Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Rak wtargnął w moje życie i chce je odebrać! Walczę, ale tracę siły...

Celina Knotek
Cel zbiórki:

Roczne leczenie nierefundowanym lekiem przeciwnowotworowym

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Celina Knotek, 50 lat
Stargard, zachodniopomorskie
Nowotwór złośliwy jajnika z przerzutami
Rozpoczęcie: 17 Października 2019
Zakończenie: 8 Października 2021

Aktualizacje

Celina rozpoczęła leczenie. Potrzebne środki na kolejne dawki leku ratującego życie!

Dzięki Waszej pomocy 26 maja rozpoczęłam w Szczecinie chemioterapię i leczenie nierefundowanym lekiem. Już jutro jadę na kolejne - czwarte już - podanie.

Lek muszę brać co dwa tygodnie, a koszt jednej dawki to ponad 5,5 tysiąca złotych. Optymalny czas leczenia to 6 miesięcy, czyli 12 dawek. Czas ten może być jednak wydłużony, aż do momentu progresji choroby. Mogę być leczona nawet rok, co z jednej strony jest dla mnie ogromną nadzieją, ale z drugiej generuje gigantyczne koszty, których nie jestem w stanie ponieść…

Jestem na rencie, ani mnie, ani mojej rodziny nie stać na tak drogie leczenie. Mimo że to moja ostatnia szansa na przeżycie i odebranie nowotworowi kolejnych miesięcy, NFZ jej nie zrefunduje. Muszę błagać o wsparcie…

Celina Knotek

Z całego serca proszę o pomoc i udostępnienia tej zbiórki. Wierzę, że ludzi o dobrych sercach jest ich wielu! Nie chcę się bać, że rak mnie pokona, bardzo chcę żyć z moją rodziną i przyjaciółmi.

Choroba i leczenie jest ciężkie, po chemioterapii są różne skutki uboczne i człowiek cierpi z bólu i ciągłego osłabienia. Psychicznie też jest ciężko i trzeba dużo się starać, aby się nie poddawać i żyć dalej.

Bardzo dziękuję za pomoc wszystkim kochanym osobom, którzy mi pomagają, są razem ze mną i dają nadzieję. To dzięki waszej pomocy mogę się leczyć nierefundowanym lekiem.

Dziękuję za wszystko.

Celina

Celina musi rozpocząć leczenie jak najszybciej! To ostatnia nadzieja, pomocy!

Czas ucieka, a ja nie mam czasu...

Muszę już zacząć leczenie, a uzbierało się tylko na jedną dawkę leku. Nie dostanę refundacji, a to moja ostatnia nadzieja, by żyć.

Jestem jeszcze młoda, chciałabym żyć, być z moim mężem, z moją rodziną. Proszę o pomoc, bo tylko z Wami mogę zatrzymać raka...

Jest mi już bardzo ciężko...

Celina Knotek

Lek ostatniej szansy - potrzebna pilna pomoc dla Celiny!

Mimo zastosowanej chemioterapii rak postępuje. Ostatnie badania wykazały progresję...  Została mi już ostatnia szansa na życie - lek, który zostanie podany wraz z chemią.

Według zalecenia lekarzy muszę go brać do czasu uzyskania regresji. Jeśli okaże się, że lek działa, możliwe, że będę go brała nawet do końca życia. Modlę się, by to trwało jak najdłużej... Wciąż nie jestem przecież stara, mam męża, mam dla kogo żyć...

Jedna dawka leku to ponad 7 tysięcy złotych. Muszę go brać co trzy tygodnie. To daje ogromną sumę, nie do zdobycia...

Bardzo proszę, z całego serca, pomóż mi dalej walczyć, pomóż mi żyć. Każdy dzień jest dla mnie ważny...

Celina

Walka Pani Celiny trwa...

Jest ciężko, bardzo ciężko... Najgorsze jest to, że chory zostaje pozostawiony sam sobie. Gdybym nie dowiadywało się wszystkiego sama, nie miałabym już żadnej nadziei...

27 listopada jadę znów do Berlina, mam nadzieję, że lekarz wtedy już podejmie decyzję co do mojego dalszego leczenia. Z zebranych dotychczas dzięki Wam środków mogę opłacać konsultacje i niezbędne badania. Ciągle mam wiarę...

Celina Knotek


Cały czas biorę chemię, jestem wyczerpana. Najgorsze, że wcześniej mówili mi, że nie ma innego leczenia. Gdy dowiedziałam się o nierefundowanym leku, lekarka przyznała, że jest taka możliwość, ale muszę załatwić to sobie sama...

Szukam szpitala, który zgodzi się mi pomóc. Jeśli się nie uda, prawdopodobnie będę musiała sprowadzać lek z Niemiec. Jednak zarówno tam, jak i tu, terapia będzie kosztować krocie, ponieważ NFZ nie zrefunduje mi leczenia.

Proszę, bądźcie ze mną...

*****

Grudzień:

Badania Pani Celiny w Niemczech zostały przesunięte prawdopodobnie na styczeń 2020 roku z powodu braku wyników badań w Polsce - pani Celina cały czas na nie czeka i kontynuuje chemioterapię. Trzymajcie kciuki...

Opis zbiórki

Szczęście - tak ulotne, tak niepewne… Czułam je, przez chwilę, gdy znalazłam miłość, wzięliśmy ślub, zaczęliśmy planować przyszłość… A potem przyszedł rak. Zabrał wszystko, a teraz chce zabrać mnie. Nigdy nie należałam do przebojowych osób, byłam raczej nieśmiała, wszystkim się przejmowałam. Teraz wiem, że nie było to warte niczego… Dzisiaj walczę o swoje życie i za namową bliskich postanowiłam poprosić o pomoc. Nie jest to łatwe… Czy pomożesz mi wygrać życie? Nie mam wiele czasu…


Dlaczego los bywa tak okrutny? Tyle lat czekałam na szczęście, a gdy je odnalazłam, mam odejść, zamiast się nim nacieszyć… Od trzech lat walczę z rakiem o życie. Pierwsze objawy zaczęły się 4 lata temu, ale lekarz to zbagatelizował. Jednak mocne bóle brzucha nie dawały mi spokoju. Niestety, dopiero rok później okazało się, jak jest źle… 

Dokładne badania, skierowanie do szpitala, operacja. Potem potwierdzenie diagnozy, najgorszej z możliwych - złośliwy nowotwór jajnika, z przerzutami… Podczas operacji, razem z wieloma guzami nowotworowymi, lekarze wycięli mi wszystkie kobiece narządy. Nie zdążyłam mieć dzieci… Mam jednak siostrzenice i siostrzeńców, którzy są bardzo ze mną związani. Dzieci mojej najmłodszej siostry przeżywają moją chorobę. To są jeszcze takie maluchy, nie powinny się bać, że śmierć zabierze im ciocię!

Celina Knotek

Po pierwszej bardzo ciężkiej chemii było kilka miesięcy spokoju. Niestety, rak wrócił. Znowu leczenie, a po nim… kolejna wznowa. Od ponad roku nieustannie przyjmuję chemię. W pewnym momencie mój organizm zaczął ją odrzucać. Dostałam szoku, spuchłam, nie mogłam oddychać. Gdyby ratunek przybył nieco później, udusiłabym się. To byłby straszny koniec…

Lekarze nie mogą już dawać mi tej najmocniejszej chemii, za dużo powikłań. Mój wymęczony organizm by jej nie zniósł. Mimo wszystko cały czas jeżdżę na podania, chemioterapia płynie do specjalnego portu, bo moje żyły już są za słabe. Moja przyjaciółka, mój mąż, moi bliscy nie pozwolili jednak mi się poddać. Są dla mnie ogromnym wsparciem, dają mi siłę, gdy wyję z bólu, strachu i rozpaczy!

Po konsultacjach w Niemczech i w Polsce udało mi się uzyskać zgodę na otrzymanie leku, który będę przyjmować w szpitalu Szczecinie. Niestety, lek nie jest refundowany… Z mężem nie mamy takich pieniędzy. Dlatego odważyłam się poprosić o pomoc, wierząc, że ktoś zechce pomóc mi walczyć o życie…

Celina Knotek

Mój mąż, Remigiusz, jest przy mnie w tych najstraszniejszych chwilach. W życiu bym nie spodziewała się, że spotkam kogoś takiego… A to było przeznaczenie! Pracowałam wcześniej w Niemczech jako opiekunka osób starszych, poznałam tam inną kobietę, która okazało się, że też mieszka w Stargardzie. Zaprzyjaźniłyśmy się. Pewnego dnia zwierzyłam jej się, że chciałabym już poznać kogoś, założyć rodzinę… Do tej pory byłam sama, a czas leciał. I wtedy ona powiedziała mi, że ma kuzyna, który - tak jak ja - marzy o tym, by kogoś poznać. Bałam się tego spotkania, bo kto wie, czy będziemy do siebie pasować, czy będziemy mieli o czym rozmawiać? Tymczasem od naszego pierwszego spotkania jesteśmy nierozłączni! 


Cztery lata temu wzięliśmy ślub. Mieszkaliśmy w małej, starej kawalerce wymagającej remontu, zaczęliśmy więc powoli składać pieniądze, myśląc o wyprowadzce… Nie zdążyliśmy. Przyszła wiadomość o raku i całe nasze życie wywróciło się do góry nogami. Leczenie wyczerpało mnie fizycznie i psychicznie. Niestety, rak nie daje za wygraną. Pojawiły się przerzuty... Nie chcę się poddać! Chcę być tutaj wśród mojej kochanej rodziny, łapać każdy nowy dzień, każdy oddech... 


Moją jedyną nadzieją jest lek, który kosztuje ogromne pieniądze. Dlatego błagam Cię o pomoc. Każdy dzień jest dla mnie bezcenny. Nie chcę odliczać dni, chcę znowu żyć! Po prostu żyć...

Celina

Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na profil Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki