęło, a my dalej możemy z radością powiedzieć, że guz jest nieaktywny.


Dzięki Was, waszemu wsparciu duchowemu i materialnemu możemy z uśmiechem na twarzy powiedzieć, że jak do tej pory jest dobrze. Raduś jest już po dwukrotnej wizycie w londyńskiej klinice, a kolejna już w październiku. Wierzymy z całego serca, że już nigdy nie będziemy musieli walczyć z aktywnym nowotworem, natomiast kontrole są konieczne i będziemy na nie uczęszczać. Obecnie usilnie staramy się o zakwalifikowanie Radusia do wczesnego wspomagania rozwojowego, które ma na celu usprawnić widzenie w chorym oczku.

Radek rośnie zdrowo i wraca do sił, co sami możecie zaobserwować na załączonych fotografiach.

Raz jeszcze gorąco i z całego serca dziękujemy wszystkim którzy wspomogli nas w tej nierównej walce.

Szczęśliwi Rodzice Radka

Opis zbiórki


Imię, które wybraliśmy dla naszego synka, jest dla nas wyjątkowe. Miało oznaczać wielką radość z pojawienia się na świecie naszego, długo oczekiwanego synka. Niestety... nie było nam dane cieszyć się zbyt długo szczęściem z posiadania wesołego i zdrowego niemowlaka...



Pierwsze niepokojące znaki zauważyliśmy, gdy Raduś miał niespełna cztery miesiące. Podczas karmienia, a także na fotografiach wykonanych przy błysku lampy błyskowej dostrzegliśmy w jego lewym oku dziwny odblask. Złowrogi sygnał, że dzieje się coś niedobrego, nie dawał nam spokojnie spać. W listopadzie popędziliśmy do okulisty z nadzieją, że to nic groźnego. Skrycie pragnęliśmy dostać receptę na magiczne kropelki, które w okamgnieniu „naprawią” dziwny odblask. Niestety… optymizm i wiara, że to nic groźnego, została nam odebrana. Podejrzenie retinoblastomy - wewnątrzgałkowego, złośliwego nowotworu oka i natychmiastowe skierowanie do szpitala.


 

Przecież nasz synek jest taki malutki. Jaki nowotwór? Jak to możliwe, że takie małe dziecko... że oczko.... że nasz synek? - pytań bez odpowiedzi nie było końca. Od dnia, kiedy zapadł wyrok, czuliśmy się jak w transie, wszystko działo się jakby obok nas. Nie docierało do nas, że nasz syn jest tak poważnie chory, że może umrzeć i że jego życiu zagraża poważne niebezpieczeństwo. W jednej chwili jego malutkie życie stanęło na krawędzi. W przyszłości miał być łamaczem kobiecych serc. Teraz nie wiemy, czy w ogóle jest jakaś przyszłość. Nie mogliśmy jednak marnować czasu na rozpacz - musieliśmy rozpocząć walkę. Wszystko to działo się tak szybko, że dwa dni po pierwszej wizycie u okulisty Raduś był już pacjentem Centrum Zdrowia Dziecka i po podaniu pierwszej dawki chemioterapii.




Widok bezbronnego maluszka, które tak bardzo cierpi, strasznie kłuje serce matki. Maluszek najpierw stracił apetyt, a zaraz potem włoski i rzęsy... Bezlitośnie nadchodził termin podania kolejnej dawki chemii. Pojawiły się problemy z wkłuciem igły w delikatne żyłki Radusia. Zapadła traumatyczna decyzja o natychmiastowym założeniu dojścia centralnego. Chemia jednak zdążyła już się wylać do tkanek miękkich. Rozpoczęła się trwoga o rączkę naszego synka, czy będzie jeszcze kiedyś sprawna. Pobyt w szpitalu się wydłużył. Ile bólu i cierpienia musiał doznać nasz syn - nie jesteśmy w stanie sobie tego wyobrazić.


Raduś jest dziesięciomiesięcznym chłopczykiem, po sześciu dawkach chemioterapii. Guz zlokalizowany w jego lewym oku jest tymczasowo nieaktywny. Nie bez powodu lekarze mówią, że oko Radka, to tykająca bomba usadowiona zaraz obok mózgu. Prognozy nie pozostawiają złudzeń. Do drugiego roku życia Radusia będziemy żyć w ogromnym strachu. To okres największego prawdopodobieństwo wznowy guza. 


Musimy mieć przewagę nad podstępnym złośliwym nowotworem. Ze względu na duże prawdopodobieństwo wznowy staramy się zapewnić synkowi odpowiednia opiekę. Monitorowanie guza w londyńskiej klinice u dr Hungerfordon i dr Cohen do czasu aż Radek ukończy magiczny wiek 2 lat to jedyna szansa na szybkie wykrycie ewentualnej wznowy i odpowiednie leczenie. Koszt jednego badania wynosi 2650 funtów, nie wliczając w to kosztów podróży ani zakwaterowania. Monitorowanie stanu guza musi się odbywać co 6-8 tygodni.

 



Przed nami najtrudniejsze chwile. Czy rak do nas wróci? Tego nie wie nikt. Pragniemy zrobić wszystko, aby uratować oczko, a do tego potrzebne jest nam Wasze wsparcie finansowe. Historie dotychczas umieszczanych na serwisie podopiecznych czytaliśmy z zapartym tchem. Pomagaliśmy systematycznie w miarę możliwości z nadzieją, że nas to nigdy nie spotka. Los jest jednak ślepy. Nie ocenia, nie kalkuluje. Wskazuje palcem i tym razem skierował go w stronę naszego maleństwa. Tym razem my stoimy po drugiej stronie i prosimy Was o pomoc...

Rodzice

Radek Pliszka

54 102,43 zł ( 100,18% )
Wsparło 1137 osób

Obserwuj ważne zbiórki