Nierówna walka na śmierć i życie! Ratuj Dominika ze szponów białaczki

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 431 osób
150 820,38 zł (104,29%)
Zbiórka na cel
12 fiolek nierefunfowanego leku Blincyto

Dominik Kaczor, 9 lat

Kraków, małopolskie

ostra białaczka limfoblastyczna - wznowa

Rozpoczęcie: 23 Września 2019
Zakończenie: 27 Września 2019

15 Października 2019, 14:37
Dominik walczy! Choroba nie daje za wygraną...

Rodzice Dominika zażegnali prawdziwy kryzys.

Dominik stoczył kolejną ciężką walkę. Sepsa, OIOM i bezpośrednie zagrożenie życia. Lekarze robili wszystko, by go ratować, za co zawsze będziemy im ogromnie wdzięczni.  

Wyjście z OIOMu to spełnienie małego marzenia, powrót na onkologię to dla jednych tragedia, ale w naszej obecnej sytuacji to jak zwycięstwo. 

Mimi żyje i to jest najważniejsze.

Przyglądamy się oczarowani, jak szybko mały człowiek dochodzi do siebie po ciężkiej sepsie, w której balansowaliśmy pomiędzy życiem a śmiercią. Wczoraj nie mógł utrzymać samodzielnie głowy, a dziś jest w stanie zagrać z nami w grę planszową. 

Leczenie jest nieporównywalnie trudniejsze i bardziej wykańczające, ale wierzymy. 

Pokaż wszystkie aktualizacje

27 Września 2019, 12:26
Dominik ma zapewnione leczenie w walce z białaczką. DZIĘKUJEMY!

KOCHANI, JEDYNI, WIELCY!!!!!

Zebraliśmy całą kwotę na lek dla Mimi!!!! Dziękujemy Wam z całego serca i jeszcze bardziej!!! Nie wiem, czy będziemy w stanie wszystkich Was uściskać i ucałować, ale obiecujemy, że oddamy całe dobro, które dostaliśmy od Was. Bo dobro wraca, wiecie?

Pozdrawiamy Was mocno

Agnieszka, Maciek, Zuzu i Mimi

26 Września 2019, 10:39
Dominik prowadzi nierówną walkę z Obcym!

Tak wygląda nasza rzeczywistość. Mnie to przeraża, czasem mam wrażenie, że Dominik ma znacznie więcej siły niż ja. I chociaż zdarzają się dni, kiedy wszystko jest na nie, walczymy. Nie poddamy się dopóki Obcy nie wyniesie się na dobre. 

Dominik Kaczor

Dominik na onkologii dojrzewa zbyt szybko. Lekarze mówią niewiele, przed nami jeszcze długa terapia, wiele wyzwań - wzlotów i upadków. Kolejne wlewy, badania, leczenie wspomagające, mały organizm musi zmierzyć się z czymś, co bywa zbyt ciężkie dla dorosłego.

Trzymajcie za nas kciuki i pamiętajcie!

Codziennie myślę, że chciałabym by to był tylko sen… By obudzić się w domu, w bezpiecznych czterech ścianach i powiedzieć domownikom, że miałam straszny koszmar. Niestety, mój koszmar każdego poranka okazuje się rzeczywistością. Pobudka na onkologii. Czuwanie, wspieranie, pomoc. Obawa, czy ten dzień nie będzie ostatnim. Czasem wydaje mi się, że nie mam siły, że nie dam rady. Ale kiedy patrzę na Dominika wiem, że zasługuje na każdą, nawet najcięższą walkę. Matka nie poddaje się, kiedy w grę wchodzi życie dziecko. Wtedy poddać się nie wolno!

2017 rok miał być w życiu Dominika przełomowy, początek szkolnej przygody, poznawanie świata, kolejne poważne wyzwania. Dla nas rodziców to również było ważne. Z niecierpliwością czekaliśmy na pierwsze relacje, pełne ekscytacji opowieści po powrocie do domu. Tymczasem zamiast szkolnej ławki na mojego synka czekało łóżko na onkologii, zamiast piórnika pełnego nowych przyborów szkolnych ampułki, strzykawki, kroplówki, zamiast kolegów i koleżanek mijane na korytarzu małe onkologiczne duchy. Po badaniach usłyszeliśmy od lekarzy: ciężka białaczka limfoblastyczna, a to oznaczało, że nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć, co wydarzy się za chwilę. 

Dominik Kaczor

Tracona i odzyskiwania nadzieja, z wyżyn szczęścia spadaliśmy na samo dno przekonani, że to koniec. Miesiące spędzone w izolatce. Krzyk cierpienia Dominika dobiegający zza ściany. Ten dźwięk wyrył się na zawsze w mojej głowie. Przerażająca bezsilność. Porażające uczucie, że on tam w sterylnej sali walczy o życie, a my możemy stać i powtarzać sobie jak mantrę, że musi się udać. 

Po wielu miesiącach w końcu dostaliśmy informację, że nasz syn pokonał Obcego. Musieliśmy nauczyć się żyć na nowo. Całą rodziną przez wiele miesięcy układaliśmy świat na nowo. Wiele miesięcy terapii w domu i koniec leczenia, na który w napięciu oczekiwaliśmy. Z małą obawą, ale też ekscytacją wkroczyliśmy w kolejny etap, zaczęliśmy planować kolejne zadania. 

Minęło raptem 5 miesięcy. Zaczęliśmy powoli zapominać o naszym koszmarze. I nagle, niespodziewanie, podstępny potwór zaatakował ponownie. Ten cios rozbił nasze życie na milion małych kawałków. Wszystko wróciło z podwójną siłą. Onkologia. To nie jest miejsce, w którym dziecko ma nadzieję na życie. To miejsce opanowane przez Obcych, gdzie świat się kończy. Żyjemy z dnia na dzień w nadziei na tym, że tym razem znów uda nam się pokonać niewidzialnego przeciwnika, który zawładnął organizmem mojego synka. Codziennie powtarzam, że jego marzenia mają szansę się spełnić. Że przed nim całe życie. I wierzę w to, że nie wszystko stracone. Choć każdego dnia drżę o to, co się wydarzy to wiem, że ta wiara jest niezbędna, by przeżyć wspólnie kolejny dzień, by znaleźć siłę do walki. 

W domu czeka na Dominika siostra, Zuzia. Całą czwórką chcemy wrócić do życia, które jeszcze niedawno mieliśmy. RAZEM. To choroba uświadomiła nam, jak wielkie znaczenie ma słowo rodzina, jak bardzo brakuje kogoś, kto nagle znika w czeluściach szpitalnych oddziałów, by walczyć o życie. Nigdy nie spodziewaliśmy się, że konieczne będzie proszenie o pomoc, zawsze wierzyliśmy że poradzimy sobie własnymi siłami. Okazuje się jednak, że nasze zaangażowanie to za mało. Musimy być przy Dominiku, wymieniamy się z mężem, by czuwać w tym najtrudniejszym czasie. Kiedy zobaczyliśmy kosztorys leczenia świat znowu się zatrzymał. Cena za życie naszego synka jest ogromna, a my musimy walczyć. I jesteśmy gotowi zrobić wszystko, by go ratować. Błagamy o pomoc! Jesteście naszą ostatnią nadzieją na to, by wyrwać Dominika ze szponów choroby. 

Marzenie całej rodziny? Zapomnieć o chemii, zastrzykach i wizytach lekarskich. Zjeść obiad, pójść do zoo, bawić się jakby jutra miało nie być. Wiedzieć, że nowy dzień nadejdzie, a my nie będziemy musieli o niego walczyć. Dominik musi do nas wrócić, tylko z nim dalsze życie ma sens! 

Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 431 osób
150 820,38 zł (104,29%)