Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Tak bardzo pragnę ocalić mojego męża...

Rafał Sówka
Zbiórka zakończona

Tak bardzo pragnę ocalić mojego męża...

25 601,00 zł ( 91,62% )
Wsparło 1056 osób
Cel zbiórki:

przeszczep komórek macierzystych

Organizator zbiórki: Fundacja Walczę z SM
Rafał Sówka
Zimna Woda, śląskie
SM: stwardnienie rozsiane
Rozpoczęcie: 28 Października 2016
Zakończenie: 27 Maja 2018

Opis zbiórki

Od kilku lat patrzę, jak Rafał cierpi. Choroba każdego dnia osłabia mojego męża. Próbuje odebrać mi ukochanego towarzysza życia, naszym dzieciom ojca, a wnukom - dziadka.  SM - te dwie litery wtargnęły w naszą codzienność, zburzyły rodzinny spokój. Są jak wyrok, którego nie sposób odroczyć. Nikt nie ma mocy, aby zmyć jego piętno.

Nigdy nie myślałam, że los wystawi nam taki rachunek za nasze wspólne życie, bycie razem, przezwyciężanie przeciwności losu i uczciwą pracę. Jako młodzi ludzie wielokrotnie rozmawialiśmy o wspólnej starości - spacerach, zabawach z wnukami, upragnionym odpoczynku. Podstępna i postępująca choroba, chcąca za wszelką cenę ukraść nasze szczęście, nigdy nie była w planie! SM - stwardnienie rozsiane - nieproszone wdarło się do naszego życia. To właśnie ono sukcesywnie odbierało Rafałowi sprawność w nogach, aż unieruchomiło go zupełnie. Teraz przyszedł czas na dłonie, które są już niemal bezwładne, powoli zaczyna atakować również inne organy…

SM uszkadza układ nerwowy, zaburzając funkcjonowanie wszystkich narządów. Odbiera radość, napawa lękiem. A ja nie mogę nic zrobić.

Rafał Sówka

Dramat, jaki dotknął naszą rodzinę, rozpoczął się wiele lat temu. Najpierw pojawiły się zaburzenia równowagi i wzroku - Rafał widział jakoś niewyraźnie. Udaliśmy się do okulisty, szukaliśmy pomocy. Mój mąż coraz częściej sięgał po laskę, aby się na niej wesprzeć. Nie miał tyle energii co dawniej, chociaż sam nie chciał się do tego przyznać. Tłumaczyłam sobie, że to normalny etap, że w tym wieku nikt już nie staje się młodszy… W końcu dotarło do mnie, że mój mąż stopniowo zaczyna tracić siły. Lekarze nie znali przyczyny, a on stawał się coraz słabszy. Laskę szybko zastąpiły dwie kule. Wówczas wydawało nam się to tragedią. Nie wiedzieliśmy, że to dopiero początek, że w ten sposób choroba przejmuje kontrolę i atakuje coraz agresywniej.

Kilka lat później patrzyłam, jak mój mąż trafia na wózek inwalidzki. Nie zniósł tego dobrze. Nie potrafił pogodzić się z tym, że to koniec wycieczek rowerowych, prac w gospodarstwie, wygłupów z Oliwką czy gry w piłkę z Kubusiem. SM zatrzymało nasze życie. W 2012 roku zapadła diagnoza. Czułam, jak tracę męża, jak się poddaje, z jego twarzy znikał uśmiech… Wtedy dowiedzieliśmy się, że istnieje szansa na spowolnienie choroby. Na pozbawienie jej porażającej siły, jaką dysponuje. Nadzieja na wzmocnienie mojego męża, na podarowanie mu chociaż części utraconej sprawności.

Naszą deską ratunku jest przeszczep komórek macierzystych. Żadne dotychczasowe leczenie nie polepszyło stanu zdrowia Rafała. Dla wielu chorych ta terapia jest przełomem. Wierzę, że pomoże też mojemu mężowi. A co najważniejsze, on w to wierzy. Nasza córka spodziewa się dziecka. Rafał bardzo się cieszy, ma nadzieję być obok najmłodszego wnuka, gdy będzie dorastał. Problemem są jednak pieniądze. Blisko 25 tysięcy! Kwota, której nigdy nie uda nam się samodzielnie zebrać na czas.

Rafał Sówka

Z całego serce pragnę, aby mój mąż żył, aby zobaczył narodziny swoich kolejnych wnucząt, a nawet prawnucząt. Nie wyobrażam sobie, aby mogło go zabraknąć. Rafał jest dla mnie wszystkim - od kilkudziesięciu lat wypełnia moje życie. Świadomość, że choroba odbiera mi go każdego dnia, kawałek po kawałku, paraliżuje mnie od środka. On nie może zniknąć. Ten dzień nie może nastąpić. A przynajmniej nie teraz, nie tak szybko. Wierzę, że przed nim jeszcze wiele pięknych lat. Musimy tylko powstrzymać SM.

Rafał słabnie z każdym dniem. Jego mięśnie tracą siłę, on sam jakby maleje. Coś w nim gaśnie, a myśl o tym, że ucieka z niego życie, doprowadza mnie na skraj rozpaczy. On ma dla kogo żyć. Wie o tym i chce walczyć. A my bardzo go potrzebujemy. Proszę, pomóżcie mi uwolnić mojego męża od rozprzestrzeniającego się w jego ciele potwora.

25 601,00 zł ( 91,62% )
Wsparło 1056 osób

Obserwuj ważne zbiórki