Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nierówna walka na śmierć i życie! Ratuj Dominika ze szponów białaczki

Dominik Kaczor
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

12 fiolek nierefunfowanego leku Blincyto

Dominik Kaczor, 12 lat
Kraków, małopolskie
ostra białaczka limfoblastyczna - wznowa
Rozpoczęcie: 23 Września 2019
Zakończenie: 27 Września 2019

Opis zbiórki

Codziennie myślę, że chciałabym by to był tylko sen… By obudzić się w domu, w bezpiecznych czterech ścianach i powiedzieć domownikom, że miałam straszny koszmar. Niestety, mój koszmar każdego poranka okazuje się rzeczywistością. Pobudka na onkologii. Czuwanie, wspieranie, pomoc. Obawa, czy ten dzień nie będzie ostatnim. Czasem wydaje mi się, że nie mam siły, że nie dam rady. Ale kiedy patrzę na Dominika wiem, że zasługuje na każdą, nawet najcięższą walkę. Matka nie poddaje się, kiedy w grę wchodzi życie dziecko. Wtedy poddać się nie wolno!

2017 rok miał być w życiu Dominika przełomowy, początek szkolnej przygody, poznawanie świata, kolejne poważne wyzwania. Dla nas rodziców to również było ważne. Z niecierpliwością czekaliśmy na pierwsze relacje, pełne ekscytacji opowieści po powrocie do domu. Tymczasem zamiast szkolnej ławki na mojego synka czekało łóżko na onkologii, zamiast piórnika pełnego nowych przyborów szkolnych ampułki, strzykawki, kroplówki, zamiast kolegów i koleżanek mijane na korytarzu małe onkologiczne duchy. Po badaniach usłyszeliśmy od lekarzy: ciężka białaczka limfoblastyczna, a to oznaczało, że nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć, co wydarzy się za chwilę. 

Dominik Kaczor

Tracona i odzyskiwania nadzieja, z wyżyn szczęścia spadaliśmy na samo dno przekonani, że to koniec. Miesiące spędzone w izolatce. Krzyk cierpienia Dominika dobiegający zza ściany. Ten dźwięk wyrył się na zawsze w mojej głowie. Przerażająca bezsilność. Porażające uczucie, że on tam w sterylnej sali walczy o życie, a my możemy stać i powtarzać sobie jak mantrę, że musi się udać. 

Po wielu miesiącach w końcu dostaliśmy informację, że nasz syn pokonał Obcego. Musieliśmy nauczyć się żyć na nowo. Całą rodziną przez wiele miesięcy układaliśmy świat na nowo. Wiele miesięcy terapii w domu i koniec leczenia, na który w napięciu oczekiwaliśmy. Z małą obawą, ale też ekscytacją wkroczyliśmy w kolejny etap, zaczęliśmy planować kolejne zadania. 

Minęło raptem 5 miesięcy. Zaczęliśmy powoli zapominać o naszym koszmarze. I nagle, niespodziewanie, podstępny potwór zaatakował ponownie. Ten cios rozbił nasze życie na milion małych kawałków. Wszystko wróciło z podwójną siłą. Onkologia. To nie jest miejsce, w którym dziecko ma nadzieję na życie. To miejsce opanowane przez Obcych, gdzie świat się kończy. Żyjemy z dnia na dzień w nadziei na tym, że tym razem znów uda nam się pokonać niewidzialnego przeciwnika, który zawładnął organizmem mojego synka. Codziennie powtarzam, że jego marzenia mają szansę się spełnić. Że przed nim całe życie. I wierzę w to, że nie wszystko stracone. Choć każdego dnia drżę o to, co się wydarzy to wiem, że ta wiara jest niezbędna, by przeżyć wspólnie kolejny dzień, by znaleźć siłę do walki. 

W domu czeka na Dominika siostra, Zuzia. Całą czwórką chcemy wrócić do życia, które jeszcze niedawno mieliśmy. RAZEM. To choroba uświadomiła nam, jak wielkie znaczenie ma słowo rodzina, jak bardzo brakuje kogoś, kto nagle znika w czeluściach szpitalnych oddziałów, by walczyć o życie. Nigdy nie spodziewaliśmy się, że konieczne będzie proszenie o pomoc, zawsze wierzyliśmy że poradzimy sobie własnymi siłami. Okazuje się jednak, że nasze zaangażowanie to za mało. Musimy być przy Dominiku, wymieniamy się z mężem, by czuwać w tym najtrudniejszym czasie. Kiedy zobaczyliśmy kosztorys leczenia świat znowu się zatrzymał. Cena za życie naszego synka jest ogromna, a my musimy walczyć. I jesteśmy gotowi zrobić wszystko, by go ratować. Błagamy o pomoc! Jesteście naszą ostatnią nadzieją na to, by wyrwać Dominika ze szponów choroby. 

Marzenie całej rodziny? Zapomnieć o chemii, zastrzykach i wizytach lekarskich. Zjeść obiad, pójść do zoo, bawić się jakby jutra miało nie być. Wiedzieć, że nowy dzień nadejdzie, a my nie będziemy musieli o niego walczyć. Dominik musi do nas wrócić, tylko z nim dalsze życie ma sens! 

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki